Reklama
Patryk Idasiak

Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.
Wpisy autora
Japonia i Holandia zafundowały nam rumianek, a potem energetyki

To był mecz dla cierpliwych. Dla tych, którzy z nudów w pierwszej połowie zdążyli już wydrapać swoje ulubione miejsce na brzuchu. Śmiało można było wcisnąć na telewizorze guzik „off” i położyć się spać, czując się oszukanym, że ktoś podpisał to jako mecz piłki nożnej, a nie spokojny snooker (z całym szacunkiem do tego pięknego sportu). […]