
Komu szkodzi to, że państwo uzna więź, która już istnieje: prawną, osobistą, rodzinną, życiową? Kogo i dlaczego boli to, że państwo nazwie rzeczy po imieniu: małżeństwo – dwie osoby, wspólne życie, wspólna odpowiedzialność? Kto właściwie boi się małżeństwa dwóch mężczyzn albo dwóch kobiet?




























