Reklama
Reklama
Świat

Polityka klasy B. Trump wywiesił w Iranie białą flagę

Amerykańska polityka nigdy wcześniej nie osiągnęła takiego poziomu absurdu, jak w ostatnich 72 godzinach. Powoli zaczyna to przypominać scenariusz miernego filmu katastroficznego klasy B, w którym mamy absolutnie wszystko: astronautów, wielkanocnego zajączka, pogłoski o śmierci prezydenta USA, a na końcu grożenie zagładą całej ludzkości. Widzowie nie mają jednak pilota, którym mogliby zmienić kanał.

Piotr Białczyk
Felieton autorstwa: Piotr Białczyk
Dzisiaj 13:02
4 min
Donald Trump podczas konferencji CPAC w 2019 r. (fot. arch.). (fot. ERIK S. LESSER / PAP / EPA)

Reklama

W jednej z początkowych sekwencji „Matrixa” główny bohater sagi, Neo, staje przed dylematem: którą pigułkę zażyć? Do wyboru ma czerwoną lub niebieską tabletkę – obie wywołują odwrotne efekty. Pierwsza symbolizuje prawdę, przebudzenie z iluzji, z kolei niebieska oznacza powrót do błogiej nieświadomości i życia w symulacji. Donald Trump postanowił wziąć obie na raz i popić dużą Coca-Colą Light.


Reklama

Wyczekiwane zawieszenie broni między USA a Iranem udało się osiągnąć po 38. dniach od rozpoczęcia ofensywy na Bliskim Wschodzie, co rzeczniczka Białego Domu określiła słowem „SUKCES.

Sukcesem USA było także postawienie kolejnego ultimatum, tym razem maksymalistycznego, w którym zagrożono zniszczeniem całej ludzkości. Oczywiście republikański prezydent wycofał się z tych gróźb na godzinę przed deadlinem.

Złośliwi twierdzą, że przystał on na dwutygodniową pauzę na Bliskim Wschodzie, bo w najbliższy weekend w Georgii (chodzi o stan, a nie Gruzję) będzie pochłonięty golfowym turniejem Masters 2026. Republikaninowi zdecydowanie przyda się odpoczynek od pracy, szczególnie że jej powodu zrezygnował z wypadu do rezydencji na Florydzie i święta spędził w Białym Domu.


Reklama

 


Reklama

Zamiast tradycyjnej, konserwatywnej kłótni przy rodzinnym stole w Wielkanoc, Donald Trump wybrał dyplomatyczną awanturę w mediach społecznościowych.

Nie przeszkodziły mu w tym plotki o jego hospitalizacji i śmierci (w Niedzielę Wielkanocną sieć zalały takie fake newsy). We wściekłej tyradzie w Truth Social republikanin domagał się od Iranu „otwarcia je..nej cieśniny”. Zwolennikom Trumpa spod znaku MAGA najbardziej przeszkodził fakt, że w chrześcijańskie święto polityk używa wulgaryzmów i naśmiewa z chrześcijańskiej religii, życząc Irańczykom śmierci ku chwale Allaha.

Jeszcze większy dysonans wzbudziło wystąpienie Donalda Trumpa z balkonu Białego Domu. Tradycyjne szukanie jajek przy 1600 Pennsylvania Avenue przybrało jednak absurdalny twist – u boku republikanina pojawił się zajączek wielkanocny, który wsłuchiwał się w geopolityczno-bliskowschodnią furię Trumpa. A jak wiedzą wszyscy wielbiciele „Simsów”, nadejście królika (w tym przypadku zająca) oznacza, że ktoś zaczyna wariować.


Reklama

W tym samym czasie astronauci z misji Artemis II zdążyli okrążyć Księżyc, bijąc przy tym 50-letni rekord oddalenia się człowieka od Ziemi, choć wydawałoby się, że najbardziej oderwaną od rzeczywistości personą jest Donald Trump. Przy takiej fabule nawet David Lynch by wysiadł.


Reklama

Pierwsze wnioski ze „specjalnej operacji wojskowej” nasuwają się same:

Stany Zjednoczone Ameryki przegrały na wszystkich frontach.

Nieustanna propaganda sukcesu Waszyngtonu staje się karykaturą w zderzeniu z 10-punktowym planem pokojowym proponowanym przez Teheran. Bo jak nazwać przełomem coś, co jest spełnieniem maksymalistycznych żądań największego wroga? Ajatollahowie – jak zresztą zapowiadali – nie padli na kolana przed Trumpem, mogą jedynie przed swoim bogiem.


Reklama


Reklama

Przed Waszyngtonem nie uklęknęli także sojusznicy Waszyngtonu, od których Trump domagał się większego zaangażowania w wywołaną przez Stany i Izrael wojnę. Przed twórcą „Sztuki negocjacji” (ang. „Art. of the Deal”) klękać nie będzie także Izrael, który ma co prawda respektować zawieszenie broni, ale wybiórczo, bo nie w wojnie z Libanem.

79-letni Trump wykazuje się dziecięcą naiwnością, licząc na krótką pamięć społeczności międzynarodowej w sprawie Bliskiego Wschodu. Na horyzoncie ma 250. rocznicę powołania amerykańskiego państwa, a krótko przed świętem otrzymuje surową lekcję realizmu politycznego od kraju, który ma dziesięciokrotnie dłuższą historię państwowości.

Na końcu republikanin znowu pomylił relacje międzynarodowe z telewizją. W przeciwieństwie do reality show, wojny nie da się przerwać reklamą. Chyba że, taką ma strategię na negocjacje.


Reklama

Wyciągając białą flagę Stany Zjednoczone mogą zakrzyknąć w rytm hitu „Republiki”:


Reklama

Gdzie oni są

Ci wszyscy moi przyjaciele Ele ele ele ele ele

Zabrakło ich Choć zawsze było ich niewielu