
Czwarta klientka o 14:30. Tak wygląda śmierć polskiego bazaru
Na mazowieckich targowiskach coraz częściej słychać ciszę zamiast handlowego gwaru. Sprzedawcy z Sulejówka, Pawłowic i Falenicy mówią o pustkach i kurczącej się klienteli – głównie seniorach. A jednak wśród cerat, skarpetek i wiejskich jaj wciąż tli się nadzieja, że lokalny handel przetrwa dzięki relacjom, których nie da się kupić w markecie.
