Profesor Ewa Helwich to legenda polskiej neonatologii. Lekarka pełniła funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie neonatologii – czy najważniejszego lekarza w swojej dziedzinie, który wyznacza kierunki działania mniej doświadczonym koleżankom i kolegom – od 2001 r.
Ćwierćwiecze Helwich to pasmo sukcesów: opieka nad noworodkami w Polsce bardzo się rozwinęła. A programu opieki nad dziećmi przedwcześnie urodzonymi KORD, za którego prowadzenie odpowiadała Helwich, zazdroszczą nam najbardziej rozwinięte państwa na świecie.
Happy-endu jednak ta historia nie ma. Profesor powinna piastować swoją funkcję co najmniej do 2028 r., ale podpadła w Ministerstwie Zdrowia. Śmiała bowiem – a to wredne babsko! – skrytykować zagrażający życiu dzieci program wdrożony przez resort. Wdrożony, dodajmy, bez konsultacji z konsultantem krajowym Ewą Helwich.
Odwołanie za działanie
O tym, że odwołanie Ewy Helwich ze stanowiska nie było na jej prośbę, wszyscy zainteresowani sprawą wiedzieli od kilku dni. Teraz jednak jakiekolwiek wątpliwości rozwiała sama zainteresowana. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia powiedziała jasno, że podziękowano w związku ze sprawą szczepień na gruźlicę.
Sprawa wygląda tak: najmniejsze dzieci są szczepione przeciwko gruźlicy. Tyle że zaszczepienie dziecka, które choruje na wrodzony ciężki niedobór odporności, stwarza dla niego śmiertelne zagrożenie.
Profesor Ewa Helwich uważa więc, że najpierw dzieciom należy wykonywać badanie wskazujące, czy chorują na niedobór odporności, a potem szczepić.
Ministerstwo Zdrowia – bez konsultacji z konsultantem krajowym – wskazało, że najpierw szczepimy, a potem badamy.
Helwich wskazała w piśmie do szpitali, że kolejność wykonywania procedur powinna być odwrócona. Wtedy bowiem nie będzie ryzyka dla najmłodszych obywateli.
W resorcie zdrowia uznano to za zniewagę i wyjście przez neonatolog przed szereg. I pozbawiono ją stanowiska konsultanta krajowego.
Kolejność decydująca o życiu
- Jeżeli coś dziecku by się stało po podaniu szczepienia, a potem by się okazało, że miało przeciwskazania - to kto za to by odpowiadał? Jeśli jest dostępne badanie, jeśli MZ uznało, że jest sens jego wykonywania, to należy z niego korzystać dla dobra dzieci. Jak wytłumaczyć rodzicom dziecka ze SCID (wrodzony ciężki niedobór odporności - red.), że mogliśmy zapobiec jego zachorowaniu lub nawet śmierci, ale nie skorzystaliśmy z tego? – pyta w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Helwich.
I ocenia, że brak konsultacji przez Ministerstwo Zdrowia z nią oraz z konsultant krajową w dziedzinie immunologii klinicznej kolejności działania był „co najmniej niefortunny”.
- Prawda jest taka, że łatwiej jest pozbyć się konsultanta, który sprawował swoja funkcję 24 lata, niż przyznać się do błędu, który wprowadził chaos – podsumowuje Ewa Helwich.
Pamięć o legendzie
Powiedzmy wprost: Ewa Helwich uratowała tysiące dzieci. Dzięki niej i jej uporowi w walce o lepszy standard neonatologiczny żyje wielu Polaków, których inni spisywali na straty. W państwie, które nigdy nie mogło pochwalić się wybitnym publicznym systemem ochrony zdrowia, udało się stworzyć standard medycyny godny pozazdroszczenia.
Helwich „przeżyła” na stanowisku konsultanta krajowego wiele rządów i premierów - od Leszka Millera, przez Jarosława Kaczyńskiego i „pierwszego” Donalda Tuska, po Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego. Nie przetrwała obecnego rządu Donalda Tuska.
I jakkolwiek źle to nie zabrzmi: za rok, dwa, najdalej trzy nikt nie będzie pamiętał, kto w 2026 r. był ministrem zdrowia. A prof. Ewa Helwich pozostanie legendą i drugą matką, babką i ciotką dla tysięcy Polaków.

