- Wycofany w pośpiechu podręcznik Hachette, opisujący ofiary masakry z 7 października jako „żydowskich osadników”, stał się symbolem nowego etapu francuskiego antysemityzmu — ubranego w język neutralnej edukacji i politycznej poprawności.
- Raport Dinnah dokumentujący ludobójczy charakter ataku Hamasu, w tym systematyczną przemoc seksualną, brutalnie kontrastuje z relatywizującą narracją obecnej francuskiej lewicy, która unika nazywania terroru po imieniu.
- Antysemityzm we Francji coraz wyraźniej zmienia barwy polityczne: od historycznie prawicowych korzeni przechodzi na lewicę, gdzie antysyjonizm, kalkulacja wyborcza i flirt z radykalnym elektoratem migranckim tworzą niebezpieczną mieszankę ideologiczną.
W lapidarnej buchalterii, do której uciekli się autorzy podręcznika, nie było odniesień kontekstowych; nie wspomniano o okrucieństwie Hamasu, ani słowa również o wymyślnych torturach w kibucu Be’eri, o noworodkach zabijanych na oczach rodziców, zbiorowych gwałtach czy porwaniach. Można pisać wykręty usprawiedliwienia, że nie rolą podręcznika są drastyczne opisy wydarzeń najnowszej historii. Nie jest nią jednak tym bardziej pozostawianie pierwszego powojennego antysemickiego pogromu z gryzącymi po kostkach niedomówieniami.
Płaski i encyklopedyczny passus francuskiego podręcznika brzmiał następująco: „W 2023 r., w wyniku śmierci 1200 żydowskich osadników, Izrael postanowił wzmocnić blokadę ekonomiczną regionu oraz najechać dużą część Strefy Gazy, doprowadzając do poważnego kryzysu humanitarnego”. Oprócz zamazanej wielostronności, mamy do czynienia ze zwykłym przeinaczeniem faktograficznym. Bowiem w wyniki masakry 7 października nie zginęli przecież „żydowscy osadnicy”. Termin „osadnik” może odnosić się do Izraelczyków mieszkających na nielegalnie okupowanych ziemiach palestyńskich na Zachodnim Brzegu, ale w żadnym wypadku nie odnosi się do izraelskich ofiar ataków Hamasu.
Co więcej, broszura nie wspomina o terrorystycznym charakterze ataku. Międzynarodowa Liga Przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi (LICRA) wydała poważne ostrzeżenie dotyczące tego fragmentu, potępiając, jak czytamy w komunikacie organizacji, „dezorientujące i negacjonistyczne odchylenia” u „renomowanego wydawcy”. Sprawa wywołała efekt kuli śnieżnej. Opisały ją największe francuskie gazety - z Le Figaro oraz Le Monde na czele.
Ustalenia raportu Dinnah
W opublikowanym w lipcu zeszłego roku izraelskim raporcie Dinnah „ustalono, że Hamas stosował przemoc seksualną jako broń taktyczną, w ramach planu ludobójczego, w celu terroryzowania i dehumanizacji społeczeństwa izraelskiego”. Przemoc seksualna stanowiła apokaliptyczną uwerturę pełną niespotykanych w wieku XXI okrucieństw wymierzonych w izraelską ludność cywilną. Atakowano punkty graniczne, uczestników koncertu w ramach festiwalu Nova, przygraniczne kibuce, przypadkowych przechodniów i kierowców samochodów. W bestialskich atakach nie oszczędzano nikogo, nie baczono na wiek, zabijano noworodki w obecności rodziców, poniżano i szantażowano starsze osoby. Parlamentarzyści Knessetu, którym pokazywano filmy z telefonów odnalezionych w kibucach, po seansach wychodzili zszokowani, niektórzy płakali, większość wychodziła z projekcji w głębokim szoku.
Przez kilka godzin, jak podkreślono w dokumencie, szczególnymi ofiarami ataków były młode, izraelskie kobiety. Wnioski zawarte w raporcie opierają się na wywiadach przeprowadzonych z „osobą, która przeżyła próbę gwałtu 7 i 15 października i została uwolniona jako zakładniczka, doświadczyła lub była świadkiem przemocy seksualnej”, a także z kilkudziesięcioma świadkami przemocy, do których doszło 7 października - ratownikami i osobami, które brały udział w badaniu ciał osób zabitych w dniu ataku.
Trudno wyrazić w piśmie rozmiary okrucieństwa terrorystów z Hamasu. Rozebrane do naga ciała kobiet porozrzucane wzdłuż drogi krajowej nr 232, ślady wielokrotnych gwałtów, znęcanie się nad zwłokami, rany postrzałowe skoncentrowane na głowach.
Wiele kobiet, które uczestniczyły w Festiwalu Nova przywiązywano do budynków, słupów elektrycznych i drzew i zabijano w szaleńczym korowodzie, który, wedle autorów raportu Dinnah, nosił znamionna „ludobójczego schematu”. W podręczniku Hachette dla maturzystów ani razu nie użyto słów „pogrom”, a tym bardziej - „ludobójstwo”.
Francuskie korzenie antysemityzmu
O tradycyjnej, prawicowej proweniencji francuskiego antysemityzmu zaświadcza długi katalog polityków, publicystów i pisarzy, którzy bądź jawnie współpracowali z kolaborującym rządem Vichy podczas drugiej wojny światowej bądź - w taki lub innym sposób - z nim sympatyzowali.
Pisywali do czasopism antysemickich, wspierali antyżydowskie kampanie, a nawet z otwartą przyłbicą uczestniczyli w wywózkach Żydów do obozów koncentracyjnych. W 1995 r. ówczesny prezydent Jacques Chirac w imieniu francuskiego rządu przyznał, że za łapankę w Vel d’Hiv odpowiedzialni systemowo byli Francuzi. Przyczynili się do dramatu en masse francuskie gestapo, masowe denuncjacje, a na domiar Żydów wywożono do obozów francuskimi kolejami państwowymi.
W antysemickich nagonkach prym wiedli luminarze francuskiej literatury rodem z prawicy, z Lucien Rebatet, Robertem Brasillachem i Louis-Ferdinandem Célinem na czele. Ten ostatni w liście z 1937 r. do Wilhelma Straussa informował bez owijania w bawełnę: „Właśnie opublikowałem tekst niesamowicie antysemicki. Załączam go. Jestem wrogiem numerem jeden Żydów”. Mowa o „Bagateli dla masakry”, najcięższego z grzechów francuskiego pisarza. Żydożerczy pamflet, „Szkołę trupów”, dedykuje Julianowi Apostacie, jasno wskazując niemieckim okupantom, że winni ciemiężyć masowo Żydów tak, jak czynił to z chrześcijanami rzymski cesarz.
Pamflety Céline’a do dziś są we Francji zakazane. Można je jednak dosyć łatwo znaleźć w internecie, na kanadyjskich serwerach. Przypominają bluzgi pełne nienawistnych wyziewów, są zjadliwe, a z ich fragmentów wylewa się jad.
Louis-Ferdinand Céline, Lucien Rebatet czy Robert Brasillach za kolaborację i antysemityzm zostali po wojnie srogo ukarani. Pierwszy spędził dwa lata w duńskim więzieniu, skonfiskowano mu majątek i objęto narodowym dyshonorem. Rebateta, autora wściekłego pamfletu „Zgliszcza”, również skazano na karę długoletniego więzienia. Natomiast Brasillacha tuż po wojnie rozstrzelano nieopodal Paryża w Montrouge.
Antysemityzm zmienia barwy polityczne
Sprawa maturalnego podręcznika wpisuje się w postępujące nad Sekwaną przeobrażenie antysemityzmu. Stopniowo, w ostatnich latach, przechodzi z prawicy do lewicy. Jego zasadnicze założenia zostały wyłożone w słynnym raporcie pt. „Lewica. Jaka większość elektoralna w wyborach 2012 roku?”. Raport stworzyła powiązana z socjalistami fundacja Terra Nova. Proponowaną w dokumencie strategię można streścić następująco: aby lewica mogła zwyciężać, powinna się zwracać w stronę nowego elektoratu miejskiego składającego się z „wysoko dyplomowanych”, „młodych ludzi” oraz „mniejszości etnicznych z dzielnic robotniczych”. Podkreślono, przy tym, że tradycyjny „proletariat” został przez lewicę bezpowrotnie utracony na rzecz skrajnej prawicy. Należy zatem zwrócić się do mas migranckich, do drugiego i trzeciego pokolenia przybyszów z krajów muzułmańskich, tradycyjnie antyizraelskich i antysemickich.
Strategię wyborczą Terry Nowej z gorliwością realizują reprezentanci Nieuległej Francji Jean-Luca Mélenchona. W marcu zeszłego roku aktywiści ugrupowania zapraszali na manifestację przeciw faszyzmowi plakatem intrygująco przypominającym antysemickie afisze z lat trzydziestych. Na czarnym tle twarz znanego prezentera telewizyjnego, Cyrila Hanouny, oraz napis: „Manifestacja przeciw skrajnej prawicy, jej ideom i… kolporterom”. Hanouna nigdy nie krył swoich korzeni. Jego rodzice przyjechali do Francji z Tunezji pod koniec lat sześćdziesiątych.

Jean-Luc Mélenchon z Nieuległej Francji flirtuje z elektoratem antyizraelskim.
Sprawa nie byłaby funta kłaków warta, gdyby nie charakterystyczna tonacja rysunku przypominająca inny plakat - semickie rysy gwiazdy telewizyjnej, uwydatniony nos, skrzywiona w obrzydzeniu twarz. Chodzi o afisz do filmu z 1940 r. o wymownym tytule „Wieczny Żyd”. Obraz został nakręcony na prośbę Josepha Goebbelsa; powielał steoretyp ubogaconego na ludzkiej krzywdzie semity, pazernego i bez litości dla ludzkiej krzywdy. W filmie Żydzi podobni są to robactwa, którego należy tępić wszelkimi, dostępnymi sposobami. Uwypuklał światowy spisek, dominację nad światem Żydów i wreszcie przestrzegał przed figurą łączącą judaizm z bolszewizmem.
Lewica nigdy nie była odporniona na gen antysemityzmu. Propalestyńskie stanowisko Nieuległej Francji stało się głównym punktem jej strategii politycznej po atakach w Izraelu z 7 października 2023 r. Mélenchon odmawia uznania organizację za terorystyczną. Jego wypowiedzi graniczą z antysyjonizmem. Cel jest prosty: przyciągnąć na swoją stronę młody, muzułmański elektorat. Szukanie politycznego ratunku choćby w przymierzu z wrogami Izraela i Francji (wedle badań młodzi z przedmieść nie chcą się utożsamiać z wartościami francuskiej republiki) może w krótkiej perspektywie przynieść korzyści. Chociaż pobłażliwość dla tych, którzy pragną chaosu, może się odbić czkawką. Analogia z przedwojennym wzrostem antysemityzmu narzuca się nachalnie. Wzrost „niewinnych” komentarzy o bogatych episjerach, o „ukrytej” władzy, międzynarodowych spiskach elit sączyły w podświadomość niemieckiego społeczeństwa jad, przygotowując go do nazistowskiej, już całkowicie otwartej, frazeologii.
Już dziś z powodu rosnącego antysemityzmu, zwłaszcza po 2015 r., znaczna część społeczności żydowskiej opuściła Francję, udając się głównie do Izraela. Liczbę wyjazdów w samym 2023 r. szacuje się na około 5 tys., a po zamachu na koszerny sklep Hyper Casher liczba wyjazdów osiągnęła 7-8 tys. rokrocznie.
Sprawa podręcznika Hachette nie jest odosobnionym wypadkiem ani redakcyjną pomyłką. Wpisuje się w szerszy klimat ideowy, w którym antyizraelska narracja coraz częściej przechodzi w język relatywizujący przemoc wobec Żydów. Ten sam mechanizm, który pozwala autorom podręcznika mówić o „żydowskich osadnikach” zamiast o ofiarach terroru, działa w sferze politycznej - gdzie skrajna lewica, na czele z Nieuległą Francją, systematycznie rozmywa odpowiedzialność Hamasu i odmawia nazywania go organizacją terrorystyczną. Edukacja i propaganda spotykają się tu w jednym punkcie: w pozornie neutralnym języku, który w rzeczywistości normalizuje antysemickie schematy.
W dłuższej perspektywie strategia Nieuległej Francji może się okazać zgubna dla samej Francji. Młodzi muzułmanie, do których zwraca się współczesna lewica, mają w pogardzie zarówno Żydów, jak i Francuzów. Antysemityzmu bowiem, niezależnie od tego, czy przybiera barwy brunatne, czy czerwone, nigdy i nikomu nie udało się okiełznać. Jest jak uczeń czarnoksiężnika, który najpierw bawił się niewinnie zaklęciami, przewracał księgi i mieszał mikstury. Potem wypuścił na świat moce, których nie potrafił już zatrzymać, a na koniec – zwróciły się one przeciwko niemu.

