Kraj

Kiedy miłość zamienia się w nękanie. O cienkiej granicy między troską, tęsknotą, a stalkingiem po rozstaniu

Rozstanie rzadko bywa spokojnym zamknięciem rozdziału. Częściej przypomina pole minowe emocji: żal, wstyd, poczucie straty, urażona duma. Prawo karne nie interesuje się jednak tym, co ktoś czuje po rozstaniu. Interesuje się tym, co robi i jakie skutki takie działania wywołują po drugiej stronie.

Dawid B. Karolak
Felieton autorstwa: Dawid B. Karolak
14 lutego
5 minut
Stalking (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Reklama

Coraz więcej spraw z art. 190a kodeksu karnego, czyli uporczywego nękania, dotyczy byłych partnerów. W takich sprawach pada to samo zdanie: “ja tylko chciałem porozmawiać, “nie odpiszesz? Może coś sobie zrobię” albo sprawca pojawia się w miejscach, które ofiara odwiedza codziennie, jak wyjaśnia “przez przypadek”. I niemal zawsze druga strona odpowiada: “bałam się”, “czułem się osaczony”, “nie miałam spokoju. Między tymi narracjami przebiega cienka, ale bardzo realna granica odpowiedzialności karnej.


Reklama

Prawo nie karze za uczucia, ale nie chroni ego

Art. 190a kodeksu karnego nie penalizuje miłości, tęsknoty ani bólu po rozstaniu. Penalizuje uporczywe nękanie, które wywołuje u pokrzywdzonego uzasadnione poczucie zagrożenia, udręczenia albo istotnie narusza jego prywatność. Kluczowe są dwa elementy: uporczywość oraz skutek po stronie ofiary.

To oznacza jedno, że pojedyncza wiadomość, telefon czy próba rozmowy nie czynią z nikogo przestępcy. Problem zaczyna się w chwili, gdy druga osoba jasno komunikuje brak zgody na kontakt, a mimo to kontakt trwa. Od tego momentu nie mamy już do czynienia z dialogiem, lecz z naruszeniem granic. W orzecznictwie widać wyraźnie, że stalking nie jest wybuchem emocji. To proces. Seria decyzji o ignorowaniu cudzego “nie”.

Tęsknota jako alibi

Tęsknota jest emocją. Ale to, że ktoś cierpi po rozstaniu, nie daje mu prawa do wchodzenia w cudze życie. Stwierdzenie: „Nie mogłem się powstrzymać” – to nie jest argument łagodzący. To jest opis braku samokontroli, który prawo karne traktuje bardzo dosłownie. Jeżeli kontakt jest niechciany i powtarzalny, tęsknota przestaje być uczuciem. Staje się decyzją o naruszaniu granic.


Reklama

Psychologiczne gry zamiast rozmowy

Zanim dojdzie do otwartej agresji, bardzo często najpierw pojawiają się psychologiczne rozgrywki. Z pozoru niewinne, w rzeczywistości służące jednemu celowi, jakim jest przełamanie granicy.


Reklama

Najczęstsza jest gra w ofiarę, czyli dramatyczne wiadomości o załamaniu, bezsenności, o trosce o byłego partnera. Nie chodzi w nich o informację, lecz o wzbudzenie poczucia winy i wymuszenie reakcji. Równie popularna jest gra w ratownika, czyli sugestia, że bez sprawcy druga strona sobie nie poradzi. Pojawia się też huśtawka emocjonalna, raz czułość i idealizacja, raz oskarżenia i pretensje. Wszystko po to, by ofiara przestała ufać własnym granicom. Warto podkreślenia jest to, że to nie są przejawy miłości. To są strategie kontroli.

Narcyzm w praktyce, nie w diagnozie

W wielu takich zachowaniach widać cechy narcystyczne, nie w sensie klinicznym, lecz potocznym. Sprawca nie potrafi zaakceptować faktu, że ktoś inny podjął decyzję niezależną od jego woli. Odrzucenie odbiera jako atak na własne “ja”. Stąd obsesyjne próby kontaktu, omijanie blokad, zakładanie fałszywych kont i działania z nich na szkodę swojej ofiary oraz kontaktowanie się przez znajomych. Słyszałem nawet o przypadkach, w których ktoś wysyłał ofierze blika z wiadomością w tytule przelewu, a także o kobiecie, która została aresztowana po wysłaniu 65 tysięcy wiadomości do mężczyzny po jednej randce, jednak ta sytuacja nie miała miejsca w Polsce. Nie zmienia to faktu, że te przykładowe sytuacje pokazują to, jak niebezpieczne potrafią być zachowania niektórych sprawców.

Charakterystyczne jest przerzucanie odpowiedzialności: “gdyby mnie nie blokowała, nie musiałbym pisać z innego numeru”. Tymczasem blokada nie jest prowokacją. Jest jednoznacznym komunikatem: nie chcę kontaktu. Jej obchodzenie to już świadome naruszanie cudzej prywatności.


Reklama

Kiedy manipulacja staje się przestępstwem

Zanim stalking stanie się oczywisty, pojawia się manipulacja emocjonalna. Zawsze ta sama lista, czyli granie ofiarą “jestem nikim”, granie winą “po tym wszystkim jesteś mi winna rozmowę”, granie strachem “boję się o Ciebie”, granie odpowiedzialnością “to przez Ciebie tak się zachowuje”. To nie są rozmowy. To są techniki nacisku, których celem nie jest kontakt, tylko podporządkowanie. Ego nie chce dialogu, ego chce odzyskać pozycję.


Reklama

Manipulację po rozstaniu rozpoznaje się po tym, że zawsze ma się poczucie winy, odpowiedzialności albo zobowiązania. Nie chodzi o rozmowę, tylko o wywołanie reakcji. Manipulacja emocjonalna sama w sobie nie zawsze wypełnia znamiona czynu zabronionego. Ale w połączeniu z uporczywością bardzo szybko staje się elementem stalkingu. Moment graniczny jest zawsze ten sam, to brak zgody na kontakt i jego dalsze kontynuowanie.

Od tej chwili intencje sprawcy przestają mieć znaczenie. Liczy się to, że druga strona żyje w napięciu, stresie, poczuciu bycia obserwowaną lub naciskaną. Prawo karne stoi po stronie tego, kto chce spokoju, nie tego, kto nie potrafi pogodzić się z odmową.

Perspektywa ofiary, nie narracja sprawcy

Jednym z najczęstszych błędów jest ocenianie takich sytuacji przez pryzmat emocji sprawcy. Tymczasem art. 190a k.k. opiera się na obiektywnym kryterium jakim jest odpowiedź na pytanie, czy przeciętna osoba w tej sytuacji odczuwałaby zagrożenie, udręczenie albo naruszenie prywatności. Nie są potrzebne groźby. Nie jest konieczna przemoc fizyczna. Wystarczy ciągłe, niechciane naruszanie spokoju, które odbiera poczucie bezpieczeństwa.


Reklama

Bez romantyzowania przemocy psychicznej

Tęsknota jest ludzka. Rozstanie boli. Ale cierpienie jednej osoby nie daje jej prawa do kontrolowania drugiej. Miłość nie polega na tym, że ktoś musi znosić kontakt, którego nie chce. Jedna wiadomość za dużo bardzo często jest tą, która decyduje, że sprawa przestaje być prywatnym dramatem, a zaczyna być sprawą karną. I to nie dlatego, że prawo jest bezduszne, lecz dlatego, że chroni coś fundamentalnego, czyli spokój i autonomię po zakończeniu relacji.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Dawid B. Karolak
Dawid B. KarolakPrawnik, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito Warszawa - autor zewnętrzny
Tagi: prawo