Kraj

Masakra zwierząt, hipokryzja polityków. Wnioski po sprawie Kuflewa

W Sejmie jest jedna nadzwyczajna komisja i trzy zespoły, które zajmują się sprawami zwierząt. W tej kadencji żaden z nich nie zajął się jednak patologiami w schroniskach dla zwierząt. Od roku Koalicja Obywatelska mrozi obywatelski projekt ustawy w tej sprawie. W rządzie natomiast trwa przepychanka o projekt czipowania psów. Tak naprawdę dobro zwierząt polityków nie interesuje.

Anna Wittenberg
Felieton autorstwa: Anna Wittenberg
06 lutego
4 minuty

Reklama

Po skandalu w schronisku w Sobolewie politycy odtrąbili sukces. Tymczasem Krzysztof Stanowski udowadnia, że problem wcale się nie skończył. Z ekipą Kanału Zero pojechał do miejsca, które traktowało bezdomne zwierzęta jeszcze gorzej – psiego azylu w Kuflewie. Walająca się karma, przeterminowane leki, ciasne klatki – to tylko część problemu. Inspektorzy weterynaryjni znaleźli tam kilkaset kilogramów zamrożonych psich zwłok. 


Reklama

Trudno o bardziej drastyczny obraz sytuacji w polskich schroniskach. I trudno o mocniejszy dowód na to, że państwo od lat systemowo nie radzi sobie z problemem bezdomnych zwierząt. Sobolew czy Kuflew to kolejne odcinki historii o instytucjach i osobach, które powinny kontrolować, reagować i zapobiegać tragediom, a w praktyce nie robią nic albo reagują za późno, gdy krzywda już się stała. 

Ustawa leży w zamrażarce

System, który prowadzi do takich wypaczeń, mogliby zmienić politycy. Od roku w sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt, kierowanej przez posłankę KO Dorotę Niedzielę, leży obywatelski projekt ustawy, który odpowiada na problem fatalnych warunków i potencjalnych oszustw.

Projekt przeszedł pierwsze czytanie i uzyskał rekomendację od rządu, by posłowie zajęli się nim i pracowali nad poprawkami. W tej sprawie odbyło się nawet wysłuchanie publiczne. Ale na koniec trafił on do sejmowej zamrażarki.


Reklama

To o tyle ironiczne, że Szymon Hołownia, obejmując funkcję marszałka Sejmu, obiecywał koniec przetrzymywania projektów. 


Reklama

Obietnice kontra praktyka

A to nie jest jedyny przykład. W rządzie utknęła także ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowania Psów i Kotów (KROPiK). To rozwiązanie, które mogłoby uderzyć w problem u źródła.

Obowiązkowe czipowanie i powiązanie zwierząt z właścicielami oznaczałoby bowiem realną odpowiedzialność za czworonogi i pozwoliłoby ograniczyć przypadki ich porzucania. W perspektywie nawet likwidację części schronisk, bo zwyczajnie przestałyby być potrzebne.

Dlaczego ta ustawa nie weszła w życie? Bo ministerstwa finansów i rolnictwa od pięciu miesięcy dyskutują, kto za to zapłaci. Mówimy o 130 mln zł rozłożonych na dziesięć lat. Kwotę, która przy obecnych kosztach utrzymania schronisk, interwencji i leczenia zwierząt jest wręcz symboliczna. „Dziennik Gazeta Prawna” donosi, że w sprawie coś się ruszyło dopiero po skandalu w Sobolewie. 


Reklama

130 mln zł i miesiące sporów

Politycy nie zawsze są jednak obojętni na zwierzęta. Potrafią się nimi zainteresować, gdy sprawa jest łatwa, medialna i daje szybki polityczny zysk. Pokazaliśmy to z Markiem Mikołajczykiem z Zero.pl.


Reklama

Dwa lata temu podszyliśmy się pod hodowców psów rasy Shiba Inu. Wymyśliliśmy nieistniejące stowarzyszenie, fikcyjne nazwiska, chorobę, na którą zapadały nasze pieski i lek, który miał im pomóc. Po czym zaproponowaliśmy posłom interpelację w sprawie tego rzekomego leku. Nikt niczego nie sprawdził. Nikt nie zweryfikował faktów. Nikt się z nami nie skontaktował.

A kilka tygodni później kilku posłów złożyło naszą fejkową interpelację. Wystarczyło hasło o ratowaniu piesków. To miało sens polityczny, było proste i mogłoby dobrze wyglądać w prasie, jeśli można by odfajkować sukces. 

Niektóre z tych osób zasiadają w sejmowych zespołach zajmujących się dobrostanem zwierząt. Jeden z nich poświęcony jest bezpośrednio bezdomności psów i kotów. Przez dwa lata żadne z tych gremiów nie zajęło się realnie problemem schronisk. Mimo że od dawna istnieją raporty, ostrzeżenia organizacji, sygnały w internecie i donosy lokalnych polityków oraz samorządowców. 


Reklama

Hipokryzja zamiast decyzji

I na tym polega hipokryzja. Politycy lubią prawa zwierząt, gdy można je wpisać w tweet, konferencję prasową albo interpelację bez ryzyka. Nie interesuje ich ciężka, niewdzięczna robota u podstaw, systemowe rozwiązania ani realna odpowiedzialność. 


Reklama

Zobaczcie materiał Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero




Reklama

Źródło: fot. Shutterstock
Anna Wittenberg
Anna WittenbergZastępczyni redaktora naczelnego