Kultura

70. urodziny francuskiego skandalisty. Za co świat kocha i nienawidzi Houellebecqa?

Twój ulubiony pisarz zagrał w filmie dla dorosłych. Twój ulubiony pisarz wielokrotnie krytykował Islam i eutanazję. Twój ulubiony pisarz kłamał publicznie na temat swojej matki. Twój ulubiony pisarz, jeden z największych francuskich skandalistów, obchodzi dziś 70. urodziny.

Kamil Gapiński
Felieton autorstwa: Kamil Gapiński
26 lutego
8 minut
Michel Houellebecq. (fot. Freepik)

Reklama

TYLKO NA

Bywa, że artysta w tym wieku, po latach rock’n’rollowego życia, zostaje wyrzucony na zbocze wielkiego świata. Telefon od dziennikarzy przestaje dzwonić, bo twoje zdanie nie waży już tyle co, kiedyś, a ludzie pozwalają ci się spokojnie przechadzać głównymi arteriami miasta, bo mało kto już kojarzy tę nadgryzioną zębem czasu twarz. 


Reklama

Cóż, to nie jest ten przypadek, zdecydowanie

Cios w Noblistkę

Michel Houellebecq – autor takich bestsellerów jak „Cząstki elementarne”, „Platforma” czy „Uległość” – nadal jest w mainstreamie, nadal grzeje i ziębi tysiące Francuzów, nadal potrafi wyprowadzać w przestrzeni publicznej ciosy ze zręcznością i siłą trzydziestolatka. Jak choćby wtedy, gdy odpowiedział świeżo upieczonej noblistce znad Sekwany, która - delikatnie mówiąc - nie jest jego fanką:

– Noblistka Ernaux mówiła o mnie niemiłe rzeczy, więc chciałbym się zrewanżować tym samym – ale wciąż jej nie przeczytałem.


Reklama

Zamiast wymyślnej kombinacji uderzeń – szybki prosty i już, rywal(ka) jest na deskach. 


Reklama

Publiczne spłycanie wartości znanej pisarki jest jednak tak dalekie od szczytu możliwości Houellebecqa, jak wierzchołki Rysów i Mount Everestu. O ten ostatni Francuz niewątpliwie zahaczył, kiedy postanowił… przyjąć ofertę zagrania w amatorskiej produkcji pornograficznej. Zrobił to nie jako młody chłopak, szukający możliwości łatwego i szybkiego zarobku, a będąc doświadczonym życiowo artystą. 

Zanim rozwinę tę popieprz... historię, dopowiem, że w wywiadzie dla „Newsweeka” Michel przyznał, że to właśnie przez… nas zafascynował się kinem dla dorosłych.

– Polacy (w latach 80., na studenckiej wymianie - red.) byli zaskoczeni, że we Francji są kina porno, koniecznie chcieli tam iść, więc ich zabrałem. To był pierwszy raz, kiedy poszedłem na film pornograficzny. Odkryłem więc porno dzięki Polakom.


Reklama

No ale wróćmy do Houellebecqa i filmu dla dorosłych – to wszystko przez tych okropnych Holendrów! 


Reklama

Pisarz gwiazdą... filmów dla dorosłych 

Do Francuza odezwał się bowiem człowiek z tamtejszego artystycznego kolektywu KIRAC i zaproponował mu igraszki z rzekomą wielbicielką twórczości Michela. Ponoć kobieta, wraz z kilkoma koleżankami, miała tylko jedno marzenie – by się z nim przespać. Tu pojawia się kilka wersji dalszej części tej historii, bo przecież w przypadku pisarza nic nie może być zbyt oczywiste. Generalnie: najprawdopodobniej schadzka miała zostać sfilmowana i wrzucona na jeden z portali dla dorosłych, na co pisarz z chęcią przystał, pod warunkiem, że na ujęciach z kadrami pokazującymi nagość nie będzie widać jego twarzy

Już to pokazuje, z jak wielkim oryginałem mamy do czynienia. No bo wyobraźcie sobie, jak na taką propozycję zareagowaliby Andrzej Sapkowski czy Marek Bieńczyk? Zakładamy, że jednak nieco mniej entuzjastycznie!

Wracając do Francuza: cała sytuacja skończyła się tym, że nazwał artystę z KIRAC-a „Karaluchem”, a jego koleżanki słabymi kochankami, które… nie dały mu odpowiedniej satysfakcji. Olbrzymie rozczarowanie Houellebecqa wynikało jednak nie tyle z ich (braku) umiejętności, a dlatego, że Holender chciał zarobić na nagraniu z Michelem w roli gwiazdy, a przecież – ponoć – samemu pisarzowi obiecał dystrybuować je za darmo


Reklama

Francuz wytoczył mu więc proces (ostatecznie przegrany: sąd uznał, że podpisana umowa nie przyznawała mu żadnych praw, jeśli chodzi o wgląd w finalną edycję filmu), żalił się też, że cała ta historia skutkowała u niego traumą jaką… przeżywają zgwałcone kobiety. Przesada? I to jaka! 


Reklama

W sumie to bardzo houellebecqowska – czytając wywiady z pisarzem, w których bardzo często stawia mocne tezy, człowiek zaczyna się zastanawiać: na ile Michel naprawdę wierzy w to, co mówi, a na ile jest to gra pod publiczkę, obliczona na poklask fanów i oburzenie wrogów? Odpowiedzi na to pytanie poszukałem u ludzi zdecydowanie mądrzejszych w temacie jego twórczości. Okazało się, że jest… niejednoznaczna, dokładnie taka, jak działania pisarza.

– Choć media – przede wszystkim francuskie – z dużą łatwością klasyfikują Houellebecqa jako reakcjonistę, rasistę, seksistę czy mizantropa, w rzeczywistości niełatwo rozszyfrować jego poglądy. Często wyraża bowiem skrajnie odmienne opinie na dany temat i sam przyznaje, że zdarza mu się je zmieniać – tłumaczy Zofia Małysa-Janczy, która obroniła na Uniwersytecie Jagiellońskim pracę doktorską o twórczości pisarza. I dodaje: 

– Zmienność poglądów oraz łączenie sprzeczności związanych z wyrażaniem opinii leżą u podstaw „medialnego tsunami” generowanego przez laureata Nagrody Goncourtów oraz stanowią jeden z filarów tzw. „fenomenu Michela Houellebecqa”. Każda forma jego aktywności jest szeroko komentowana. Co ciekawe, o autorze żywo debatują zarówno jego czytelnicy, jak i nie-czytelnicy, którym jego medialna aktywność wystarcza jako pretekst do formułowania opinii na temat tworzonej przez niego literatury.


Reklama

Słaby stylista, sprawny prorok

Czytelnicy Francuza mogą być zachwyceni jego przenikliwością, co ciekawie wyjaśnia znawca jego twórczości, mój redakcyjny kolega Marcin Darmas:


Reklama

Houellebecq posiada niezwykle czułe „ucho społeczne” i potrafi, jak żaden inny pisarz, antycypować istotne wydarzenia. Wydanie „Cząstek elementarnych”, które opowiadają o eksperymentach genetycznych, zbiegło się z klonowaniem owieczki Dolly. Trafnie ocenił również francuski klimat polityczny w „Uległości”. To słaby stylista, ale sprawny prorok.

Sam pisarz o swoich wartościach opowiedział – oczywiście w oryginalny sposób – podczas wizyty w Polsce, w 2008 r.:

– Czuję się romantykiem. Jak można określić, czy romantyk reprezentuje poglądy lewicowe, czy też prawicowe? Nie o to mu przecież chodzi.


Reklama

No dobrze, to czym jeszcze rozpalił publiczność Houellebecq? 


Reklama

Lata temu znalazł się w sporych tarapatach, bo w rozmowie z „Lire” stwierdził, że „islam jest najgłupszą religią”, a „lektura Koranu jest zajęciem odrażającym”. Po tych słowach stał się adresatem pogróżek i sądowych pozwów, które jednak zdecydowanie przycichły tuż po ataku na World Trade Center. Wielu uznało wtedy Houellebecqa za wizjonera, zapominając jednocześnie, że w ciągu kilku sekund obraził ponad 1,2 mld osób – mniej więcej tylu muzułmanów żyło wtedy na świecie.  

Darmas: 

– Warto dodać, że do tego zdarzenia doszło miesiąc po publikacji „Platformy”, która kończy się zamachem na Bali…


Reklama

Idźmy dalej: dekady później, w opublikowanym w 2021 r. w „Le Figaro” artykulu, pisarz zabrał się za eutanazję. Oto lead tamtego tekstu, który – jakżeby inaczej! – poniósł się po całym świecie:


Reklama

„Gdy jakiś kraj – społeczeństwo, cywilizacja – legalizuje eutanazję, traci w moich oczach jakiekolwiek prawo do szacunku. Wolno nam wtedy, a nawet powinniśmy ten kraj zniszczyć. Po to, aby mogło nastać coś innego – inny kraj, inne społeczeństwo, inna cywilizacja”.

Michel chętnie wymierza więc baty w naprawdę różnych sferach życia, z drugiej strony, dlaczego mielibyśmy zakładać, że oszczędzi kogokolwiek, skoro nie zostawił suchej nitki nawet na własnej matce? Przedstawiał ją opinii publicznej jako samolubną hipiskę, która wolała wdawać się w dziesiątki romansów niż zajmować dzieckiem. 

Gdyby to faktycznie była prawda, można by uznać, że pretensje pisarza są słuszne, tyle że właśnie – wiele wskazuje na to, że i tu Houellebecq zdecydowanie przesadził. W biografii artysty Denis Demonpion pisał, że te zarzuty są w dużej mierze  niesprawiedliwe, a matka Michela zamiast uciechom życia oddała się jednak ostatecznie dużo szlachetniejszym zajęciom, mianowicie leczeniu ludzi. 


Reklama

Pięknie zdeformowana dusza

Przygotowując się do napisania tego tekstu, przeczytałem kilkanaście rozmów z pisarzem. W jednej z nich, przeprowadzonej przez znakomitych Wywiadowców z Playboya, Francuz rzucił zdanie, które jest dla mnie idealnym podsumowaniem jego działalności – tej artystycznej i życiowej:


Reklama

UMIAR NIE LEŻY W MOJEJ NATURZE

Można tylko przyklasnąć, zastanawiając się jednocześnie,  jakie jeszcze emocje wywoła w nas w ósmej dekadzie swojego życia Houellebecq, ta – znowu cytat z jednego z tekstów o nim – „pięknie zdeformowana dusza”. Bo tego, że to zrobi, możemy być pewni równie mocno jak faktu, że nigdy nie otrzyma Nobla – ktoś trafnie napisał kiedyś, że to niemożliwe, ponieważ Francuz „reprezentuje wszystko to, czego nienawidzi akademia”. 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Kamil Gapiński
Kamil GapińskiDziennikarz Kanału Zero