Pompowanie balonika wokół expose Radosława Sikorskiego trwało co najmniej od wczoraj. Wiele mediów, w tym my, byliśmy przygotowani do jego relacjonowania. Eksperci umówieni, telewizory włączone. Czekaliśmy. I przyznam, z pewną dozą zawodu, że czekaliśmy na marne. Balonik pękł dość szybko. Czy to przemówienie przejdzie do historii? Nie. Co najwyżej jego transkrypcja do trafi kroniki sejmowej. Tyle, można się rozejść.
Nie takiego Sikorskiego zapamiętałem
Oczekiwania były duże. Wszak Radosław Sikorski potrafi przemawiać. I to naprawdę dobrze. Żeby nie szukać daleko – 22 września 2025 r. Na prośbę Estonii zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. W pewnym momencie głos zabiera Radosław Sikorski. Padają słowa, które do dzisiaj siedzą mi w pamięci i budują obraz wicepremiera, jako osobę, która świetnie przemawia.
– Przedstawicielom Rosji powiem tylko tyle: my wiemy, że nie obchodzi was międzynarodowe prawo. Jesteście niezdolni do życia w pokoju z sąsiadami. Wasz obłąkany nacjonalizm zawiera żądzę dominacji, która nie ustąpi, dopóki nie uświadomicie sobie, że wiek imperiów minął, a wasze imperium nie zostanie nigdy odbudowane – mówił wówczas Radosław Sikorski
Potem powiedział: „jesteśmy pokojowymi krajami demokratycznymi, które starają się unikać aktywnego dołączenia do waszych planów podbicia Ukrainy. Ale nie damy się zastraszyć. Mam tylko jedną prośbę do rosyjskiego rządu. Jeżeli kolejna rakieta czy samolot wejdzie w naszą przestrzeń bez zezwolenia, celowo czy też przypadkiem i zostanie zestrzelony, a wrak spadnie na terytorium NATO, to proszę, nie przychodźcie do nas, żeby o to skamleć. Zostaliście ostrzeżeni. Dziękuję”. Zostaliście ostrzeżeni. Dwa słowa, które parafrazując słynną reklamę pewnych słodyczy – mówią więcej niż tysiąc słów. A ja mogę je skonkludować jednym – sigma.
Odbębnione zadanie, można się rozejść
Dzisiaj podczas expose widzieliśmy innego Sikorskiego. Wręcz karykaturę tego, którego ja zapamiętałem. Czytającego z kartki, gubiącego się i powtarzającego te same wyświechtane frazy. Ważne, ale jednak przemielone w ostatnich tygodniach tak, że miałem poczucie oglądania jakiejś powtórki z dowolnej konferencji prasowej szefa dyplomacji.
Zagrał bezpiecznie. Nic politycznie na tym nie wygrał, nic nie przegrał. Odbębnij swoje i można pójść do domu.
Niech podsumowaniem będą słowa Łukasza Kacy, który ocenił dla naszego portalu wystąpienie: Radosław Sikorski wielokrotnie się przejęzyczał, poprawiał i gubił w tym, co czyta. Każda taka, nawet drobna, pomyłka wybija słuchacza z rytmu i potęguje wrażenie, że pan Sikorski swój tekst na pewno zna, ale tylko go odtwarza, a nie „mówi do obiorcy”. Nic dodać, nic ująć.
Obejrzyj także komentarz Sławomira Dębskiego dla Kanału Zero:

