Reklama
Reklama

Reklama

Piorun uderzył w samolot LOT lecący do Stambułu. Maszyna musiała zawrócić

Reklama

Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT lecący do Stambułu krótko po starcie z Warszawy został uderzony piorunem. Rzecznik linii uspokaja, że nikt nie odniósł obrażeń, a pasażerowie kontynuują już podróż inną maszyną.

Plane,Line,Pll,Lot,Landing,At,The,Airport,In,Warsaw,
Samolot PLL LOT (fot. Shutterstock)
  • Piorun uderzył w samolot LOT rejsu LO103 z Warszawy do Stambułu. Maszyna bezpiecznie wylądowała 40 minut później.
  • Piloci długo krążyli nad Garwolinem. Procedura ta pozwoliła szybciej spalić paliwo, co było niezbędne do lądowania.
  • Pasażerowie wyruszyli do Stambułu inną maszyną z dwugodzinnym opóźnieniem. Nikt z obecnych na pokładzie nie odniósł żadnych obrażeń.

Reklama

Do zdarzenia z udziałem samolotu PLL LOT rejsu LO103 lecącego z Warszawy do Stambułu doszło wczesnym popołudniem, gdy nad stolicą i okolicznymi miejscowościami panowały trudne warunki atmosferyczne, w tym silny wiatr oraz opady deszczu. Około godz. 13, gdy maszyna znajdowała się nad Pruszkowem, w jej kadłub uderzył piorun. Kapitan podjął decyzję o natychmiastowym przerwaniu lotu i powrocie do bazy w Warszawie.

Zanim doszło do lądowania, samolot musiał krążyć nad pobliskim Garwolinem przez ok. 40 minut. Procedura ta była konieczna, aby wypalić nadmiar paliwa i obniżyć masę maszyny do poziomu bezpiecznego dla konstrukcji podwozia.

Rozkładał opony na drodze. Czekał, aż dojdzie do tragedii


Reklama

Nie było zagrożenia dla pasażerów

Przedstawiciele przewoźnika uspokajają, że sytuacja nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla osób przebywających na pokładzie. – W wyniku zdarzenia nikt nie został poszkodowany – przekazał w rozmowie z Interią rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski.


Reklama

Pasażerowie zostali przetransportowani do innej maszyny i z dwugodzinnym opóźnieniem wyruszyli w dalszą podróż do Turcji.

Policyjny Black Hawk nad Warszawą. Minister o kulisach akcji

Obecnie uderzony samolot przechodzi szczegółową inspekcję techniczną w warszawskiej bazie przewoźnika. Specjaliści sprawdzają kadłub pod kątem ewentualnych wypaleń. – Taka inspekcja trwa zazwyczaj dwie, trzy godziny, a później samolot normalnie wraca do obsługi połączeń – przekazał rzecznik.


Reklama

– To, że pioruny uderzają w samoloty jest rzeczą normalną, szczególnie wiosną. Samolotom nic się od tego nie dzieje – zaznaczył Moczulski.

Przewoźnik zapewnia, że wszystkie czynności serwisowe są realizowane zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa. Maszyna ma wrócić do regularnych lotów najpóźniej w ciągu jednego dnia.


Reklama