- „The Voice Kids” emitowane na antenie telewizyjnej Dwójki promuje aktywność dzieci w mediach społecznościowych. W tym samym czasie rząd pracuje nad ograniczeniem dostępu nieletnich do platform typu Instagram czy Facebook.
- Media publiczne nie widzą problemu. Telewizja Polska w odpowiedzi na nasze pytania tłumaczy, że 13-latka może korzystać samodzielnie z social mediów, a 11-latek – pod nadzorem ojca. Pojawia się także argument o cenzurze.
- Posłowie zapowiadają złożenie skargi do KRRiT oraz zwołanie posiedzenia sejmowej komisji kultury.
O tym, że w hicie TVP pokazywane są instagramowe profile dzieci, pisałem na łamach Zero.pl we wtorek. Biuro prasowe spółki będącej od ponad dwóch lat w stanie likwidacji szybko przesłało odpowiedzi na nasze pytania. Poinformowało nas, że jedna z uczestniczek, 13-letnia dziewczynka, jest w wieku, który uprawnia ją do korzystania ze społecznościówek. Z kolei dwa lata młodszy chłopiec robi to tylko pod nadzorem ojca, który prowadzi jego konto (zgodnie z regulaminem platformy 11-latek nie mógłby tego robić samodzielnie).
Ten fakt –jak przekonuje TVP – ma być wiedzą ogólnie dostępną. Problem w tym, że widzowie nie mogli się o tym dowiedzieć, bo w telewizji nie wyemitowano podobnych wyjaśnień. Usłyszeli za to coś zgoła innego. – Mam swój kanał na Instagramie – mówił w programie chłopiec ku wyraźnej uciesze jurorów.
„Naszym priorytetem jest zawsze dobrostan psychiczny uczestnika i zapewnienie mu bezpiecznych warunków na planie. Aktywność poza programem pozostaje sferą prywatną regulowaną przez jego opiekunów” – pisze TVP w odpowiedzi na moje pytania, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy, że nie o dobrostan jednego uczestnika programu chodzi, ale o promowanie konkretnej aktywności wśród setek tysięcy widzów.
Zdaję sobie sprawę, że historia każdej rodziny jest inna – nie znam motywacji rodziców, nie znam rzeczywistej skali aktywności ich pociech w sieci, ani tym bardziej jej wpływu na dziecko. Nie mam wiedzy i kompetencji, żeby to oceniać. Mogę za to ocenić publicznego nadawcę i uznać, że to, co robi, jest społecznie szkodliwe.
TVP jest jednak przekonana, że postępuje słusznie. „Media społecznościowe są dla młodych artystów naturalnym narzędziem komunikacji i dokumentowania swoich pasji. Naszym zadaniem jest pokazywanie autentycznych historii uczestników, a nie cenzurowanie ich codziennych aktywności, o których decydują ich opiekunowie prawni”– informuje biuro prasowe.
Argument o cenzurze jest naprawdę kuriozalny. Czym innym jest wolność słowa, a czym innym promowanie określonych zachowań w mediach publicznych.
Inną sprawą jest również fakt, że słowa o cenzurze w komunikacie TVP brzmią co najmniej kuriozalnie, patrząc na inne obszary ich działalności. Sprawdziłem, jak mają się sprawy w „Pytaniu dnia” – flagowym programie publicystycznym emitowanym w TVP Info. Okazało się, że od początku lutego gościł w nim zaledwie jeden polityk opozycji.
Trzeba jednak dodać, że TVP w specjalnym oświadczeniu z 26 lutego tłumaczyło, że do 109 ostatnich (do tamtego czasu) wydań „Pytania Dnia” 25 razy zapraszano przedstawicieli PIS czy Kancelarii Prezydenta RP. – W zdecydowanej większości były to zaproszenia odrzucane – informuje biuro prasowe publicznej telewizji.
Skarga do Krajowej Rady i interwencja w TVP
Tymczasem w sprawie „The Voice Kids” interwencje zapowiedzieli już posłowie opozycji, jak i obozu rządzącego.
– Fragmenty programu budzą moje poważne wątpliwości w kontekście odpowiedzialności nadawcy publicznego. Promowanie aktywności w mediach społecznościowych wśród dzieci poniżej wieku dopuszczonego regulaminem platform nie powinno mieć miejsca w mediach publicznych – wyjaśnia posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa, która interweniowała w TVP.
Dalej idzie Norbert Kaczmarczyk z Prawa i Sprawiedliwości. – Obecny rząd deklarował, że będzie chronił najmłodszych w sieci. Zapowiadał regulacje ograniczające im dostęp do platform społecznościowych. Zamierzam zwrócić się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ze skargą w tej sprawie. Moim zdaniem doszło do naruszenia standardów obowiązujących nadawcę publicznego, jakim jest TVP – twierdzi wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury. Kaczmarczyk zapowiada również wniosek o posiedzenie tego gremium w omawianej sprawie.

