Kraj

Zwykły, normalny Polak i jego sprytny plan. Czarnek nieźle to sobie wymyślił

Za kilkanaście dni moja mama obchodzi urodziny. Dzięki sobotniej decyzji Jarosława Kaczyńskiego z czystym sumieniem mogę jej powiedzieć, że jest młoda. Niemal tak młoda, jak wschodząca gwiazda polityki, potencjalny przyszły szef rządu Przemysław Czarnek, przedstawiciel zwykłych, normalnych Polaków.

Kasjan Owsianko
Felieton autorstwa: Kasjan Owsianko
07 marca
4 minuty
Poseł PiS Przemysław Czarnek podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, 7 bm. Poseł PiS Przemysław Czarnek został kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera (fot. Łukasz Gągulski / PAP)

Reklama

TYLKO NA

Kiedy tylko pojawiał się temat tego, kto ma zostać kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na przyszłego szefa rządu, padało jedno określenie: ktoś młody. No i zaczęło się szukanie, kogo młodego partia w zanadrzu ma.


Reklama

A było wśród kogo szukać. Był Jarosław Margielski, lat 38, prezydent Otwocka. Był Tobiasz Bocheński, lat 38, europoseł. Był Lucjusz Nadbereżny, lat 40, prezydent Stalowej Woli. Był Zbigniew Bogucki, lat 46, szef Kancelarii Prezydenta RP. W końcu – był Przemysław Czarnek, lat 48, poseł, eksminister, wiceprezes partii.

I to właśnie on, najmłodszy z najmłodszych, ma poprowadzić ugrupowanie do zwycięstwa w najbliższych wyborach. Te odbędą się na jesieni 2027 r. Zostało do nich 17 miesięcy. Idealnie, żeby przyszły premier mógł skończyć 50 lat.


Reklama

Pomysłów na to, jak wygrać wybory, młody polityk ma wiele. W Krakowie rzucał nimi jak z rękawa. I to nie jednego. Wykorzystał co najmniej dwa rękawy koszuli, a może i w tych od marynarki dodatkowo coś upchał.


Reklama

Zaczął już przy przywitaniu, kiedy ogłosił, że Polaków jest nie 37 mln, a 60 mln, wliczając tych rozsianych po całym świecie, nieraz niemówiących po polsku. Idea genialna w swej prostocie. W ciągu zaledwie minuty od ogłoszenia kandydatury Przemysław Czarnek już znalazł ponad 20 mln dodatkowych głosów.

Są jednak pewne zastrzeżenia. Owi dodatkowi Polacy powinni być, jeśli to tylko możliwe, ze Stanów Zjednoczonych. Byleby nie z Ukrainy ani Niemiec. Bo Ukraińcy, jak mówił potencjalny przyszły premier, są bezczelni, a o Niemcach to w ogóle szkoda wspominać. No chyba, że mówiąc o aktualnej władzy. Wtedy to oczywiste, że to jawna opcja niemiecka.


Reklama

Po odjęciu Niemiec, Ukrainy, a i pewnie kilku innych krajów, które na pewno nie są dla nas najlepszymi sojusznikami, z 60 mln robi się jakieś 55 mln. Populacja Polaków niebezpiecznie się kurczy.


Reklama

A pamiętajmy, że i w Polsce nie każdy jest po prostu Polakiem. Są przecież Polacy normalni, zwykli, o których kandydat wspomina, i „ci drudzy”. Normalni, zwykli Polacy to tacy, którzy trzymają Polskę w pionie, mimo tego, co robi Tusk i jego rząd. „Ci drudzy”, to „lewactwo brukselskie”, które tych pierwszych atakuje.

Choć kandydat nie powiedział tego wprost, do „tych drugich” na pewno zaliczają się geje i lesbijki. Ale to, że nie powiedział tego wprost, nie znaczy, że nie znalazł dla nich miejsca w swojej przemowie. Oczywiście, że znalazł. Przemysław Czarnek zawsze znajdzie chwilę, żeby porozmawiać o społeczności LGBT i jej problemach. Najpewniej właśnie z troski w ustach potencjalnego przyszłego premiera znalazła się propozycja wprowadzenia nowego modelu rodziny: czterech pancernych i psiecko.


Reklama

Problem w tym, że „tych drugich” polityk też nie może wliczać do potencjalnych głosów. Jeżeli odejmiemy ich od 55 mln, to wyjdzie już niecałe 25 mln. A to za mało. Zdecydowanie za mało.


Reklama

Wiceprezes PiS zdaje sobie jednak z tego sprawę, dlatego jako kluczowy problem, z którym zamierza się zmierzyć, wskazał niski przyrost naturalny. On wie, jak go rozwiązać. Potrzeba jedynie przerwać „piekło kobiet” urządzane przez „lewactwo”.

Sposoby na to Przemysław Czarnek ma dwa: więcej porodówek i więcej szacunku dla kobiet, którego podstawą są wartości chrześcijańskie. W końcu to chrześcijanie uczynili Matkę Boską królową Polski.

A jak walka z demografią i zdobycie nowych wyborców się nie uda, to trudno. „Ci drudzy” i tak pewnie padną od zakrztuszenia się świeżym powietrzem po rezygnacji z ETS.