
Mało jest osób w polskiej piłce, które cieszyłyby się uznaniem kibiców po przeciwnych stronach trybun. Jeszcze mniej tych poświęcających swój prywatny czas na pomoc zawodnikom i ich rozwój. Wraz ze śmiercią Jacka Magiery polskie środowisko piłkarskie straciło człowieka, który żył futbolem, był w nim zakochany, a dzięki swojemu niezwykłemu podejściu pomógł dziesiątkom osób w wydostaniu się z dołka.




