
Jeszcze niedawno ślub był normą, dziś coraz częściej jest wyjątkiem. Statystyki pokazują, że Polacy masowo rezygnują z obrączek, a tradycyjny model rodziny traci społeczne znaczenie.

Jeszcze niedawno ślub był normą, dziś coraz częściej jest wyjątkiem. Statystyki pokazują, że Polacy masowo rezygnują z obrączek, a tradycyjny model rodziny traci społeczne znaczenie.

Szesnaście lat po katastrofie smoleńskiej wciąż najpełniej pamiętam nie dramatyczne doniesienia ani polityczne spory, lecz tamtą ciszę – gęstą, poruszającą i na chwilę jednoczącą naród, który od lat nie potrafi znaleźć wspólnego języka. To właśnie ona odsłoniła w nas pokłady uczucia do kraju, o których wielu nawet nie wiedziało, że je nosi.

Coraz częstsze naruszenia przestrzeni powietrznej naszych sąsiadów przypominają, że bezpieczeństwo, które uznajemy za oczywistość, jest w rzeczywistości stanem kruchym i niepewnym. To dobry moment, by zatrzymać się i zastanowić, jak łatwo przywykamy do zagrożeń, których nie powinniśmy ignorować.

Coraz częściej zamiast duchowego uniesienia czujemy tylko zmęczenie, a Wielkanoc staje się techniczną przerwą w kalendarzu. W innych krajach utrata religijnego sacrum nie zburzyła społecznej spójności. W Polsce jednak ten proces wygląda zupełnie inaczej – bo przez stulecia to właśnie religia pełniła rolę naszego społecznego fundamentu.