Reklama
Reklama
Świat

Kneset przyjął ustawę o karze śmierci za terroryzm. Euforia na sali i fala krytyki

Izraelski Kneset przyjął w poniedziałek wieczorem budzącą duże kontrowersje ustawę przewidującą możliwość stosowania kary śmierci wobec sprawców ataków uznanych za terrorystyczne. Uchwaleniu śmiercionośnego świstka towarzyszyły eksplozje szczęścia.

Marcin Darmas
Felieton autorstwa: Marcin Darmas
31 marca
5 minut
Uchwalenie specjalnej ustawy stanowi niebezpieczną eskalację. (fot. Roman Yanushevsky / Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA

Izraelski minister bezpieczeństwa wewnętrznego, Itamar Ben Gvir, nie krył swojego zadowolenia. Na salę obrad wniósł butelkę szampana. Straż parlamentarna zainterweniowała. Gvir butelkę szampana jednak odkorkował na korytarzach Knesetu i raczył nim wyraźnie rozradowanych parlamentarzystów.


Reklama

Nowe przepisy zostały uchwalone w trzecim czytaniu stosunkiem głosów 62 do 48.

Projekt ustawy został zgłoszony przez polityków skrajnej prawicy, należących do koalicji rządowej premiera Binjamina Netanjahu, który również poparł nowe regulacje podczas głosowania w parlamencie.

Czy cyberwojsko umie strzelać? Pierwszy wywiad gen. Molendy po nominacji w NATO


Reklama

Krytyka ze strony Palestyny i społeczności międzynarodowej

Nowe prawo spotkało się z ostrą krytyką ze strony władz palestyńskich. Ministerstwo spraw zagranicznych Autonomii Palestyńskiej określiło je jako „niebezpieczną eskalację” oraz próbę „legalizacji pozasądowych egzekucji”. Zdaniem palestyńskich władz regulacje te mają charakter dyskryminacyjny i wpisują się w szerszą politykę wobec Palestyńczyków.


Reklama

Zastrzeżenia zgłosiły również państwa europejskie oraz instytucje międzynarodowe, które ostrzegały, że ustawa może podważać demokratyczne standardy i zobowiązania Izraela w zakresie praw człowieka.

Zgodnie z przyjętym prawem, osoba, która „umyślnie spowoduje śmierć innej osoby w celu zaszkodzenia obywatelowi lub mieszkańcowi Izraela, działając z zamiarem zniszczenia państwa”, może zostać skazana na karę śmierci lub dożywotnie więzienie.

W praktyce jednak przepisy szczególnie dotyczą Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu. W ich przypadku kara śmierci ma być domyślną sankcją za czyny uznane przez izraelskie sądy wojskowe za akty terroryzmu. Ustawa przewiduje, że wykonanie wyroku mogłoby nastąpić w ciągu 90 dni od jego uprawomocnienia, z możliwością odroczenia do 180 dni.


Reklama

Krótko po przyjęciu ustawy izraelska organizacja praw człowieka ACRI złożyła skargę do Sądu Najwyższego, domagając się jej unieważnienia. Według organizacji nowe przepisy są niekonstytucyjne i dyskryminujące, a także wykraczają poza kompetencje izraelskiego parlamentu, który, zdaniem ACRI, nie ma prawa stanowić prawa dla Zachodniego Brzegu.


Reklama

Przyjęcie ustawy nastąpiło w czasie kruchego zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, obowiązującego od października 2025 r., ponad dwa lata po wybuchu wojny w Strefie Gazy.

Minister bezpieczeństwa narodowego Ben Gvir, reprezentujący skrajną prawicę, ogłosił po głosowaniu, że Izrael „przeszedł do historii”.

Z kolei przedstawiciele opozycji ostrzegają, że nowe prawo może oznaczać odejście od dotychczasowych wartości państwa. Były wiceszef wywiadu Mossad Ram Ben Barak uznał, że ustawa świadczy o „moralnej porażce” i upodabnia Izrael do jego przeciwników.


Reklama


Reklama

Historyczny kontekst i wykluczenie Izrael ze wspólnoty praw człowieka

Choć kara śmierci formalnie istnieje w izraelskim systemie prawnym, była stosowana niezwykle rzadko. W historii tego państwa wykonano ją tylko dwa razy. Po raz pierwszy w 1948 r. wobec oficera oskarżonego o zdradę, a następnie w 1962 r., gdy stracono niemieckiego zbrodniarza wojennego Adolfa Eichmanna.

„Uciskany ma wszelkie prawa, w tym prawo do uwolnienia się od elementarnych zasad przyzwoitości” – przewidział intelektualnie obecnie wprowadzane ustawodawstwo filozof Pascal Bruckner. Powyższe zdanie napisał dwa lata po zamachach z 7 października na łamach dziennika „Le Figaro”.

Nie ulega wątpliwości, że bestialski napad na przygraniczne kibuce, na uczestników festiwalu w Re’im, porwania, gwałty musiały się spotkać ze zdecydowaną reakcją państwa Izrael. Nienotowane w najnowszych kronikach Izraela ataki antysemickie uruchomiły jednak moce, które bardzo trudno będzie ujarzmić.  


Reklama

Uchwalenie specjalnej ustawy stanowi niebezpieczną eskalację, która w istotnej mierze wyklucza Izrael ze wspólnoty praw człowieka i obywatela, które są fundamentem zachodniej cywilizacji. Izrael od kilku dziesięcioleci przeobraża się, ewoluuje w stronę mentalności bliskowschodniej i jest coraz mniej zachodni w swojej warstwie mentalnej.


Reklama

Co ciekawe, podobną intuicję, wyraził w wywiadzie z Krzysztofem Stanowskim, dr Wojciech Szewko. Nowe pokolenie Izraelczyków wychowywało się w cieniu nieustannego konfliktu, zamachów i wrogości wobec Palestyny. To doprowadziło do stopniowej dehumanizacji mieszkańców Strefy Gazy w mentalności nowej generacji Żydów.

W paroksyzmie nienawiści do palestyńskiej ludności Yoav Gallant, minister obrony, miał rzucić, że Izrael walczy z „ludzkimi zwierzętami”.

Po Shoah, po nieprzebranych aktach nienawiści, wzrostu antysemityzmu, zwłaszcza w kręgach zachodniej lewicy, drakońskie prawo może jeszcze bardziej pogłębić podziały. Przede wszystkim Izrael zapomina jedną z fundamentalnych zasad naszego jeszcze wspólnego kręgu kulturowego, że „krew zmywa się łzami, a nie krwią”.


Reklama


Reklama

Źródło: Zero.pl
Marcin Darmas
Marcin DarmasDziennikarz