Reklama
Reklama
Reklama

Lewandowski w roli miotacza. Polak wykonał pierwszy rzut w meczu MLB

Lewandowski w roli miotacza. Polak wykonał pierwszy rzut w meczu MLB
Lewandowski w roli miotacza. Polak wykonał pierwszy rzut w meczu MLB (fot. Getty AFP?MICHAEL REAVES / East News)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Kapitan reprezentacji Polski i piłkarz Chicago Fire wykonał ceremonialny pierwszy rzut przed czwartym meczem serii White Sox – Guardians w MLB. Gospodarze przegrali 5:9, a o awansie do finału American League zdecyduje sobotni mecz w Cleveland.

  • Lewandowski, który według polskich mediów nigdy wcześniej nie był na meczu MLB, wykonał ceremonialny rzut przed czwartym spotkaniem serii play off w Chicago.
  • White Sox przegrali z Guardians 5:9 i remisują w serii 2:2, a decydujące starcie odbędzie się w sobotę w Cleveland.
  • Na stadionie był też Brendan Hunt, czyli trener Beard z „Teda Lasso”, a Sox walczą o pierwszy od 2005 r. awans do finału American League.

Robert Lewandowski w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego wystąpił w nowej dla siebie roli. Napastnik Chicago Fire i kapitan reprezentacji Polski wykonał ceremonialny pierwszy rzut przed czwartym meczem serii play off MLB. Chicago White Sox podejmowali wtedy na Rate Field Cleveland Guardians.

Polak pojawił się na stadionie w czarnej koszulce gospodarzy z nazwiskiem i numerem 9. Na instagramowym profilu klubu widać, jak rozgrzewa się, rzucając piłkę z klubową maskotką, a potem rzuca z górki miotacza. Oficjalne konto White Sox podpisało nagranie: „From the pitch to a first pitch”.

Był to pierwszy mecz MLB w życiu Lewandowskiego. Piłkarz od niedawna mieszka w Chicago, gdzie oprócz Fire działają zespoły NHL, NBA i NFL oraz dwa kluby MLB: White Sox i Cubs.

Beard i Lewandowski na jednej trybunie

Piłkarz nie był jedynym znanym gościem. Ceremonialny rzut wykonał też Brendan Hunt, znany z roli trenera Bearda w serialu „Ted Lasso”. Jak przypomniała lokalna stacja NBC 5 Chicago, aktor pochodzi z południowej części miasta.

Według „Chicago Sun-Times” obaj goście oglądali czwarty mecz American League Division Series z trybun Rate Field. Wokół stadionu panowała gorąca atmosfera, bo White Sox mieli szansę wygrać rywalizację i awansować dalej.

Reklama
Reklama

Wieczór nie ułożył się jednak po myśli gospodarzy. Guardians wygrali 9:5 i wyrównali stan serii na 2:2. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

Wszystko rozstrzygnie się w Cleveland

Decydujący mecz zostanie rozegrany w sobotę na Progressive Field w Cleveland. Zwycięzca zagra w finale American League, czyli ostatnim etapie przed World Series.

Dla White Sox stawka jest historyczna. Według „Chicago Sun-Times” klub może po raz pierwszy od czasów drużyny, która w 2005 r. wygrała World Series, awansować do finału American League. Jeszcze w 2025 r. Sox przegrali 102 mecze i zakończyli sezon na ostatnim miejscu, jak przypomina ESPN.

Serię otworzyli zwycięstwem 3:0, w którym dwupunktowego home runa zdobył Munetaka Murakami. Guardians zakończyli sezon zasadniczy z bilansem 85-77, o jedno zwycięstwo lepszym niż White Sox (84-78). W sobotę jeden mecz zdecyduje, kto zagra w finale American League.

Reklama
Reklama