
























Opieka długoterminowa w Polsce znajduje się w głębokim kryzysie, który w najbliższych latach będzie się tylko pogłębiał. Najnowsze dane pokazują, że państwo nie tylko nie nadąża za starzeniem się społeczeństwa, lecz wręcz cofa się w zapewnianiu profesjonalnej opieki osobom niesamodzielnym.

Cela, łóżko, list. I zdanie, które dziś brzmi, jak akt oskarżenia: „to umrę w więzieniu”.

Chaos wokół ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego ujawnia fundamentalny problem polskiego ustroju: granice kompetencji Prezydenta i Sejmu nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Dopiero analiza Konstytucji i ustawy o TK pozwala zrozumieć, co w tej sytuacji jest obowiązkiem, a co polityczną interpretacją – uważa dr Michał Długosz, prawnik i politolog.


Szesnaście lat po katastrofie smoleńskiej wciąż nie znamy pełnej prawdy o jej przebiegu. Brakuje wraku, brakuje kluczowych dowodów, a zamiast odpowiedzi narasta tylko polityczny spór, który na trwałe podzielił Polskę.


Szesnaście lat po katastrofie smoleńskiej wciąż najpełniej pamiętam nie dramatyczne doniesienia ani polityczne spory, lecz tamtą ciszę – gęstą, poruszającą i na chwilę jednoczącą naród, który od lat nie potrafi znaleźć wspólnego języka. To właśnie ona odsłoniła w nas pokłady uczucia do kraju, o których wielu nawet nie wiedziało, że je nosi.


Opieka długoterminowa w Polsce znajduje się w głębokim kryzysie, który w najbliższych latach będzie się tylko pogłębiał. Najnowsze dane pokazują, że państwo nie tylko nie nadąża za starzeniem się społeczeństwa, lecz wręcz cofa się w zapewnianiu profesjonalnej opieki osobom niesamodzielnym.


Cela, łóżko, list. I zdanie, które dziś brzmi, jak akt oskarżenia: „to umrę w więzieniu”.


Chaos wokół ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego ujawnia fundamentalny problem polskiego ustroju: granice kompetencji Prezydenta i Sejmu nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Dopiero analiza Konstytucji i ustawy o TK pozwala zrozumieć, co w tej sytuacji jest obowiązkiem, a co polityczną interpretacją – uważa dr Michał Długosz, prawnik i politolog.