Dawno temu, bo na początku lat 90. XX wieku, funkcjonował zgryźliwy żart na temat zmodernizowanej wersji auta FSO Polonez: „Polonez Caro – nowy samochód, a wygląda staro”. Powiedzenie to przypomina się po wysłuchaniu konferencji prasowej ministra finansów i gospodarki, Andrzeja Domańskiego, oraz podsekretarza stanu w resorcie rozwoju i technologii, Tomasza Lewandowskiego.
MRiT zapowiadało ją od rana na swoim profilu w serwisie X jako wydarzenie poświęcone nowej strategii mieszkaniowej rządu. By nie być gołosłownym – oto post:
Na tak zareklamowaną konferencję można czekać z wypiekami na twarzy. Czy padnie zapowiedź nowego programu w stylu „Mieszkanie plus”? Czy usłyszymy o nowych środkach na mieszkalnictwo?
Odgrzewany kotlet na nowym talerzu
Mylił się ten, kto tak sądził. – Zwiększamy finansowanie dla polityki mieszkaniowej w sposób – myślę – bardzo, bardzo wyraźny – oznajmił minister Domański. – W budżecie na rok 2026 zabezpieczyliśmy 6,7 mld zł na budownictwo mieszkaniowe. Wraz ze środkami z KPO mówimy o kwocie 8,7 mld zł. To są rekordowe nakłady, rekordowe środki, i dzięki tym pieniądzom również nasze działania inwestycyjne będą miały rekordowy charakter – mówił szef resortu finansów.
Kwoty są, oczywiście, niemałe. Troska rządu o mieszkalnictwo zapewne też jest szczera (i rośnie wraz ze skracaniem się czasu, jaki pozostał do wyborów parlamentarnych w 2027 r.). Ale słuchaczom i widzom konferencji należy się uczciwość.
Czasownik „zwiększamy” – sugerujący dopiero co powziętą, nową decyzję – średnio współgra ze sformułowaniem w czasie przeszłym „w budżecie na 2026 rok zabezpieczyliśmy”. Otóż kwoty zapisane w ustawie budżetowej na 2026 r. są znane od... sierpnia 2025 r.
Przedstawiciele rządu szafują starymi liczbami
Dokładnie 28 sierpnia 2025 r. na stronie MRiT ukazał się komunikat prasowy pod tytułem „Rząd planuje rekordowe wsparcie mieszkalnictwa – 6,7 mld zł”. Jego publikacja zbiegła się w czasie z przedstawieniem założeń ustawy budżetowej na 2026 r. (te prezentowane są od lat właśnie późnym latem). W komunikacie można było przeczytać: „Projekt ustawy budżetowej na 2026 rok zakłada rekordowe wydatki na mieszkalnictwo. To 6,7 mld zł, czyli o 2 mld zł więcej niż w tym roku i niemal dwukrotnie więcej niż łączne wydatki w latach 2020-2023”.
Gdzie tu „nowa strategia mieszkaniowa”? MF mogłoby pewnie odpowiedzieć: „O, tutaj” – i zacytować słowa ministra Domańskiego, który w dalszej części swojego wystąpienia mówił o tym, że dzięki środkom na mieszkalnictwo zabezpieczonym w tegorocznym budżecie „zakontraktujemy budowę i remonty 18 tys. mieszkań” (czas przyszły!). Wiceminister Lewandowski mówił z kolei, że „ambitny plan” rządu zakłada przyjęcie do grudnia 2026 r. kilkunastu ustaw reformujących obszar budownictwa mieszkaniowego (m.in. w kwestiach związanych z finansowaniem czy zarządzaniem gruntami pod budownictwo mieszkaniowe).
To dobrze – i nikt tego nie chce deprecjonować. Nie zmienia to jednak faktu, że na telebimie za ministrem Domańskim wyświetlała się grafika, w której na plan pierwszy wysuwała się wspomniana kwota 6,7 mld zł – a więc odgrzewany kotlet.
Potem minister Domański znów sięgnął w przeszłość. – Razem ze środkami alokowanymi w 2024 i 2025 r. mówimy o budowie i remontach 35 tys. mieszkań w ciągu 3 lat naszych rządów – podkreślił.
„Znacie? To posłuchajcie!”
Na koniec zaserwował kolejne odgrzewane danie, czyli ulubiony chwyt retoryczny każdego rządu: porównywanie się z rządem poprzednim (obecny rząd, oczywiście, zawsze wypada lepiej). – To więcej niż nasi poprzednicy zakontraktowali w ciągu 8 lat – stwierdził minister Domański.
Słuchając tej konferencji, miałam nieodparte wrażenie, że ktoś tu nie szanuje mojego czasu.
Od ministra Domańskiego dowiedzieliśmy się też, że rząd nie prowadzi prac nad wprowadzeniem podatku od pustostanów czy podatku katastralnego. Chciałoby się zauważyć – to też nic nowego. Pytanie o te dwie daniny powraca co jakiś czas jak bumerang, podobnie jak pytanie o podniesienie wieku emerytalnego w Polsce. I jak bumerang wracają te same odpowiedzi, bo politycy dobrze wiedzą, co Polacy chcą usłyszeć. Jak w kolejnym powiedzeniu: „Znacie? To posłuchajcie!”

