
Pellet służy do ogrzewania – i faktycznie, na kilka miesięcy przed startem sezonu grzewczego nic nie rozgrzewa tak, jak jego ceny. Za jedną paletę Polacy płacą dziś nawet 65 proc. więcej niż rok temu, a zabezpieczenie zapasów na zimę to koszt rzędu kilkunastu tys. zł. – Mamy boom letni – mówi minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, pytana o to, czemu ceny rosną i czemu pelletu brakuje. Konsumenci oczekują jednak nie diagnozy, ale rozwiązania problemu drożyzny. – Obywatel został pozostawiony sam sobie – zauważa ekspert.


















