Po mającym 54 lata mężczyźnie spodziewamy się rozsądku, ogłady, odrobiny życiowej mądrości zebranej przez poprzednie dekady. Nie zakładamy jednak, że mądrością tą będą wypowiedziane w kierunku 12-letniej Ukrainki i jej koleżanek słowa: – „Gówniary wyrosły na naszych pieniądzach. To się skończy niedługo. Będziesz w.......ć tam, na swoją k...a Ukrainę”. Takiego zachowania nie spodziewamy się po nikim.
Nie wiem, a nawet nie chcę wiedzieć, co trzeba mieć w głowie, żeby wyżyć się na grupie siedzących w autobusie dziewczynek. I fakt ich pochodzenia nie ma tu żadnego znaczenia.
Nie wybrały ani jego, ani ucieczki przed wojną do Polski – są w takim wieku, że nawet tego, które buty kupić na lato, nie mogą same wybrać. To przecież dzieci.
W żaden sposób nie dziwi mnie więc ani oburzenie ze strony mediów i ich odbiorców, ani szybka i godna pochwały reakcja służb, które zaledwie po kilkunastu godzinach od publikacji nagrania w sieci zatrzymały podejrzewanego. Dziwi mnie jednak to, jak bezmyślnie do sprawy podeszli politycy w zasadzie każdej ze stron sceny politycznej, którzy postanowili swój przeciw do słownej agresji wyrazić słowną agresją.
Paliwo dla agresji płynie z każdej strony
Zachowanie 54-latka nie wzięło się znikąd.
Polacy nieprzerwanie karmieni są antyukraińskimi narracjami – czy to ze skrajnie prawej strony, która głosi je wprost, czy to z centrum, które niby umywa od nich ręce, ale co jakiś czas dolewa nieco oliwy, żeby przypadkiem nie zgasły.
Ukraińskie władze też nie pomagają w utrzymaniu dobrych, sąsiedzkich relacji, nie widząc nic złego w gloryfikowaniu Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Ale na takie zachowanie wpłynęło jeszcze jedno: z każdym rokiem przesuwające się granice tego, na co można sobie pozwolić w debacie publicznej. Skoro politycy mogą się obrzucać wyzwiskami, to czemu obywatele mieliby tego nie robić?
Najgorsze jest to, że granica ta przesuwa się równolegle z każdej strony – a obie strony obwiniają się o to wzajemnie.
Matecki i Zandberg „zamykają mordy”
Spójrzmy tylko na uprzejmości, którymi wymienili się współprzewodniczący Razem Adrian Zandberg i poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki.
„Ty się odzywasz w temacie ataku na dziecko, człowieku? Kto jak kto, ale ty powinieneś w tym temacie zamknąć mordę” – napisał Zandberg. „Ogólnie powinieneś zamknąć mordę” – odpowiedział Matecki.
Wymianę tę poprzedziły dwa wpisy – jeden, w którym Zandberg stwierdza, że polityczną odpowiedzialność za agresję w Bielsku-Białej ponoszą politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji, którzy podsycają w Sejmie antyukraińskie nastroje, i drugi, w którym Matecki odpowiada posługując się przykładem ataku Ukraińca na 11-letniego Polaka.
Unia zaostrzy przepisy wobec Ukraińców. Na wniosek Kijowa
Trzeba naprawdę się postarać, aby w zaledwie kilkuwersowej wymianie zdań zarówno obrzucić się wzajemnie oskarżeniami o podsycanie agresji w społeczeństwie, jak i kazać sobie wzajemnie „zamknąć mordę”, nie widząc w tym niczego złego.
Wersalu nie ma
Ale Zandberg z Mateckim nie są wyjątkiem. Tak samo, jak wyjątkiem nie są dzisiejsze przepychanki. Problem zakorzenił się już na dobre, coraz częściej wypuszczając owoce.
– Wersalu nie będzie – zapowiadał 20 lat temu Andrzej Lepper, kiedy Samoobrona weszła do Sejmu. Najwyraźniej jego deklarację politycy wzięli sobie na dobre do serca.
Spójrzmy prawdzie w oczy.
Czy Adrian Zandberg ma rację twierdząc, że politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz obu Konfederacji dają paliwo dla ataków na Ukraińców w Polsce? Tak, nawet jeśli część z nich robi to nieświadomie, wierząc, że działają dla dobra Polaków.
Czy ma rację z tym, że Dariusz Matecki zachowuje się jak hipokryta, pisząc o atakach na dzieci? Również tak.
A czy powinien używać takich słów? Zdecydowanie nie.
I niech podniosą się teraz głosy, że czasem tak trzeba, bo inaczej nie dotrze. Przecież i tak nie dotrze. Politycy – i nie tylko – prędzej czy później muszą sobie to uświadomić, bo agresji nie ubywa.
A jak nie są w stanie, to niech lepiej zamkną...

