Reklama
Reklama
Zdrowie

Dlaczego przełożono ci badanie? Bo rząd założył się z lekarzami o pieniądze

NFZ drastycznie ściął kwoty za np. tomografię czy rezonans, wykonywane ponad umówiony kontrakt. Efekt? Pacjenci są proszeni o przyjście za rok. Zmiana ma ułatwić dyrektorom szpitali negocjacje z personelem medycznym. Wyniki tej śmiertelnej rozgrywki poznamy najwcześniej za kilka miesięcy.

Jakub Styczyński
Felieton autorstwa: Jakub Styczyński
Dzisiaj 08:54
6 min
(fot. wedmoments.stock / Shutterstock)

Reklama

Ministerstwu Zdrowia i Narodowemu Funduszowi Zdrowia nie udało się ograniczyć kosztów wynagrodzeń dla personelu medycznego ani przeprowadzić sensownej reformy.


Reklama

Udało się za to ograniczyć pacjentom dostęp do badań wykrywających najpoważniejsze choroby: rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, gastroskopii oraz kolonoskopii.

Z ważnym zaznaczeniem, że cięcia nie dotyczą programu profilaktyki raka jelita grubego, badań dla osób niepełnoletnich oraz pacjentów onkologicznych z tzw. kartą DiLO.

„Uprzejmie informujemy, że zaplanowane badanie z dnia 10 maja 2026 r. zostaje przeniesione na 1 marca 2027 r. w związku z ograniczeniami wprowadzenia limitów przez NFZ” – tego typu SMS-y dostaje coraz więcej pacjentów.


Reklama

Mowa o badaniach wykrywających najpoważniejsze schorzenia. Takie, których leczenie w zaawansowanym stadium kosztuje setki tysięcy lub nawet miliony złotych. A i tak w przeważającej liczbie przypadków kończących się zgonem. Kto pierwszy, ten lepszy i może przeżyje.


Reklama

Mówiąc wprost: rządzący urządzają polskim pacjentom kolejną odsłonę igrzysk śmierci.

Narracje wyciągane z kapelusza

Czemu wprowadzono ograniczenia w finansowaniu badań? Z początku padła prosta odpowiedź – system może zaoszczędzić nawet 800 mln zł (tak naprawdę bliżej 400 mln zł). To relatywnie niewiele biorąc pod uwagę tegoroczny budżet na zdrowie wynosi 217,4 mld zł.

Argumentacja była równoznaczna ze stwierdzeniem: państwo postanowiło przyoszczędzić na badaniu pacjentów. A to słabo brzmi i nikomu się nie spodobało.


Reklama

W przestrzeni publicznej zaczęła kiełkować teoria, że celem wprowadzonych zmian jest przyzwolenie na prywatyzację polskiego systemu ochrony zdrowia. Wszak, jeśli pacjent nie dostanie się na badanie w publicznym szpitalu, to – jeśli go stać – pójdzie je zrobić prywatnie. Być może, choć akurat prywatne firmy całkiem dobrze pasły się na publicznych pieniądzach: 66 proc. rezonansów magnetycznych wykonywanych jest przez podmioty prywatne mające kontrakt z NFZ.


Reklama

Wtedy Ministerstwo Zdrowia wyciągnęło z kapelusza inny argument: to dla dobra pacjentów! Ale jak to? Mniej badań, to lepiej? No tak, bo badanie tomografem komputerowym naraża pacjentów na szkodliwe promieniowanie.

Rzecz w tym, że tego typu promieniowania nie ma przy pozostałych badaniach, które ograniczono. MZ i NFZ, mimo moich kilku próśb, nie przesłały żadnej analizy potwierdzającej tezę o zbyt częstym promieniowaniu względem polskich pacjentów.

Skoro ten argument też słabo chwycił, to znów czas na zmianę taktyki. Od kilku dni słyszymy, że jednak chodzi o pieniądze. A konkretniej o ich efektywne wydawanie.


Reklama

Nieprawidłowości, ale głównie w „prywacie”

Ministerstwo Zdrowia podaje, że odnotowało przypadki zlecania badań obrazowych bez uzasadnienia medycznego. Ponadto wykryło kilkukrotne wykonywanie i rozliczanie badań w sytuacji, gdy wystarczyłoby zrobić je raz a dobrze. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad 8,2 tys. badań rezonansu spośród 12 tys. kontrolowanych.


Reklama

To faktycznie bardzo często. Tyle że poseł PiS Janusz Cieszyński sprawdził, iż najwyższe kary w tym obszarze dostawała jedna z dużych, prywatnych sieci medycznych. 

Powstaje więc pytanie: dlaczego nie ograniczyć kontraktów takim sieciom, zamiast od razu ciąć badania dla wszystkich? Na razie to pytanie bez odpowiedzi, choć minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda stwierdziła, że coś z tym należy zrobić.

Lawinowy wzrost kosztów

Dotarłem do jeszcze innego powodu, dlaczego rząd tnie pieniądze na diagnostykę.


Reklama

Paweł Florek, rzecznik prasowy NFZ tłumaczy, że w ostatnich latach znacząco wzrosły koszty finansowania badań obrazowych. O wiele więcej niż powinny, biorąc pod uwagę rosnące koszty wykonywania takich badań przez placówki medyczne.


Reklama

Według ustaleń NFZ ceny winduje przede wszystkim coroczny wzrost wynagrodzeń personelu medycznego. W 2026 r. wynagrodzenia mają kosztować ponad 70 mld zł, co stanowi jedną trzecią całego rocznego budżetu na zdrowie.

Ale skoro tak, to zagadką bez odpowiedzi pozostaje, dlaczego Ministerstwo Zdrowia wycofało się z zaplanowanych zmian w zakresie wzrostu wynagrodzeń dla personelu medycznego? Nikt tego nie wie.

Ta kwestia ma kluczowe znaczenie np. dla dyrektorów szpitali powiatowych, których jedna trzecia niedawno protestowała. Sytuacja takich placówek jest szczególnie trudna.


Reklama

Zadłużenie wymagalne szpitali powiatowych wyniosło na koniec III kwartału 2025 r. aż 9,3 mld zł. Rok wcześniej – „tylko” 1,6 mld zł. Przy czym 30 proc. szpitali powiatowych w ogóle nie przekazało informacji w tym zakresie, więc pełnej skali problemu nie znamy.


Reklama

Lekarze mają ustąpić

Zdaniem NFZ cięcia w rozliczaniu badań diagnostycznych „powinny dać impuls i argumenty zarządzającym placówkami medycznymi do renegocjowania kontraktów z personelem medycznym”. Paweł Florek z NFZ twierdzi, że takie działania mają już miejsce.

Chodzi o to, że w przypadku badań diagnostycznych najwięcej lekarzy pracuje na kontraktach, gdzie wysokość wynagrodzenia to zazwyczaj procent ceny badania. Skoro badań będzie mniej, to i wynagrodzenia powinny być niższe.

Florek mówi, że każda zmiana wymaga czasu, aby ją ocenić. W tym przypadku szacuje się, że wnioski z nowego sposobu rozliczeń poznamy za minimum kwartał. Bardzo ciekawa rozgrywka. Szkoda, że stawką w tej grze jest życie polskich pacjentów.


Reklama

 


Reklama

Prezes chwalił, dziś krytykuje

MZ i NFZ przy każdej okazji nie zapominają wspomnieć, że problemy systemu ochrony zdrowia zaczęły się od złych decyzji podejmowanych w 2022 r. za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Politycy ówczesnej partii rządzącej są obarczani winą za to, w jak opłakanym stanie znajduje się dziś polski system ochrony zdrowia.

To jest bardzo osobliwe w kontekście tego, że Narodowym Funduszem Zdrowia wciąż zarządza Filip Nowak. Ten sam, który w 2022 r. podczas posiedzenia senackiej komisji zdrowia zapewnił, że pomimo zmian w finansowaniu NFZ, sytuacja funduszu pozostanie stabilna.

Sytuacja finansowa Filipa Nowaka pozostaje niewątpliwie dobra. W 2021 r. zgarnął premię blisko 50 tys. zł, rok później 75 tys. zł. Od sześciu lat zarabia ponad 33 tys. zł miesięcznie. Na pieniądzach się zna.