Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, wbrew pozorom, mają coś wspólnego: nie chodzą do „wrogich” mediów. Po co narażać się na niewygodne pytania, skoro można spokojnie powtarzać swój przekaz i utwardzać elektorat w komfortowym studiu? W programie nie było ani słowa o aferach, niczego o przyjmowaniu politycznych VIP-ów bez kolejek do szpitala nadzorowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, ani o politycznych nominacjach w spółkach Skarbu Państwa. Nawet pytania z kategorii „trudnych” stawały się okazją do powtórzenia narracji premiera i jego obozu.
Premier mija się z prawdą
Zamykanie porodówek? – Nie ma problemu, mamy najgęstszą sieć w Europie – odpowiedział Tusk z uśmiechem. Liczby mówią jednak co innego. W 2025 r. działało 305 porodówek (spadek z 406 w 2010 r.), w 2026 r. zamknięto kolejne 18. Na 37,5 mln mieszkańców daje to 0,81 placówki na 100 tys. osób. Gęstsza sieć jest m.in. we Włoszech i Hiszpanii. Kilka kliknięć wystarczy, by sprawdzić, że narracja nie pokrywa się z rzeczywistością.
Podobnie z oddziałem położniczo-ginekologicznym w Lesku. Premier zaznaczył, że zna sprawę. I dodał, że porodówka w Lesku nie została zamknięta. Fakty? Oczywiście, że została zamknięta. Ale widzowie być może nie sprawdzą.
Cóż za pech. Parafrazując słynną frazę z bajki „Scooby Doo”: wszystko by się udało, gdyby nie ten przeklęty internet! Wszak kilka kliknięć wystarczy, aby zweryfikować słowa polityka. Poznać nie tylko fakty, lecz także wypowiedzi. Choćby przerażonych działaczy z Leska, którzy wskazują, że istnieje zagrożenie dla rodzących tam kobiet.
Wystawiane piłki
Może niewygodnych pytań nie było, ale sporo miejsca poświęcono złemu Karolowi Nawrockiemu, który rzekomo nie dba o nasze bezpieczeństwo i toczy brudną, podstępną grę przeciw rządowi.
Pałac prezydencki odrzuca europejski SAFE, a jeszcze niedawno otoczenie Nawrockiego zazdrościło rządowi negocjacyjnego sukcesu. Pomysły Adama Glapińskiego? Banialuki – bank centralny notorycznie notuje straty. Do tego prawica ciągle marzy o wyprowadzeniu Polski z Unii Europejskiej. Każda minuta, każdy dzień to kolejne kalkulacje i intrygi, jak doprowadzić do tego, by Polska wypadła ze wspólnoty. Z takim właśnie przekazem widzowie TVN24 zostaną po obejrzeniu programu z udziałem premiera.
Dlaczego bezpieczeństwo staje się przedmiotem sporów politycznych? – zapytał młody działacz PSL. – Przykro mi, że muszę odpowiadać na takie pytanie. Jest bardzo celne. Jedyną przyczyną weta będzie utrudnienie wydatkowania środków m.in. na straż graniczną czy policję. Mogę jedynie zgodzić się z pańską tezą – że weto prezydenta Nawrockiego może mieć poważne konsekwencje – odpowiedział Donald Tusk.
I to by było tyle. Ani trudnych pytań, ani zaskoczeń – premier grał, publiczność patrzyła, a przeciwnik… najwyraźniej został w szatni. Program zakończył się pokazem uderzeń, które każdy przewidział.
Na tym korcie nikt nie przegrał, bo nikt nawet nie wszedł na mecz.

