Reklama
Reklama
Kraj

Zostawcie polskie symbole w spokoju, czyli jak władza (nie) zmieniała orła, flagę i hymn

Gdyby przeanalizować, jakie tematy od ponad 30 lat regularnie powracają do debaty publicznej, na liście niewątpliwie znalazłyby się polskie symbole narodowe. Prób ich modyfikacji było wiele. Zabierały się za to rządy od prawa do lewa. Wszystkie z nich łączy jedno – klęska. Ale może to i dobrze.

Marek Mikołajczyk
Felieton autorstwa: Marek Mikołajczyk
Dzisiaj 05:59
7 min
Dzień Flagi przypada w Polsce 2 maja. Na zdjęciu polskiej symbole narodowe (fot. magnific.com)

Reklama

TYLKO NA

Czwartek, 16 kwietnia 2026 r. „Rzeczpospolita” donosi na swojej okładce: „Przyśpieszają prace nad zmianami w wyglądzie i zasadach stosowania symboli narodowych. Projekt ma być gotowy do końca kadencji”.


Reklama

Według ustaleń dziennika zmiany mają dotyczyć godła Polski – z rysunku orła zniknąć ma cieniowanie, korona ma zyskać prześwity, a nogi orła zabarwione mają zostać na złoto. Zmienić ma się również nazwa – słowo „godło” zastąpi określenie „herb”.

Eksperci w tekście – korzystając z okazji – ubolewają również nad odcieniem czerwieni na fladze (to cynober, a może karmazyn?) i koloru tarczy godła. Przypominają również, że odcień bieli na fladze – tak naprawdę – nie jest kolorem białym, tylko jasnoszarym. Rytualnie ponarzekano również na „Mazurka Dąbrowskiego”. Brakuje oficjalnych partytur i orkiestry nie wiedzą, jak grać, a chóry nie wiedzą, jak śpiewać.

Miałem nieodparte wrażenie, że wszystko to już gdzieś czytałem. I o rozterkach co do białości bieli, i o karmazynie, co nie jest karmazynem, i o szponach orła, co powinny lśnić, a nie lśnią. Nawet o Chorągwi Rzeczypospolitej, której po upadku komunizmu nadal nie przywrócono, a trzeba to przecież uczynić jak najszybciej.


Reklama

Sprawa modyfikacji polskich symboli narodowych wraca bowiem co rusz, gdy tylko do debaty publicznej trzeba wrzucić nośny temat. Tym razem jednak ma być na poważnie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracuje nad zmianami od zeszłego roku, powołano specjalny zespół, który spotyka się dwa razy w miesiącu. W maju – jak donosi „Rzeczpospolita” – mają zostać upublicznione protokoły obrad. Do końca czerwca opinia publiczna ma poznać projekt ustawy.


Reklama

Zmiana symboli narodowych, odsłona nr 1001

Czy tym razem faktycznie cokolwiek się zmieni? Śmiem wątpić. Przez ostatnie 30 lat politycy o hymnie, godle i fladze chętnie dyskutują, ale niekoniecznie prą do rewolucyjnych zmian. Najdobitniej pokazuje to fakt, że ustawa, która wciąż reguluje wzory polskich symboli, pamięta czasy poprzedniego ustroju. Przyjęto ją w styczniu 1980 r. – i choć była od tego czasu wielokrotnie nowelizowana, trzon przepisów pozostał ten sam.

Dużo więcej działo się natomiast nie w sferze prawnej, a politycznej. W 2021 r. resort kultury – kierowany jeszcze przez wicepremiera Piotra Glińskiego z Prawa i Sprawiedliwości – zaprezentował nowy projekt ustawy, który miał ujednolicić i rozwiać szereg wątpliwości związanych z polskimi symbolami. Regulował nawet skład materiału, z którego powinno się produkować polską flagę („wełna albo inny materiał, który nie posiada nadmiernej połyskliwości”). Ustanawiał także wzór „kokardy narodowej”, który do tej pory nie został określony w polskim prawie.

Na grafice obecne godło RP oraz projekt herbu z projektu ustawy przygotowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (fot. Dziennik Ustaw/MKiDN)


Reklama

Projekt ministra Glińskiego szybko jednak zyskał miano kontrowersyjnego – głównie za sprawą proponowanych zmian w „Mazurku Dąbrowskiego”. Autorzy projektu proponowali, aby zamienić kolejnością drugą i trzecią zwrotkę. „Publiczne wykonywanie hymnu RP powinno być zgodne z tekstem literackim” – argumentował resort.


Reklama

Z propozycji niewiele jednak wyniknęło, projekt ministra Glińskiego nigdy nie trafił nawet do laski marszałkowskiej. Wiralowe stało się natomiast nagranie, na którym poseł Janusz Kowalski – pytany przez dziennikarza TVN24 o treść hymnu – nie był w stanie zacytować poszczególnych zwrotek.

Jak Konopnicka świata nie zwojowała

Nieco lepiej Januszowi Kowalskiemu wychodziło natomiast śpiewanie w Sejmie „Roty” Marii Konopnickiej. Nagraniem z posiedzenia parlamentarnego zespołu Ruchu Obrony Granic poseł chwalił się w sieci, podkreślając fragment o Niemcu, który nie będzie pluł nam twarz.


Reklama


Reklama

Powstała na początku XX wieku „Rota” od razu wzbudzała emocje. Gdy w czasie zaborów publikowano ją w „Głosie Wielkopolanek” – tygodniku skierowanym do „kobiet wszystkich stanów” – utwór dzielono na części, próbując przechytrzyć czujne oko cenzury.

W dwudziestoleciu międzywojennym utwór Konopnickiej był jednym z kandydatów do zyskania rangi hymnu państwowego. Pieśń preferowana przez endeków przegrała jednak wyścig z „Mazurkiem Dąbrowskiego” i już na zawsze pozostała nieoficjalnym symbolem narodowym dla środowisk kojarzonych z prawicą. W III RP za swój hymn przyjęła go Liga Polskich Rodzin (od ponad stu lat jest również pieśnią Polskiego Stronnictwa Ludowego).

Co rusz do debaty publicznej wraca pomysł uczynienia z „Roty” jednego z symboli narodowych. Ostatnio „Mazurka Dąbrowskiego” chciał nią zastąpić dr Artur Bartoszewicz, były kandydat na prezydenta. Ekonomista związany ze Szkołą Główną Handlową miał jednak więcej pomysłów kampanijnych.


Reklama

Apelował m.in. o to, aby uczniowie odśpiewywali „Rotę” codziennie przed lekcjami w szkole. Dodatkowo, każdy Polak w wieku od 3 do 18 lat codziennie rano miałby składać przyrzeczenie wierności Rzeczpospolitej na flagę i godło (zgodne ze wzorem z lat 1919-1927). To wszystko – jego zdaniem – pozwoliłoby Polakom stać się „wielkim i dumnym narodem”.


Reklama

Lewica chciała zmian

Gmeranie przy polskich symbolach nie było jednak domeną tylko prawicy czy folkloru politycznego. Wiosną 2004 r. Jolanta Szymanek-Deresz, ówczesna szefowa kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, powołała w Pałacu zespół, który miał opracować zmiany legislacyjne w tym zakresie. W jego skład weszli badacze historii i heraldyki.

Prace ruszyły pełną parą, półtora roku później gremium przedstawiło głowie państwa projekt ustawy o znakach Rzeczypospolitej Polskiej i narodu polskiego. Regulował on kwestie dobrze nam już znane: odcień czerwieni, rozróżnienie flag, kształt orła, ustanawiał także Chorągwie Rzeczypospolitej. Zakończenie prac zespołu zbiegło się jednak z końcem kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego. Przygotowany projekt nie opuścił nigdy Krakowskiego Przedmieścia, nie został nawet publicznie zaprezentowany.

Rekomendacje zespołu – z punktu widzenia procesu legislacyjnego – nie były zresztą łatwe do przeprowadzenia. Przewidywały bowiem, że przed skierowaniem projektu do laski marszałkowskiej najpierw poprawiona musi zostać konstytucja – słowo „godło” w art. 28 powinno zostać zastąpione określeniem „herb”.


Reklama

Lech Kaczyński nie kontynuował jednak starań swojego poprzednika w tym zakresie. Przygotowany projekt trafił więc do prezydenckiego archiwum.


Reklama

Zostawcie orła w spokoju

Od 30 lat dyskusje wokół polskich symboli kręcą się więc w kółko – białość bieli, czerwień czerwieni, złocenie elementów godła i kolejność zwrotek hymnu. Ostatnią pomyślnie przeprowadzoną zmianą było przywrócenie Orłowi Białemu korony, do czego doszło ostatniego dnia 1989 r. Ale nawet ta „drobnostka” nie obyła się bez kontrowersji. Bo korona jest otwarta, a nie zamknięta, a tak poza tym na jej szczycie powinien znajdować się krzyż – na wzór korony Chrobrego, insygnium koronacyjnego królów polskich.

Apelowali o to w 2021 r. politycy Solidarnej Polski. „Przywrócenie corona clausa (korony zamkniętej – red.) byłoby bez wątpienia nawiązaniem do najlepszych tradycji polskiej państwowości, zaś umieszczenie krzyża emanacją dziedzictwa historycznego zakorzenienia bytu państwa polskiego w kulturze i tradycji chrześcijańskiej Europy” – przekonywał ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś w piśmie do resortu kultury.


Reklama

Zgody co do kształtu reformy nie było więc w samej Zjednoczonej Prawicy, nie mówiąc już o ponadpartyjnym porozumieniu. Na przestrzeni lat reformy nie udało się więc przeprowadzić ani czerwonym postkomunistom, ani autorytarnym kaczystom, najpewniej nie zrobi również zgraja Tuska spod znaku Silnych Razem.

Stąd może pora na mój niecodzienny apel w tym symbolicznym dniu: zostawcie orła w spokoju, nie ruszajcie kolorów flagi, a hymn śpiewajcie w takiej kolejności, w jakiej zwyczajowo już się w Polsce przyjęło. Krótko mówiąc: dajcie narodowi spokój. Kolejnej dyskusji, z której koniec końców i tak nie wyniknie, naprawdę już nie potrzebujemy.