Świat

Kolejny weekend z Trumpem, czyli jak podpala się świat w imię pokoju

Podczas gdy dla większości weekend oznacza przerwę od bieżącej polityki, Donald Trump regularnie wykorzystuje ten czas na działania o globalnych konsekwencjach. Kryzysy dyplomatyczne, decyzje gospodarcze i operacje militarne podejmowane w tych dniach coraz częściej podważają jego deklaracje o dążeniu do pokoju.

Bartosz Michalski
Felieton autorstwa: Bartosz Michalski
28 lutego
4 minuty
(fot. YURI GRIPAS / POOL / PAP / EPA)

Reklama

TYLKO NA

Kolejny weekend z Trumpem

Donald Trump walczy coraz bardziej zaciekle o pokojową nagrodę Nobla. Dosłownie o nią walczy, zbrojnie. Co weekend pokazuje, jak „zaprowadza” kolejny pokój na świecie. Ale robi to w taki sposób (szukam odpowiedniego słowa, którego algorytmy Google nie uznają za mowę nienawiści), dość, ekhm, wyszukany. Najpierw wszak pożar podkłada, a potem go gasi. Lub nie. Łatwiej walczyć z kryzysem, który się samemu wywołało, niż taki, który już jest w jakieś zaawansowanej fazie. Widać to najdobitniej na przykładzie Ukrainy.


Reklama

4 marca 2023 r. mówił: „Zanim jeszcze dotrę do Gabinetu Owalnego, rozstrzygnę katastrofalną wojnę między Rosją a Ukrainą. Zostanie rozstrzygnięta szybko (...). Sprawię, że problem zostanie rozwiązany w błyskawicznym tempie i zajmie mi to nie więcej niż jeden dzień. Wiem dokładnie, co powiedzieć każdemu z nich”. Dla przypomnienia – Donald Trump został zaprzysiężony 20 stycznia 2025 r. Zatem bardzo długo idzie on do tego Gabinetu Owalnego. Podróż ta trwa już 9696 godzin. Z jego zapowiedzi powinniśmy już mieć pokój za naszą wschodnią granicą od 9672 godzin. Mamy? Nie. Za to mamy destabilizację kolejnych regionów.

Donald lubi podpalić w weekend

Co ciekawe, ta destabilizacja na różnych polach, dzieje się na ogół w weekendy. Porwanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro – weekend. Amerykańskie siły specjalne Delta Force w operacji „Absolute Resolve” dokonały wtedy rajdu na Caracas, uprowadzając Wenezuelczyka z kompleksu Fort Tiuna po bombardowaniach celów wojskowych.

Tutaj jednak jeszcze prezydent USA działał, można rzec, regionalnie. W zeszły weekend, a jakże, postanowił jednak rozszerzyć swoją działalność. W piątek 20 lutego Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że większość międzynarodowych ceł nałożonych przez Donalda Trumpa jest niezgodna z prawem. Odpowiedź gospodarza Białego Domu była równie szybka, co nieprzewidywalna. Nastąpiła bowiem już następnego dnia, a zatem znowu w weekend. Tak? Nie mogłem, to potrzymajcie mi kij golfowy i patrzcie – cyk, nakładam cła na cały świat – tak mniej więcej to wyglądało. Panika na giełdach, kolejna destabilizacja. Tym razem gospodarcza.


Reklama

Nie minął pełny tydzień i mamy kolejny weekend pod znakiem działań Donalda Trumpa. Krwawych działań. Nad ranem seria eksplozji wstrząsnęła stolicą Iranu. Na Teheran spadły rakiety, wystrzelone przez siły amerykańskie i izraelskie. Prezydent USA Trump potwierdził, że rozpoczęła się operacja militarna przeciwko reżimowi ajatollahów. W odwecie zaatakowane zostały bazy wojskowe m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.


Reklama

Nie taki genialny biznesmen

W suflowanej przez zwolenników MAGA (Make America Great Again) narracji wszystkie działania Donalda Trumpa mają podłoże biznesowe. Wszak dorobił się on fortuny i wszystkie podejmowane przez niego kroki są w świetle idei z pierwszych jego rządów – America First. Spójrzmy jednak na liczby. Od 20 stycznia 2025 r. gospodarka USA wykazała wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu, z realnym PKB spadającym z wysokich 4,4 proc. w III kw. 2025 r. do zaledwie 1,4 proc. w IV kw. 2025 r. Do recesji jeszcze daleko, ale liczby nie wykazują jak do tej pory genialnego zmysłu biznesowego Trumpa. Gdybym ja tak prowadził biznes, to musiałbym dość szybko zamknąć swoją jednoosobową działalność gospodarczą.

A tak, nie ma wzrostu gospodarczego w USA, za to mamy weekendy pełne destabilizacji, ofiar i niepewności. Tęsknię za czasami, gdy w newsroomie w weekend było „spokojniej” i tematem byłoby co najwyżej zdjęcie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego pchającego wózek sklepowy z zaskakująco dużą ilością wody i wysokich kwiatów.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Bartosz Michalski
Bartosz MichalskiRedaktor zarządzający