W okresie świątecznym rynek kryptoaktywów przyciągnął szczególną uwagę. Z medialnych doniesień wynika, że operator jednej z giełd kryptowalut zmaga się z problemami płynnościowymi – wypłaty nie są realizowane albo następują z dużym opóźnieniem. Dodatkowo znacząco zmniejszono liczbę aktywów przechowywanych w tzw. gorących portfelach, co – jak można przypuszczać – również może pogłębiać problemy z płynnością.
Prezes spółki będącej operatorem giełdy zapewnia natomiast, że kłopoty mają charakter przejściowy i wynikają z kwestii technicznych. Według niego są one związane ze zmianą modelu realizacji przelewów, który ma zwiększyć bezpieczeństwo klientów oraz lepiej odpowiadać wymogom przeciwdziałania praniu pieniędzy i innym standardom.
Ze względu na brak wystarczających danych trudno mi ocenić, czy problemy giełdy mają wyłącznie charakter techniczny, czy mogą wskazywać na poważniejszą sytuację, która w skrajnym przypadku mogłaby doprowadzić nawet do zakończenia działalności (sprawę bada prokuratura – red.).
Warto jednak zauważyć, że realizacja tego niekorzystnego scenariusza zapewne ponownie wywołałaby dyskusję o potrzebie przyjęcia regulacji, które zapobiegałyby podobnym zdarzeniom, a także o wzmocnieniu kompetencji nadzorczych Komisji Nadzoru Finansowego. Przypomnijmy, że ustawa dotycząca kryptoaktywów – zmierzająca właśnie w tym kierunku – ostatecznie nie weszła w życie z powodu weta Prezydenta RP.
Wiara w ponadprzeciętne zyski
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że sytuacje kryzysowe oraz przypadki niewywiązywania się podmiotów ze zobowiązań, które później okazują się piramidami finansowymi, regularnie prowadzą do debat o zaostrzeniu regulacji rynku finansowego. Upadek piramidy finansowej niemal zawsze staje się impulsem dla ustawodawcy, by wprowadzać rozwiązania ograniczające ryzyko podobnych zdarzeń i liczbę poszkodowanych.
Praktyka dowodzi również, że w przypadku piramid finansowych problem zwykle nie leży w braku odpowiednich przepisów – organizowanie i prowadzenie takich struktur jest w Polsce nielegalne i grozi odpowiedzialnością karną – lecz w nadmiernym, często nieuzasadnionym ryzyku podejmowanym przez uczestników.
Polacy wpadają w drugi próg podatkowy. Politycy chcą zmian, ekonomiści wskazują paradoksy
Ryzyko to bywa napędzane chciwością i wiarą w możliwość osiągania ponadprzeciętnych zysków. Dlatego można z dużą pewnością stwierdzić, że żadne regulacje nie wyeliminują całkowicie piramid finansowych, ponieważ część osób zawsze będzie skłonna angażować się w takie projekty, licząc na szybki i wysoki zysk.
Warto podkreślić, że sama chęć osiągania ponadprzeciętnych zysków nie jest niczym niewłaściwym. Problem zaczyna się wtedy, gdy operator piramidy nie jest już w stanie wywiązywać się ze zobowiązań. Mechanizm działania takich struktur jest zawsze podobny: pierwsze osoby faktycznie zarabiają, ale ich wypłaty finansowane są z wpłat kolejnych uczestników.
Z tych samych środków opłacane są intensywne działania marketingowe, które mają przyciągnąć nowych inwestorów. Dlatego jeśli podmiot oferuje bardzo wysokie, trudne do uzasadnienia stopy zwrotu i jednocześnie prowadzi agresywną kampanię marketingową, istnieje ryzyko, że możemy mieć do czynienia z piramidą finansową.
W tym miejscu należy wyraźnie zaznaczyć, że te uwagi nie odnoszą się do wspomnianych wcześniej problemów płynnościowych operatora giełdy kryptowalut. Można jednak przypuszczać, że realizacja negatywnego scenariusza także w tym przypadku stałaby się impulsem do dyskusji o zaostrzeniu regulacji rynku kryptowalut, a być może również do powrotu do prac nad ustawą o kryptoaktywach, wcześniej zawetowaną przez Prezydenta RP.
Uniknąć nadmiarowych wymogów
Warto też przypomnieć, że jednym z najczęściej poruszanych tematów w ramach inicjatywy społecznej SprawdzaMY były regulacje rynku finansowego. System finansowy należy do najbardziej regulowanych obszarów gospodarki, a przepisy często obejmują nawet kwestie czysto techniczne, takie jak synchronizacja zegarów czy lokalizacja serwerów obsługujących transakcje.
Trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie współczesnego systemu finansowego bez odpowiednich regulacji. Historia pokazuje, że kryzysy finansowe najczęściej zaczynały się tam, gdzie regulacji brakowało lub były niewystarczające.
Media donoszą o umowie Rosja-Węgry. Orbán zacieśnia stosunki z Putinem
W efekcie wiele postulatów zgłoszonych w ramach SprawdzaMY i omawianych podczas tzw. Okrągłego Stołu nie dotyczyło klasycznej deregulacji – która w przypadku rynku finansowego byłaby praktycznie niemożliwa – lecz dostosowania obowiązujących przepisów do specyfiki rynku krajowego. Co więcej, nawet postulaty dotyczące wówczas nieregulowanego rynku kryptoaktywów nie zmierzały do pozostawienia go bez nadzoru. Chodziło raczej o to, aby implementacja unijnego rozporządzenia MiCA była wolna od tzw. gold platingu, czyli zbędnych i nadmiarowych wymogów wykraczających poza standardy europejskie.

