Prokuratura zbada autentyczność miecza o wartości 250 tys. zł, który trafił do ojca Tadeusza Rydzyka jako dar od Jacka Sasina. Polityk sprezentował go duchownemu trzy lata temu, kiedy pełnił funkcję wicepremiera. Miecz ma pochodzić z czasów Mieszka I. Jego zakup sfinansowała Fundacja Enea, co budzi podejrzenia o popełnienie czynu na szkodę kontrolowanej przez Skarb Państwa spółki.

- Prokuratura przejęła miecz podarowany w 2023 r. o. Rydzykowi przez Jacka Sasina.
- Śledztwo dotyczy ewentualnego działania na szkodę Fundacji Enea, której środki posłużyły do sfinansowania kosztownego prezentu dla toruńskiego zakonnika.
- Śledczy szukają teraz biegłego. Ma on ocenić, czy miecz jest oryginałem z czasów Mieszka I.
Miecz trafił w ręce o. Tadeusza Rydzyka w lipcu 2023 r., kiedy odbywała się 32. pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. W częstochowskim sanktuarium gościł wówczas niemal cały rząd Zjednoczonej Prawicy. Oręż – zaprezentowany jako autentyk z czasów wczesnego średniowiecza – przekazali redemptoryście Jacek Sasin, który był wówczas wicepremierem i ministrem aktywów państwowych, oraz prezes Enei, Paweł Majewski.
Kosztowny prezent dla ojca Rydzyka
Zakup miecza został sfinansowany z pieniędzy Fundacji Enea (spółki Skarbu Państwa, a taką jest właśnie energetyczna grupa Enea, często tworzą takie fundacje, które służą im jako wehikuły do prowadzenia działalności społecznej, przekazywania darowizn itp.) – pisze „Fakt”. Koszt zakupu miał wynieść 250 tys. zł.
Miecz miał być eksponowany w toruńskim muzeum „Pamięć i Tożsamość”, które współtworzyła Fundacja Lux Veritatis należąca do o. Rydzyka, wraz z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Próżno jednak szukać go na wystawie. Prokuratura zabezpieczyła bowiem miecz – i poszukuje biegłego, który rozstrzygnie, czy to faktycznie oręż z czasów Mieszka I, czy falsyfikat.
Flis: Kto pieści ultrasów, ten traci władzę. Rząd słono zapłaci za podgrzewanie emocji
– Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów w Warszawie nadzoruje śledztwo wszczęte w kierunku popełnienia czynu (...) na szkodę Fundacji ENEA, którego przedmiotem jest miecz darowany Muzeum Pamięć i Tożsamość im. Św. Jana Pawła II w Toruniu – przekazał dziennikowi Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak dodał, śledczy zgromadzili już dokumentację dotyczącą miecza, a obecnie trwają czynności zmierzające do poddania go badaniom na potrzeby postępowania karnego.
Muzeum „Pamięć i Tożsamość” nie chce komentować sprawy. – Kwestie dotyczące o. dr. Tadeusza Rydzyka nie mieszczą się w kompetencji Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II – przekazał „Faktowi” rzecznik placówki, Eryk Milarski.
Oręż z czasów Mieszka I czy podróbka?
Wątpliwości co do autentyczności miecza pojawiły się tuż po tym, jak został on przekazany toruńskiemu zakonnikowi. Według informatora gazety, w 2018 r. pracownicy o. Rydzyka, zajmujący się przygotowywaniem ekspozycji w powstającym Muzeum „Pamięć i Tożsamość”, zlecili antykwariuszowi znalezienie wyjątkowo cennego okazu średniowiecznej broni, który mógłby być ozdobą ekspozycji. Antykwariusz (zastrzegł on sobie anonimowość) znalazł taki oręż w zbiorach pewnej arystokratycznej niemieckiej kolekcji.
Autentyczność miecza potwierdziła ekspertyza niemieckiego znawcy dawnej broni, który określił go jako „książęcy” miecz z okresu od ok. 950 r. do 1050 r. Wskazał też, że pochodzi z terenów Europy Wschodniej, choć w opinii nie potwierdzono jego bezpośredniego związku z historią ziem polskich.
Ponad połowa Polaków za pomysłem Czarnka. Oto wyniki sondażu
Grupa sześciu polskich naukowców, analizując zdjęcia miecza, podważyła jednak jego datowanie. Choć badacze nie rozstrzygnęli ostatecznie kwestii autentyczności broni, uznali za niemal pewne, że nie pochodzi ona z przełomu X i XI wieku.
Dziennik przypomina, że jeszcze jesienią 2025 r. muzeum „Pamięć i Tożsamość” przekonywało, że miecz wkrótce trafi na wystawę.