Reklama
Reklama
Reklama

Lewandowski dał zwycięstwo Chicago. Wcześniej burza przerwała mecz

Chicago Fire pokonało Orlando City w meczu MLS przerwanym na blisko dwie godziny z powodu burzy. Bohaterami spotkania byli Polacy: David Poręba, potomek polskiego małżeństwa, zaliczył asystę w debiucie w lidze, a Robert Lewandowski strzelił zwycięskiego gola z rzutu karnego.

Robert Lewandowski
Radość Roberta Lewandowskiego podczas meczu Chicago Fire. (fot. CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH / PAP / EPA)
  • David Poręba, 23-letni piłkarz z polskimi korzeniami, w debiucie w MLS zanotował asystę już w czwartej minucie meczu.
  • Robert Lewandowski w 66. minucie wykorzystał rzut karny, dając Chicago Fire prowadzenie 2:1 i zwycięstwo na wyjeździe.
  • Mecz przerwano na niemal dwie godziny z powodu burzy – Chicago Fire zanotowało już szóste zwycięstwo z rzędu.

Chicago Fire przystąpiło do meczu z Orlando City z nadzieją na podtrzymanie znakomitej formy – Strażacy zjawili się na Florydzie po pięciu zwycięstwach z rzędu, co nie zdarzyło im się od 2000 r. Do wyjściowego składu wrócił David Poręba, 23-letni obrońca o polskich korzeniach, dla którego był to debiut w seniorskiej drużynie w MLS.

Poręba potrzebował niespełna czterech minut, by zapisać się na tablicy strzelców jako asystent. Po dośrodkowaniu Jonathana Bamby Robert Lewandowski źle zgrał piłkę głową, ale obrońcy Orlando nie zdołali jej wybić. Przejął ją Poręba i podał do Puso Dithejane, który mocnym strzałem dał gościom prowadzenie.

Orlando odrabia straty, mecz przerywa burza

W pierwszej połowie gospodarze długo nie potrafili zagrozić bramce Chicago, ale w końcówce Antoine Griezmann najpierw popisał się podaniem do Justina Ellisa, a chwilę później dośrodkował na głowę Davida Brekalo – obie akcje broniła jednak amerykański bramkarz Chris Brady. W 43. minucie Griezmann sam spróbował wyrównać, ale jego strzał z dystansu obronił Brady.

Reklama
Reklama

Tuż po tej akcji sędzia przerwał mecz z powodu burzy – w USA takie przerwy są obowiązkowe, gdy wyładowanie atmosferyczne występuje w promieniu 8 mil (ok. 13 km) od stadionu. Na wznowienie gry czekano niemal dwie godziny. Po powrocie na boisko dograno zaległe minuty i zakończono pierwszą połowę, a przerwa przed drugą częścią trwała już tylko trzy minuty.

Lewandowski daje zwycięstwo Chicago

Zaraz po wznowieniu gry, w 52. minucie, Orlando doprowadziło do wyrównania – Griezmann dośrodkował z rzutu rożnego na krótki słupek, a Brekalo trafił głową.

Wydawało się, że inicjatywa jest po stronie gospodarzy, jednak w 66. minucie sytuację odmienił Robert Lewandowski.

Polak przejął piłkę zagraną z lewej flanki, wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Robina Janssona. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany i precyzyjnym strzałem w lewy róg pokonał bramkarza. Był to trzeci gol Lewandowskiego w MLS i czwarty dla Chicago Fire we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie.

Chicago depcze po piętach liderom

Chwilę później Lewandowski mógł podwyższyć prowadzenie, ale jego uderzenie lewą nogą z pola karnego zostało zablokowane. Odpowiedzią Orlando był rajd Griezmanna od połowy boiska, jednak Francuz pospieszył się ze strzałem i nie trafił w bramkę.

Dzięki kolejnemu zwycięstwu Chicago Fire zmniejszyło do czterech punktów stratę do zajmującego drugie miejsce w Konferencji Wschodniej Interu Miami. Ekipa Leo Messiego zremisowała tej samej nocy z Philadelphią Union 2:2.

Reklama
Reklama