- HMD, posiadający licencję na produkcję telefonów Nokia, zaprezentował nowy model Nokia 123 Shield.
- Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze. To prosty telefon ze wzmocnioną obudową, który nie wygląda przy tym jak mały czołg.
- Problemem Nokii 123 jest jej specyfikacja, które jest nie tyle słaba co przestarzała. Taki telefon nie powinien pojawić się na europejskim rynku w 2026 r.
HMD nadal posiada licencję na wprowadzanie na rynek telefonów komórkowych pod marką Nokia. W tym przypadku słowo klucz to „telefon”, a nie smartfon. Chodzi o proste urządzenia bez otwartego systemu operacyjnego.
Pierwotnie licencja miała obowiązywać do marca 2026 r., ale została przedłużona i patrząc na Nokię 123 Shield – nie powinna być przedłużona.
Okulary, karta kredytowa i funkcje AI – tych nowości Samsunga nie będzie w Polsce
Specyfikacja Nokii 123 Shield jest mocarna

Nokia 123 Shield (fot. HMD)
Nokia 123 Shield ma ekran LCD o przekątnej 2,4 cala i rozdzielczości 240 x 320 pikseli. Dalej mamy nieskomplikowany procesor Unisoc SC6531E, 4 MB pamięci RAM i 4 MB pamięci wbudowanej z możliwością rozszerzenia jej kartą pamięci microSD o maksymalnie 32 GB.
Pamięć się przyda, bo telefon ma aparat. Nie byle jaki, bo o rozdzielczości QVGA, czyli 320 x 240 pikseli (0,08 Mpix). Ewentualnie można do pamięci załadować muzykę i słuchać jej przez przewodowe słuchawki dzięki obecności gniazda Jack 3,5 mm. Do tego mamy radio FM działające bez słuchawek, latarkę, łączność GSM, dwa gniazda na karty SIM i baterię o pojemności 1750 mAh ładowaną przez port USB-C. Ma wystarczać na 19 dni czuwania.
Całość działa pod kontrolą wręcz legendarnego interfejsu S30+ i jest zamknięta w odpornej obudowie (IP65 + standard ICE 60529). Dopisek Shield w nazwie nie wziął się z przypadku.
Nokia 123 Shield to telefon nowy, a jednocześnie bardzo przestarzały
Nokia 123 Shield to kompaktowy, ładny telefon ze wzmocnioną obudową, który nie wygląda przy tym jak narzędzie samoobrony. To duża zaleta, podobnie jak spora bateria ładowana przez USB-C, ale też tego wymagają unijne przepisy.

Nokia 123 Shield (fot. HMD)
Wypuszczanie na rynek telefonu z łącznością wyłącznie GSM powinno być karane. Przynajmniej obrzucaniem pomidorami w miejscu publicznym. Nie będziemy żartować z aparatu, który furory nie zrobiłby nawet 25 lat temu, bo wtedy telefony miały już aparaty VGA (0,3 Mpix).
Można by jeszcze przymknąć oko, a drugie zakleić taśmą, gdyby to był model dla najbiedniejszych rynków wschodzących. Ale Nokia 123 Shield to telefon dostępny w Europie. Trzymajmy tu jakieś minimum standardów i niech to ma chociaż LTE. Skoro jest to sprzęt głównie do rozmów i słuchania radia, to niech te rozmowy mają jakąkolwiek jakość, a taką daje VoLTE, czyli połączenia głosowe po sieci LTE.
Tym bardziej, że to nie jest telefon za 50 zł, bo w Bułgarii kosztuje ok. 35 euro, a w Grecji ok. 40 euro i powinien też pojawić się w Polsce. Telefon jest widoczny na polskiej stronie internetowej HMD, ale nie ma go jeszcze w ofercie sklepów i nie ma podanej ceny w złotówkach. Niby to nie są duże pieniądze, ale niesmak pozostaje. Szczególnie że HMD wypuszcza na rynek tak biednie wyposażone telefony od dłuższego czasu i jak widać, nie zamierza zmieniać strategii.
Wystarczy tu wspomnieć choćby o tym, że do momentu wprowadzenia obowiązku stosowania portu USB-C na terenie Unii Europejskiej, nowe telefony Nokia nadal były ładowane przez microUSB. Choć wszyscy producenci już dawno, dla wygody użytkownika, zdążyli przejść na USB-C.
Nie ma nic złego w tym, że telefon będzie miał słabą specyfikację, dostosowaną do niskiej ceny i specyficznych wymagań odbiorcy. Są jednak pewne granice, których warto nie przekraczać.

