Reklama
Reklama

Reklama

„To się powinno ograniczać”. Politycy o kontrowersyjnym przetargu Totalizatora Sportowego

Reklama
TYLKO NA

W środę poinformowaliśmy w Zero.pl, że Totalizator Sportowy ogłosił przetarg na przeprowadzenie kampanii gier hazardowych z udziałem influencerów. Warunkiem dopuszczenia twórcy internetowego do projektu jest m.in. wymóg, że tylko 10 proc. jego obserwujących mogą stanowić nieletni. – Ekspozycja dzieci na internetowy hazard zawsze jest złem – ocenia wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Z kolei Janusz Cieszyński z PiS mówi: – To się powinno ograniczać, a nie szukać nowych pól do promocji.

szkoła, telefon
Totalizator Sportowy ogłosił przetarg na przeprowadzenie kampanii gier hazardowych z udziałem influencerów na TikTok-u, Instagramie i YouTube (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka jednoznacznie potępia ekspozycję dzieci na hazard w sieci. Polityk podkreśla, że polskie prawo nie posiada obecnie narzędzi do skutecznego sprawdzania wieku osób korzystających z mediów społecznościowych.
  • Janusz Cieszyński z PiS ocenia, że ustalenie limitu dzieci na poziomie 10 proc. to próba ograniczenia skutków kampanii. 
  • Polityk opozycji zaznacza jednak, że hazard nie przynosi niczego dobrego i nie powinien być szeroko promowany.

Reklama

Jak poinformowaliśmy w Zero.pl, Totalizator Sportowy ogłosił przetarg na przeprowadzenie kampanii gier hazardowych z udziałem influencerów na TikTok-u, Instagramie i YouTube. Przedmiotem promocji mają być tzw. Gierki, które „w praktyce działają jak automaty hazardowe”.

„Totalizator zastrzega: wybrani influencerzy mogą mieć wśród obserwujących maksymalnie 10 proc. dzieci. Limit nie obowiązuje w przypadku twórców, którzy trafiają do najmłodszych dorosłych w wieku 18-24 lata. Preferowani są twórcy z jak najniższym odsetkiem niepełnoletnich odbiorców” – piszemy w Zero.pl.

Dziennikarz Jakub Styczyński podkreśla, że treści promujące zachowania hazardowe mogą w ten sposób trafić do dzieci, ponieważ platformy społecznościowe nie weryfikują rzeczywistego wieku swoich użytkowników.


Reklama

Reklama hazardu za publiczne pieniądze. Psycholog punktuje zagrożenia


Reklama

Gramatyka: Polskie prawo nie posiada narzędzi do weryfikowania wieku w sieci

Komentując doniesienia Zero.pl, wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka podkreśla, że „ekspozycja dzieci na internetowy hazard zawsze jest złem”.

Polskie prawo nie daje narzędzi do sprawdzania wieku osób wchodzących na platformy społecznościowe – przypomina polityk – A same platformy ujmują wprawdzie w swoich regulaminach minimalny wiek użytkownika, zwykle 13 lat, ale nie sprawdzają go. Dodatkowo, przez weto prezydenta Nawrockiego w Polsce nie obowiązuje większość uregulowań DSA – tym trudniej jest państwu wymóc cokolwiek na platformach społecznościowych – podkreśla Gramatyka.

Wiceminister zapowiada także, że resort pracuje „nad tym, aby odciąć dzieci od najbardziej szkodliwych treści”.


Reklama

– Rząd jest na ostatniej prostej z projektem ustawy o ochronie dzieci przed pornografią. Tu pojawi się pierwszy, realny obowiązek weryfikacji wieku użytkownika – zastrzega polityk.


Reklama

– Trwają też prace, w ramach projektów poselskich, nad ograniczeniem wieku dostępu do platform społecznościowych – w tym tych, na których promuje się m.in. Totalizator Sportowy. Musimy jednak mieć świadomość, że tych przepisów jeszcze nie ma i realnie mogą one zacząć działać nie wcześniej niż za półtora roku – ocenia Gramatyka.

Cieszyński: To się powinno ograniczać, a nie szukać nowych pól do promocji

Do kwestii przetargu odnosi się także Janusz Cieszyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Według niego, fakt, że pojawił się w nim zapis o maksymalnie 10-procentowym udziale dzieci wśród obserwujących to znak, że Totalizator Sportowy stara się ograniczać skutki swojej kampanii.


Reklama

– Oczywistym jest, że każdy influencer czy twórca internetowy ma wśród swoich obserwujących osoby do 18. roku życia. Jeżeli się ustanawia limit 10 proc. to chodzi o to, by jednak ekspozycja dla dzieci była jak najmniejsza. Gdybyśmy postawili warunek, że nie może być ani jednego dziecka wśród obserwujących, to żaden influencer by się nie zakwalifikował – ocenia polityk w rozmowie z Zero.pl.


Reklama

Cieszyński zaznacza jednak, że „hazard to nic dobrego i ogólnie Totalizator Sportowy w ogóle nie powinien takich rzeczy reklamować”.

– To się powinno ograniczać, a nie szukać nowych pól do promocji – podkreśla.


Reklama