Kraj

Minister Balczun nie widzi „znajomych królika” w państwowych spółkach. Okulisty!

– Ja nie widzę takich działaczy partyjnych. Naprawdę, analizujemy to. Proszę mi zweryfikować wszystkie największe zarządy spółek Skarbu Państwa, gdzie są działacze polityczni czy partyjni – takie wyzwanie w Radiu Zet rzucił Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Do dzieła.

Paweł Figurski
Felieton autorstwa: Paweł Figurski
17 lutego
7 minut
Warszawa, 16.02.2026. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podczas konferencji prasowej w siedzibie Orlenu przy ul. Bielańskiej w Warszawie, 16 bm. Spotkanie dot. prezentacji planów i strategii koncernu. (aldg) PAP/Radek Pietruszka (fot. Radek Pietruszka / PAP)

Reklama

TYLKO NA

Jeśli czegoś nie widzimy, to nie znaczy, że to nie istnieje – chciałoby się powiedzieć Wojciechowi Balczunowi. Gorzej, gdy pewnych zjawisk minister nie dostrzega na podwórku, za które jest odpowiedzialny.


Reklama

We wtorek minister Balczun był gościem audycji Bogdana Rymanowskiego w Radiu Zet. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat upolitycznienia spółek Skarbu Państwa. To właśnie z zapowiedzią walki z kolesiostwem w SSP w 2023 r. do wyborów szła ówczesna opozycja, machając na prawo i lewo listą pisowskich „tłustych kotów” idącą w setki pozycji. Miało być lepiej. I zdaniem Wojciecha Balczuna jest.

Jest lepiej, bo jak mówi Balczun, nie ma „znajomych królika” w spółkach Skarbu Państwa. – Ja nie widzę takich działaczy partyjnych. Naprawdę, analizujemy to. Proszę mi zweryfikować wszystkie największe zarządy spółek Skarbu Państwa, gdzie są działacze polityczni czy partyjni – rzucił wyzwanie szef MAP.


Reklama

 


Reklama

Politycy w zbrojeniówce

Zadanie niezbyt trudne, bo jeszcze świeże archiwa portali internetowych dają niemałą listę działaczy rządzących partii, którzy umościli się w państwowych spółkach. Działaczy lub ich znajomych. Wielu łączy jedno: powtarzają, że klucz partyjny nie miał żadnego znaczenia. Oczywiście.

Eugeniusz Grzeszczak to wieloletni działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego (zaczynał w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym), senator i poseł kilku kadencji. W 2024 r. został mianowany łowczym krajowym Polskiego Związku Łowieckiego.


Reklama

Grzeszczak zna się zatem na polowaniu, a więc nie może być zaskoczeniem, że trafił mu się naprawdę gruby zwierz. W październiku 2024 r. Wirtualna Polska ujawniła, że polityk znalazł się w radzie nadzorczej w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1, kluczowej spółce Polskiej Grupy Zbrojeniowej.


Reklama

Do PGZ należy także Nitro-Chem, a w skład jej rady nadzorczej wszedł Mieczysław Łuczak, doświadczony polityk PSL i poseł trzech kadencji.

WP spytała PGZ, jaki wpływ na wybór Łuczaka miał jego związek z PSL. Nie miał żadnego.

Politycy w Orlenie

Również WP opisała karierę innego działacza PSL. Tym razem mowa o Płocku, a jeśli Płock to Orlen. Jarosław Mioduski wcześniej kierował Domem Pomocy Społecznej w Nowym Miszewie. Teraz wszedł do zarządu Orlen Laboratorium.


Reklama

Mioduski wystartował w konkursie, który potwierdził jego kwalifikacje, spełnia też wszelkie wymagania formalne, by pracować w zarządzie firmy z Grupy Orlen.


Reklama

Ale nie tylko działacze PSL mają odpowiednie umiejętności. Od 21 stycznia 2026 r. prezesem Orlen Administracja jest Jan Ozimek. To polityk Koalicji Obywatelskiej, w przeszłości wiceburmistrz warszawskiego Mokotowa. Z Orlenem Administracja wiązany jest od roku, kiedy objął stanowisko dyrektora.

Na korytarzach siedziby Orlenu Jan Ozimek może spotkać swojego znajomego z dawnych lat – byłego przewodniczącego zarządu koła Platformy Obywatelskiej na Mokotowie, a obecnie samego wiceprezesa Orlenu – Roberta Soszyńskiego.

Warszawa, 16.02.2026. Prezes ORLEN S.A. Ireneusz Fąfara (L), minister aktywów państwowych Wojciech Balczun (C) i minister energii Miłosz Motyka (P) podczas konferencji prasowej w siedzibie Orlenu przy ul. Bielańskiej w Warszawie, 16 bm. Spotkanie dot. prezentacji planów i strategii koncernu. (aldg) PAP/Radek Pietruszka

Tropiciel „tłustych kotów” w Enea Centrum

W ramach odpolityczniania Spółek Skarbu Państwa latem 2024 r. członkiem zarządu ds. finansowych w Enea Centrum został Michał Przybylak, działacz Nowoczesnej, opisywany jako prawa ręka Adama Szłapki, obecnego rzecznika rządu Donalda Tuska.


Reklama

Pierwsze słowa tego akapitu nie są żadną złośliwością. Otóż Przybylak na tropieniu patologii w państwowych spółkach zna się jak mało kto. Jak pisze poznańska „Wyborcza”, jeszcze gdy rządziło PiS, Michał Przybylak był współautorem listy 37. działaczy PiS i Zjednoczonej Prawicy zatrudnionych na stanowiskach zarządczych i nadzorczych w państwowej Enei.

Bezwzględny dla „tłustych kotów” z PiS był też Adam Szłapka.

 – Należy jednak domniemywać, że PiS w swojej spółce nie przepuścił nawet sprzątaczce. A wiemy z prawdziwych maili Dworczyka, że to właśnie legitymacja partyjna jest dla działaczy PiS przepustką do dalszej kariery – grzmiał wówczas.


Reklama

Los na loterii

Jeszcze nie minął rok rządów Donalda Tuska, a Onet już pisał o desancie partyjnych działaczy do Totalizatora Sportowego.


Reklama

W Lublinie dyrektorem TS został Bartosz Piech – radny powiatowy i „bliski współpracownik prezesa lubelskiego PSL europosła Krzysztofa Hetmana”.

W Bydgoszczy na fotelu dyrektora usiadł lokalny działacz Lewicy Remigiusz Zagórski.

W Kielcach nowym dyrektorem ogłoszono związanego z Koalicją Obywatelską przewodniczącego rady miasta Karola Wilczyńskiego.


Reklama

W Łodzi stołek dyrektora TS przypadł Michałowi Małeckiemu, który chwilę wcześniej z pierwszego miejsca na liście Trzeciej Drogi dostał się do rady powiatu piotrkowskiego.


Reklama

Może wystarczy już tej wyliczanki, ale zawsze warto przypomnieć słowa Szymona Hołowni o „tłustych kotach”. „Tłuste koty pakują kuwety. Teraz czas na konkursy i profesjonalne zarządzanie naszym majątkiem. Polska 2050 zaproponuje rozwiązanie ustawowe, które na dobre odpartyjni zarządy spółek”.

Krakowskie „tłuste koty”: Kocurek, Kosek i Moskała

Zadaje się nie wszyscy usłyszeli słowa Szymona Hołowni, bo konkursu nie przeprowadzono np. na stanowisko wicedyrektora w Ośrodku Wsparcia Rolnictwa w Krakowie. A nim został Jakub Kosek, krakowski działacz Koalicji Obywatelskiej.


Reklama

Krakowska „Wyborcza” ujawniła, kto jest szefem Jakuba Koska. Otóż dyrektorem krakowskiego oddziału KOWR jest Marcin Kobuszewski, znajomy wojewody małopolskiego Krzysztofa Klęczara. Kobuszewski przez 10 lat był członkiem zarządu krajowego młodzieżówki PSL.


Reklama

Dziennik w artykule „Tłuste koty Koalicji 15 października. Intratne posady dla działaczy partyjnych w Krakowie” wymienia także radnego KO Barłomieja Kocurka, który objął funkcję wicedyrektora działu obsługi inwestora w Krakowskim Parku Technologicznym, w której większość udziałów ma Skarb Państwa.

Dalej mamy radnego KO Piotra Moskałę, członka zarządu Małopolskiej Hodowli Roślin. Moskała, jak podaje GW, jest też członkiem rady nadzorczej Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki PIB W Kołbaczu. To woj. zachodniopomorskie.

Daniel Obajtek stosuje kumoterstwo

Panie ministrze, proszę wybaczyć, że nie przeanalizowałem wszystkich największych zarządów spółek Skarbu Państwa. Mam nadzieję, że ten wycinek wystarczy, żeby inaczej spojrzeć na podległe panu spółki.

Proszę też nie mieć mi za złe tej wyliczanki. Wszak do nepotyzmu i kumoterstwa jesteśmy przyzwyczajeni. Ba, dla wielu to rzecz normalna. Ostatnio w wywiadzie dla portalu Zero.pl do stosowania takich praktyk przyznał się Daniel Obajtek, były prezes Orlenu.


Reklama

„Nie będę się tego wypierał. Jako prezes odpowiadałem za funkcjonowanie firmy i miałem prawo dobrać ludzi. Takich, do których mam zaufanie. Teraz też tak działam i podejrzewam, że nie tylko ja. I może pan to nazwać nepotyzmem czy kumoterstwem, ale to po prostu kwestia chęci pracy z tymi, co do których kompetencji ma się przekonanie. Wolę zatrudnić kogoś, kogo znam od 30 lat i uważam za wybitnego fachowca, niż kogoś zupełnie mi nieznanego” – stwierdził Daniel Obajtek.

Wiadomo, zawsze chodzi o kwalifikacje i kompetencje.

Były prezes Orlenu dodał jednak: „Pewnie tym się różnię od innych polityków, że mówię to wprost. Oni zatrudniają po znajomości, ale udają, że tak nie jest. A ja przyznaję, że zatrudniałem znajomych.”

Może po prostu nie ma co udawać.