Blisko tysiąc dni minęło, odkąd pojawiły się pierwsze wątpliwości dotyczące Radosława Sierpińskiego, do czasu, gdy wszystkie sprawy zostały wyjaśnione na jego korzyść.
Sierpiński to lekarz i menedżer, były prezes Agencji Badań Medycznych. I podopieczny byłego ministra zdrowia w rządzie PiS, Łukasza Szumowskiego.
Politycy Koalicji Obywatelskiej zrobili z Sierpińskiego fałszerza i przekręciarza, który miał rozdawać publiczną kasę znajomym. Dziś wiadomo, że prokuratura i sądy nie znalazły dowodów na poparcie tych tez. Dostałem na to potwierdzenie od śledczych.
Agencja Badań Medycznych to podległa Ministerstwu Zdrowia instytucja m.in. przyznająca granty na badania naukowe. W 2019 r. powołał ją wspomniany Łukasz Szumowski. Sierpiński najpierw pełnił obowiązki prezesa ABM, a od 2021 r. – po Piotrze Czaudernie – stał się też prezesem Agencji.
W połowie 2023 r. Najwyższa Izba Kontroli pod kierownictwem Mariana Banasia opublikowała raport o funkcjonowaniu Agencji. „Niewielkie efekty za 888 mln zł” – głosił nagłówek informacji NIK. Izba nie tylko skrytykowała wydatkowanie pieniędzy, ale też uruchomiła lawinę oskarżeń wobec Sierpińskiego.
To tam pierwszy raz zasugerowano, że Sierpiński nie spełniał ustawowych przesłanek, by zostać prezesem ABM. Zakwestionowano tryb uzyskiwania przez niego stopnia doktora habilitowanego. Sierpiński uzyskał stopień naukowy w ekspresowym tempie, raptem 11 dni przed ogłoszeniem konkursu na szefa ABM, w którym warunkiem było posiadanie tytułu doktora habilitowanego.
Niedługo potem do władzy doszła Koalicja Obywatelska. Ówczesna minister zdrowia Izabela Leszczyna publikowała w mediach społecznościowych filmy oczerniające m.in. Radosława Sierpińskiego. „Trwa dłużej niż chcielibyście, ale nie odpuścimy – nikomu #rozliczymyPiS” – napisała na swoim prywatnym koncie w portalu X.
Niedługo potem Leszczyna odwołała Sierpińskiego ze stanowiska prezesa ABM i złożyła na niego doniesienie do prokuratury. Twierdziła, że sfałszował on dokumenty potwierdzające staż pracy i przedstawił je w konkursie na szefa Agencji. W odpowiedzi Sierpiński pozwał ABM do sądu pracy za bezprawne zwolnienie.
Widziałem dokumenty, które kwestionowała Leszczyna. Fakty się zgadzały, ale patrzyło się na nie z politowaniem. Sierpiński miał bowiem dokładnie 36 miesięcy stażu w zarządzaniu ludźmi – czyli niezbędne minimum, by startować na szefa ABM. Naukowiec wypełnił obowiązek po części współpracą z firmą powiązaną z Łukaszem Szumowskim i jego żoną Anną. Podpisał też umowę z człowiekiem, który pracował dla Szumowskiego.
Bartosz Arłukowicz, wtedy przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, urządził w Sejmie spektakl na posiedzeniu komisji, podczas którego politycy KO po kolei krytykowali działalność Agencji oraz Radosława Sierpińskiego.
Do zabawy przyłączyła się Izba Administracji Skarbowej w Bydgoszczy. Ona też złożyła zawiadomienie do prokuratury na Sierpińskiego, zarzucając mu działanie na szkodę interesu publicznego.
I co? Śledczy storpedowali argumentację skarbówki, umorzyli też śledztwo z zawiadomienia ministerstwa. Pomimo składanych zażaleń, obie sprawy są już prawomocnie zamknięte, co potwierdziła mi prokuratura. Czyli nikt nie dopatrzył się żądnych nielegalnych działań.
Zakończyła się za to sprawa w sądzie pracy. 12 marca 2026 r. wydano wyrok, z którego wynika, że Izabela Leszczyna odwołała Sierpińskiego niezgodnie z prawem. Sierpiński dostanie odszkodowanie od Skarbu Państwa.
Mówiąc wprost: wszyscy zapłacimy za tę polityczną nawalankę.
Przez ostatnie lata musiałem mierzyć się z publicznymi oskarżeniami i insynuacjami, które – jak dziś jasno wynika z wyroku sądu – nie miały podstaw w faktach ani w prawie. Zamiast odpowiadać emocjami, zdecydowałem się na drogę prawną i spokojne oczekiwanie na rozstrzygnięcie.
Radosław Sierpiński w mediach społecznościowych
Nie oszukujmy się – Radosław Sierpiński nie był całkowicie apolitycznym specjalistą z ogromnym dorobkiem naukowym i menedżerem z licznymi sukcesami. Był bliskim współpracownikiem Łukasza Szumowskiego, który powołał ABM. W konkursie na szefa Agencji spełnił wymogi w absolutnie minimalnym zakresie.
Ale sprawa i tak jest gorzka. Bo dziś Agencja Badań Medycznych – mimo kontrowersji – to instytucja, która znacznie upowszechniła badania nad nowoczesnymi terapiami w Polsce, a została skompromitowana przez koalicję rządzącą.
Niedawno ze stanowiska zrezygnowali zarówno następca Sierpińskiego prof. Wojciech Fendler (powołany przez Izabelę Leszczynę), jak i jego zastępca Ireneusz Staroń. Nieoficjalnie mówi się o tym, że nie chcieli dawać swojej twarzy do planów zmarginalizowania znaczenia Agencji przez Ministerstwo Zdrowia.
Resort zdrowia i skarbówka, pomimo druzgocących recenzji ich zawiadomień przez śledczych, brnęli dalej, składali odwołania i zażalenia. Do siedziby Agencji Badań Medycznych kilkanaście razy wpadały kontrole, utrudniające wszystkim pracę. Na siłę chciano znaleźć coś obciążającego – bezskutecznie.
Izabela Leszczyna nie udziela się już na temat zdrowia, Bartosz Arłukowicz jest europosłem w Brukseli. Niesmak pozostał.

