Reklama
Reklama
Reklama

„Teraz pan opowiada bajki”. Prezes NIL komentuje rzekome oczekiwania finansowe lekarzy

Płatne hotele dla rodzących, zamykane porodówki i spór o 100 tys. zł pensji – dr n. med. Łukasz Jankowski w ostrych słowach podsumował stan polskiej ochrony zdrowia w rozmowie z Robertem Mazurkiem. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej uderzył w rządzących za brak dofinansowania polskiej medycyny i ignorowanie raportów o luce finansowej, ostrzegając, że bez systemowych zmian „magiczne limity” niczego nie naprawią.

Łukasz Jankowski w Kanale Zero.
Łukasz Jankowski w Kanale Zero. (fot. Kanał Zero)
  • Sytuacja w ochronie zdrowia zmusza pacjentki do opłacania hoteli lub wymuszania cesarskich cięć bez wskazań medycznych.
  • Dr Jankowski sprzeciwia się wprowadzeniu górnych limitów płac dla lekarzy i nazywa „bajkami” doniesienia o żądaniach rzędu 100 tys. zł miesięcznie w powiatowych szpitalach.
  • Prezes NIL krytykuje wypłacanie jedynie 40 proc. stawki za nadwykonania, co stawia szpitale w sytuacji bez wyjścia i pogłębia ich zadłużenie.

Gościem Roberta Mazurka w „Porannych rozmowach Zero” był dr n. med. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Tematem rozmowy była sytuacja w ochronie zdrowia.

– Albo masz pieniądze i w hotelu czekasz na termin porodu, albo pieniędzy na hotel nie masz i wtedy promujesz cesarskie cięcie, próbujesz umówić termin zabiegu, pomimo braku wskazań medycznych. To są tragiczne patologie – mówił w trakcie rozmowy Jankowski. To efekt spadającej liczby porodówek. Pacjenci czekają w hotelach, żeby być blisko szpitala, gdzie urodzą.

– Moim zdaniem premier jest niewystarczająco informowany o tym, co się dzieje w ochronie zdrowia – dodał w kontekście pomyłki premiera, który powiedział, że porodówka w Lesku nie została zamknięta.

Reklama
Reklama

„Nie starczyło pieniędzy”

Prezes NIL opisał historię z Podkarpacia, gdzie planowano stworzenie z kilku szpitali konglomeratu, dzięki czemu pacjenci mieliby bliżej na oddziały. Na drodze pomysłowi stanęło zadłużenie placówek.

– Nie starczyło pieniędzy, żeby te szpitale oddłużyć przed włączeniem do konsorcjum, a nikt długów szpitali nie chce na siebie przejąć w nowym konglomeracie – wyjaśnił.

Poruszono również wątek nadwykonań usług medycznych i płaceniu za nie przez NFZ jedynie 40 proc. stawki.

W mojej ocenie oburzające słowa. Ta sytuacja nie pojawiła się teraz, ale trwa od pewnego czasu – ocenił z kolei słowa Marka Berka, ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, który powiedział, że „budżet nie jest z gumy, a 40 proc. to sporo pieniędzy”. Jankowski przywołał raport o luce finansowej w ochronie zdrowia, który został zignorowany przez władze.

Reklama
Reklama

„Pomysł wart rozważenia” – prezes NIL o zakazie łączenia pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia

– To jest pomysł wart rozważenia. W wielu systemach zachodnich takie rozwiązania funkcjonują – odpowiedział na pytanie o zakaz łączenia przez lekarzy pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia. Dodał, że trzeba dokładnie zbadać konsekwencje wdrożenia takiego rozwiązania i oszacować odsetek lekarzy i ich specjalności, którzy wybiorą publiczny i prywatny sektor.

– To jest patologia, Naczelna Izba Lekarska w tej sprawie nie tylko zaapelowała, ale wydała mocne stanowisko – tak Jankowski ocenił sytuację, w której wizyty prywatne są opłacane przez pacjentów, aby przyspieszyć ich przyjmowanie w publicznych placówkach.

Zaapelowaliśmy do rządzących o zmiany w systemie – dodał, co spotkało się z oburzeniem Roberta Mazurka, który zdziwił się, że apel NIL nie został skierowany do lekarzy.

Reklama
Reklama

Prezes NIL przeciwny limitowi wynagrodzenia lekarzy

Dr n. med. Łukasz Jankowski wypowiedział się przeciwko wprowadzeniu w ochronie zdrowia limitu wynagrodzenia lekarzy. Nie chciał ujawnić swoich zarobków i zapytał Roberta Mazurka o jego wynagrodzenie dziennikarskie.

– Teraz pan opowiada bajki – Jankowski nie uwierzył w historię, że oddział wewnętrzny szpitala w Iłży zaprzestał przyjmowania pacjentów z powodu oczekiwań lekarzy żądających wynagrodzenia w wysokości 100 tys. zł miesięcznie.

100 tys. Ojej, duża kwota. Nikt nie chce pracować. Dlaczego oni nie chcą pracować? – skomentował sytuację w Bielsku-Białej, gdzie nie udało się znaleźć pracowników na SOR.

– Nie ma łatwej recepty na to, jak to rozwiązać. To nie jest tak, że lekarzy kiedyś weźmiemy w kamasze, dzisiaj damy im limit i problemy magicznie znikną. Nie znikną i odpowiedzialność za to ponoszą wszystkie rządy. System mamy chronicznie niedofinansowany – podsumował sytuację w ochronie zdrowia.

Reklama
Reklama