Reklama
Reklama
Reklama

Sonda wyląduje na powierzchni Phobosa. Przełom w badaniach Układu Słonecznego

Planet,Mars,In,The,Starry,Sky,Of,Solar,System.,Mars,
Przełomowa misja kosmiczna. Japonia leci po próbki z otoczenia Marsa (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Japońska agencja kosmiczna JAXA stoi u progu przełomowego osiągnięcia w eksploracji Układu Słonecznego. Naukowcy zamierzają sprowadzić na Ziemię nienaruszone próbki gruntu z otoczenia Marsa, a dokładniej z jego księżyca – Phobosa.

  • Japońska misja MMX ma na celu przywiezienie na Ziemię około 10 gramów gruntu z Phobosa, jednego z dwóch niewielkich księżyców Marsa.
  • Przed lądowaniem głównej sondy na Phobosie osadzony zostanie mały łazik, co ze względu na znikomą grawitację i bliskość Marsa stanowi dotąd nietestowane wyzwanie.
  • Naukowcy mają nadzieję, że pobrany materiał pomoże rozstrzygnąć, czy księżyce Marsa powstały po gigantycznym uderzeniu, czy też zostały przechwycone z przestrzeni kosmicznej.

NASA pokazała niezwykłą formację w Australii. Wygląda jak gigantyczny pająk

W wewnętrznej części Układu Słonecznego krążą zaledwie trzy naturalne księżyce: nasz satelita oraz dwa obiekty towarzyszące Marsowi – Phobos i Deimos. Oba marsjańskie księżyce są niezwykle małe w porównaniu z naszym Srebrnym Globem. Phobos ma około 22 km średnicy, natomiast Deimos zaledwie 12 km. Wyglądem przypominają raczej nieregularne, kosmiczne ziemniaki.

„Niezwykle ambitna i świetna misja”

Realizowana we współpracy z międzynarodowymi partnerami japońska misja Mars Moons Exploration (MMX) wystartuje z centrum kosmicznego Tanegashima późnym wieczorem w poniedziałek czasu polskiego. Po opuszczeniu Ziemi sonda spędzi około roku w trasie, docierając w pobliże Marsa w sierpniu 2027 r. Tam rozpocznie wieloetapowy program badawczy. Zanim sonda skupi się na swoim głównym celu, przeprowadzi szczegółowe obserwacje drugiego, mniejszego księżyca Marsa – Deimosa.

Reklama
Reklama

Wszechświat uśmiecha się do aparatu. NASA przypomniała niezwykłe zdjęcie

Jednym z najbardziej widowiskowych i zarazem najbardziej ryzykownych elementów misji MMX będzie umieszczenie na powierzchni Phobosa małego łazika badawczego. Zostanie on zrzucony, aby zbadać teren i wyznaczyć optymalne miejsce do późniejszego przyziemienia samego głównego statku kosmicznego.

Eksperci podkreślają, że nikt wcześniej nie próbował posadzić pojazdu kołowego na tak małym ciele niebieskim. Prof. Sara Russell, pełniąca funkcję zastępcy szefa zespołu ds. analizy próbek w misji MMX, zwraca uwagę na unikalne wyzwania fizyczne tego przedsięwzięcia.

Ze względu na miniaturowe rozmiary Phobos generuje znikomą grawitację własną. Jednocześnie znajduje się niezwykle blisko potężnego Marsa, którego silne pole grawitacyjne zakłóca ruchy obiektów w jego pobliżu. Połączenie mikrograwitacji księżyca i oddziaływania sąsiedniej planety sprawia, że manewrowanie i osadzenie łazika będzie wymagało wiele wysiłku i precyzji inżynierii kosmicznej.

– Uważam, że to niezwykle ambitna i świetna misja – podsumowuje Russell.

Na Ziemię wróci 10 gramów Phobosa 

Gdy główna sonda MMX bezpiecznie usiądzie na pylistej powierzchni Phobosa, do akcji wkroczy specjalny robot wyposażony w dwa niezależne systemy gromadzenia próbek. Pobrany z powierzchni księżyca materiał zostanie szczelnie zamknięty w kapsule powrotnej, która wróci na Ziemię w 2031 r.

Szacuje się, że łączna masa sprowadzonego materiału wyniesie zaledwie około 10 gramów. Naukowcy podkreślają jednak, że nie potrzebują wielu kilogramów. Dr Chrysa Avdellidou z Uniwersytetu w Leicester przypomina, że nowoczesna aparatura badawcza pozwala na prowadzenie zaawansowanych analiz chemicznych i izotopowych nawet na pojedynczych ziarnach pyłu.

Reklama
Reklama

Skąd wzięły się księżyce Czerwonej Planety?

Próbki z Phobosa mają dać ostateczną odpowiedź na jedno z najstarszych pytań astronomii: skąd właściwie wzięły się księżyce Marsa? Obecnie w świecie naukowym ścierają się dwie główne hipotezy. Pierwsza zakłada, że w początkowym okresie kształtowania się Układu Słonecznego w młodego Marsa uderzyła potężna planetoida lub protoplaneta. W wyniku wybuchu w przestrzeń wyrzucone zostały ogromne ilości wyrzuconych skał i pyłu, z których z czasem uformowały się Phobos i Deimos.

Druga hipoteza mówi, że księżyce były pierwotnie niezależnymi skałami wędrującymi z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego, które przelatując zbyt blisko Czerwonej Planety, zostały uwięzione przez jej pole grawitacyjne.

Szczegółowa analiza składu mineralnego i chemicznego sprowadzonych ziaren pozwoli od razu zweryfikować oba scenariusze. 

Badacze liczą na jeszcze jeden, niezwykle cenny wynik misji. Ze względu na wyjątkowo bliską odległość Phobosa od powierzchni Czerwonej Planety od miliardów lat mógł on gromadzić drobinki skalne wyrzucane z powierzchni Marsa podczas zderzeń z planetami lub asteroidami.

Oznacza to, że w pobranej 10-gramowej próbce z Phobosa mogą znajdować się drobinki samego Marsa. Pozwoliłoby to badaczom na bezpośredni wgląd w ewolucję i skład chemiczny Czerwonej Planety.

Reklama
Reklama

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama