Reklama
Moto

Spuszczają wodę z jeziora Pilchowickiego. Na dnie muzeum motoryzacji

Niskie stany wód w rzekach przeważnie pozwalają odkryć ciekawe przedmioty. Na dnie jeziora Pilchowickiego odaleziono parking, a na nim istne „youngtimery”.

Tymon Grabowski
Opinia autorstwa: Tymon Grabowski
Wczoraj 20:31
4 min
To oczywiście wizualizacja AI, prawdziwe zatopione samochody nie wyglądają aż tak ładnie. (fot. Pixabay - pixalanart)
  • Powolne spuszczanie wody z dna jeziora Pilchowickiego odkryło mnóstwo ciekawych znalezisk.
  • Operacja była konieczna ze względu na planowany remont zapory.
  • Odnalezione wraki pojazdów pozwolą (być może) rozwiązać kilka spraw z przeszłości – dawno już umorzonych. 

Zapora w Pilchowicach ma już 114 lat – otwarto ją w roku 1912, jeszcze za czasów cesarza Wilhelma II. Od tamtego czasu służy jako kluczowy zbiornik przeciwpowodziowy dla okolicy, w której intensywne opady deszczu wciąż jeszcze się zdarzają. Teraz jednak przyszedł czas, aby cały teren poddać remontowi, a to byłoby niemożliwe bez wypuszczenia wody. Początkowy proces spuszczania wody trwał bardzo powoli, w tempie około 1 metra na dzień, wszystko po to aby nie zaszkodzić lokalnemu ekosystemowi. W pierwotnym założeniu ostatnia porcja wody miała być spuszczona w dniach 15 czerwca-15 lipca. Pod koniec trochę przyspieszono, a wody została dosłownie resztka. Już teraz doskonale widać... wraki samochodów (LINK).

To pamiątka po szalonych latach 90. 

Kradzieże aut były wtedy na porządku dziennym, czy to w celu pojeżdżenia i rozbicia cudzego auta, czy rozkręcenia go na części lub „przeszczepienia” do innych dokumentów. Niektóre z tych przejażdżek skończyły się w jeziorze Pilchowickim. Niski poziom wody ujawnił na razie trzy auta: pociętego Fiata 126p, zapewne zeskładowanego tu po kradzieży i wymontowaniu tego, co było potrzebne oraz Volkswagena Golfa i Audi 80 – jeszcze jakieś 25 lat temu to były bardzo popularne pojazdy.

Golf ma nawet tylną klapę „na gładko” i tuningowe zderzaki, co świadczy o tym, że ktoś wcześniej poddawał go tuningowi. Audi poza brakiem klapy bagażnika zachowało się najlepiej. Żaden pojazd nie ma jednak tablic rejestracyjnych, co każe sądzić, że zepchnięto je tutaj intencjonalnie, nie w efekcie wypadku. Tego Audi to bym nie złomował, tylko oddał do jakiegoś muzeum, ale z zachowaniem wszystkich osadów i mułu, jako ekspozycja „tak wygląda samochód po ćwierć wieku w wodzie”.

Reklama
Reklama

Niedawno wyciągnięto z rzek kilka samochodów

Ostatnie odkrycia są efektem utrzymującego się od długiego czasu niskiego stanu wód. W Elblągu wyłowiono Malucha i Fiata Seicento, a z Odry w rejonie Obrowca – Fiata Sienę, w którym znajdowały się szczątki zaginionego 17 lat temu mężczyzny. Z całą pewnością w polskich zbiornikach wodnych znajduje się znacznie więcej samochodów i znacznie więcej spraw o zaginięcie pojazdu (i człowieka) czeka na rozwiązanie. W Elblągu zapowiadane jest śledztwo w sprawie zanieczyszczenia wody w odniesieniu do odnalezionego Seicento, które pewnie skończy się na niczym. Najciekawsza operacja odbyła się jednak w roku 2023 w powiecie kieleckim, gdzie po 78 latach wyciągnięto z wody unikatowy niemiecki czołg Bergpanther – i to już trzeci w tym miejscu. Odrestaurowane czołgi tego typu osiągają wartości kilkunastu milionów euro.

W Stanach Zjednoczonych wyciąganie samochodów ze zbiorników wodnych to całkiem spory przemysł. W tym kraju można znaleźć nie tylko nudne auta miejskie, ale pojazdy w rodzaju Chevroleta Camaro czy Forda Mustanga. W amerykańskich realiach chodzi przeważnie o wyłudzenia ubezpieczeń – niesprzedawalne auto można zepchnąć do wody i twierdzić, że zostało skradzione. 

Wracając jednak do jeziora Pilchowickiego – zatkajcie nosy

Podobno wskutek spuszczania wody nasiliły się nieprzyjemne zapachy. Remont potrwa co najmniej do 2028 r., więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Podobno nie trzeba martwić się o żyjące tam ryby – powolne tempo spuszczania wody pozwoliło je wszystkie bezpiecznie przesiedlić do innych zbiorników. 

Źródło: Zero.pl
Tymon Grabowski
Tymon GrabowskiDziennikarz