
Śmierć „El Mencho”, legendarnego bossa jednego z najpotężniejszych karteli, wywołała falę przemocy w Meksyku i pytania o bezpieczeństwo mundialu. Rząd uspokaja, a FIFA zapewnia: turniej nie jest zagrożony.

Śmierć „El Mencho”, legendarnego bossa jednego z najpotężniejszych karteli, wywołała falę przemocy w Meksyku i pytania o bezpieczeństwo mundialu. Rząd uspokaja, a FIFA zapewnia: turniej nie jest zagrożony.

– Skala korupcji meksykańskiej policji jest niewyobrażalna. Tak jak skala przenikania świata „prawych” z bandytami – mówi w rozmowie z Zero.pl dr hab. Piotr Chomczyński, socjolog i kryminolog, autor badań o meksykańskiej przestępczości.

Rząd Meksyku skierował tysiące żołnierzy do zachodniej części kraju. Nie gaśnie żar przemocy, który wybuchł po śmierci jednego z najpotężniejszych bossów narkotykowych „El Mencho”. Jak poinformował meksykański minister obrony Ricardo Trevilla, w poniedziałek do regionu wysłano dodatkowe 2,5 tys. wojskowych. Łącznie od niedzieli na terenie całego kraju rozmieszczono już około 9,5 tys. żołnierzy.

Po tym, jak w wyniku akcji służb zginął Nemesio Oseguera, "El Mencho", stworzony i dowodzony przez niego kartel Jalisco New Generation wypowiedział wojnę rządowi. Zdjęcia z Meksyku zalały internet. Służby informują jednak, że sytuacja jest już blisko opanowania. "Działania przebiegają normalnie w większości kraju" – napisała w mediach społecznościowych prezydent kraju Claudia Sheinbaum.

Siły specjalne Meksyku skutecznie przeprowadziły akcję, w której wyniku życie stracił najbardziej poszukiwany człowiek w kraju – „El Mencho”. W efekcie tego w kraju wybuchły zamieszki, w tym szturm na lotnisko w Guadalajarze.