
Miałem w podstawówce koleżankę Monikę. Monika bardzo chciała zostać przewodniczącą klasy i poprosiła nawet nauczyciela historii, żeby ją poparł. W dniu głosowania założyła białą koszulę z krótkimi rękawami, a to był wielki błąd. Kiedy wychowawczyni ogłosiła, że na stanowisku przewodniczącego utrzymuje się Michał, nie miała w co wycierać łez. A ryczała cholernie, tupała i krzyczała: – W przepisanym terminie złożę protest wyborczy.


