Reklama
Reklama

Reklama

Koszmar w Kłodzku. Wielichowska odcina się od skazanej działaczki

Reklama

Monika Wielichowska, wicemarszałkini Sejmu, odniosła się do bulwersującej sprawy pedofilii z Kłodzka. Liderka KO zaprzeczyła, by miała prywatne i zawodowe kontakty z Kamilą W. Zwróciła także uwagę na hejt, który ją spotkał, a politycznym oponentom zarzuciła wykorzystywanie tragedii dzieci.

Monika Wielichowska
Monika Wielichowska (fot. Dawid Wolski / East News)
  • Wicemarszałkini Sejmu stanowczo zaprzeczyła prywatnym oraz zawodowym relacjom ze skazaną Kamilą W. Podkreśliła, że kobieta nie była jej asystentką ani pracownicą biura.
  • Liderka KO poinformowała o fali hejtu, która spotkała ją ze strony oponentów politycznych. Kampanię nienawiści opartą na kłamstwach powiązała z działaniami partii PiS.
  • Polityczka potępiła wykorzystywanie tragedii dzieci do bieżącej walki o kapitał polityczny. Zaznaczyła, że każde przestępstwo pedofilii musi zostać surowo ukarane.

Reklama

Premier o aferze z Kłodzka. Uderzył w PiS i prezydenta

Sprawa z Kłodzka wstrząsnęła opinią publiczną w drugiej połowie marca. Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał nieprawomocnym wyrokiem 45-letniego Przemysława L. na 25 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna miał łącznie 26 zarzutów, obejmujących m.in. pedofilię oraz czyny związane ze szczególnym okrucieństwem wobec zwierząt.  

Tydzień później wyrok usłyszała także była żona 45-latka, Kamila W. Sąd uznał 41-latkę za winną nieudzielenia pomocy małoletniej ofierze i skazał ją na 6,5 roku więzienia.


Reklama

Pod koniec marca na Kanale Zero został opublikowany wstrząsający reportaż Moniki Krześniak na temat dramatu, który miał miejsce w Kłodzku. Z materiału dowodowego wynika, że Przemysław L. gwałcił swoją pasierbicę, jej koleżanki oraz Kamilę W. Dochodziło także do przestępstw o charakterze zoofilskim. W reportażu dziennikarce Kanału Zero udało się porozmawiać z ofiarą Przemysława L., Kamilą W. oraz bliskimi innych dzieci.  


Reklama

Dramat w Kłodzku. Ekspert: Takie zdarzenia stały się normą

Monika Wielichowska odcina się od Kamili W.

Po wyrokach dla byłego małżeństwa w mediach pojawiły się informacje, że Kamila W. była działaczką lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej. Szybko rozpoczęły się ataki polityczne na przedstawicieli partii, m.in. wobec liderki KO na Dolnym Śląsku Moniki Wielichowskiej.  

Wicemarszałkini Sejmu wydała w czwartek oświadczenie w tej sprawie. Opublikowała je m.in. na Facebooku.


Reklama

Wielichowska odniosła się m.in. do zarzutów o znajomość z Kamilą W.


Reklama

„Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad dwa lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej” – podkreśliła przedstawicielka KO.

Poseł wspomniał o aferze w Kłodzku. Szybko skończyli rozmowę


Reklama

Wielichowska oskarża PiS i prawicowe media

Wicemarszałkini Sejmu zwróciła także uwagę na falę hejtu i ataków politycznych, których stała się celem.


Reklama

„Od kilku dni stałam się obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach – zorganizowanej przez PiS i prawicowe media. Powtarzane kłamstwa mają utrwalić przekonanie, że pomagałam osobom oskarżonym i skazanym za pedofilię. To nieprawda! Każde przestępstwo, a zwłaszcza tak straszne musi zostać ukarane” - zaznaczyła.

Wielichowska sprzeciwiła się także „wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej”.

„To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone. (…) Polityczna nagonka, w której wykorzystywane są farmy trolli, uderza dziś przede wszystkim w niewinne dzieci – ofiary, które muszą być bezwzględnie chronione” – podkreśliła przedstawicielka KO.


Reklama