
Nie ma znaczenia, czy rządzą sanatorzy, ludowcy, postkomuniści, PiS czy KO. Mechanizm pozostaje ten sam: oburzenie na nadużycia poprzedników szybko ustępuje miejsca własnym układom, znajomościom i przywilejom. Polska polityka od stu lat udowadnia, że władza demoralizuje niezależnie od szyldu.








