
W Wielkiej Brytanii wrze po udaremnieniu zamachu na bazę RAF. – Dlaczego rząd wydaje się ignorować ostrzeżenia agencji i byłych wielkich postaci wywiadu, które łączą imigrację z zagrożeniem bezpieczeństwa? – pytała w Talk TV dziennikarka, Alex Phillips. – To oczywiście kolejny bardzo istotny przyczynek do dyskusji o stanie brytyjskiego systemu bezpieczeństwa – mówi Zero.pl ekspert ds. Wysp Brytyjskich, dr Przemysław Biskup.
- Pięciu brytyjskich obywateli w wieku od 23 do 25 lat zatrzymano w pobliżu RAF Fairford. Policja podejrzewa ich o przygotowanie aktu terrorystycznego oraz przestępstwa związane z materiałami wybuchowymi.
- Śledczy badają możliwość udziału obcego państwa, a jednym z głównych wątków jest potencjalny związek z Iranem. Teheran stanowczo zaprzecza, by miał cokolwiek wspólnego ze sprawą.
- Alarm wszczęto po zgłoszeniu o trzech podejrzanych furgonetkach jadących w kierunku bazy. Na miejscu znaleziono materiały wybuchowe, a w trakcie akcji ewakuowano około 85 gospodarstw domowych.
- RAF Fairford ma także strategiczne znaczenie dla USA – baza jest wykorzystywana przez amerykańskie siły powietrzne, również w operacjach związanych z konfliktem z Iranem.
Brytyjskie służby badają sprawę podejrzanego planu ataku na RAF Fairford w Gloucestershire, bazę należącą do Wielkiej Brytanii i wykorzystywaną przez amerykańskie siły powietrzne. W niedzielę nad ranem zatrzymano pięciu mężczyzn podejrzanych początkowo o przestępstwa związane z materiałami wybuchowymi, a następnie o przygotowanie aktu terrorystycznego. W poniedziałek wszyscy zostali zwolnieni za kaucją, ale pozostają objęci śledztwem.
Incydent w bazie RAF na Wyspach. Trump zabrał głos
Policja podkreśla, że dochodzenie trwa i analizowanych jest kilka możliwych motywów. Jak donoszą media, jednym z nich ma być potencjalny związek zatrzymanych z Iranem. Funkcjonariusze wydali oświadczenie, w którym przestrzegają przed spekulacjami.
„Dajcie im hotel. Pozwólcie im zostać w bazie wojskowej”
Sprawa wzbudziła na Wyspach duże emocje. – Jesteś ministrem obrony. Jesteś ministrem obrony, synu. Co robisz w sprawie przepraw małych łodzi, komórek terrorystycznych, islamizmu, zagrożenia ze strony Rosji? Dlaczego Izrael jest sankcjonowany, skoro dostarcza nam sporo raportów wywiadowczych? Dlaczego rząd wydaje się ignorować ostrzeżenia agencji i byłych wielkich postaci wywiadu, którzy łączą imigrację z zagrożeniem bezpieczeństwa? – pytała na antenie Talk TV angielska dziennikarka Alex Phillips, kierując te słowa do ministra obrony.
– Więc może dam ci jasno do zrozumienia – połącz kropki. Między Iranem mówiącym: „Przysłaliśmy różnych terrorystów z IRGC do waszego kraju łodzią przez Kanał”. Powiedzieli wam to, wyszło im to z ust. A wy nadal stoicie i mówicie: „O tak, jacy oni mili. To tylko azylanci”. Dajcie im hotel. Pozwólcie im zostać w bazie wojskowej. I nie martwcie się o ten płot ochronny. Otworzymy go szerzej. Właściwie podstawimy im jeszcze minibusy, żeby pojeździli po lokalnym miasteczku, nabrali planów naszej krytycznej infrastruktury i pomacali jakieś dziewczyny – dodała.
Udostępniony fragment materiału przez jednego z użytkowników portalu X ma już 1,3 mln odsłon.
Sytuacja „tym bardziej niepokojąca”
– To oczywiście kolejny bardzo istotny przyczynek do dyskusji o stanie brytyjskiego systemu bezpieczeństwa. Warto też pamiętać, że ten prawdopodobnie udaremniony atak nie jest odosobnionym incydentem dotyczącym infrastruktury krytycznej, a nawet – konkretnie – lotnisk wojskowych – mówi Zero.pl dr Przemysław Biskup, ekspert ds. Wysp Brytyjskich.
Niebezpieczny incydent na Wyspach. Policja mówi o zamachu terrorystycznym
– Jakiś czas temu aktywiści propalestyńscy wdarli się na teren RAF Brize Norton, największej bazy RAF, i dokonali aktu wandalizmu na zaparkowanych tam samolotach. Nie mamy więc do czynienia z zupełnie nowym zjawiskiem. I właśnie dlatego sytuacja jest tym bardziej niepokojąca – dodaje.
Według relacji lokalnych mieszkańców w okolicy pojawiła się grupa zamaskowanych osób. Jedna z mieszkanek, która zauważyła podejrzaną aktywność, powiadomiła służby. Brytyjskie media informowały również o zwiększonych środkach bezpieczeństwa wokół bazy w dniach poprzedzających zatrzymania.
Później śledztwo przejęli funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem terroryzmu. Policja poinformowała, że zatrzymani są podejrzani o przygotowanie aktu terrorystycznego oraz przestępstwa związane z materiałami wybuchowymi. Żaden z mężczyzn nie został jednak oskarżony, a w poniedziałek wszyscy zostali zwolnieni za kaucją.
Śledczy badają irański trop
RAF Fairford nie jest przypadkowym obiektem. Baza jest wykorzystywana przez amerykańskie siły powietrzne, a w czasie obecnego konfliktu z Iranem stacjonowały tam amerykańskie bombowce wykorzystywane do operacji przeciwko irańskim celom. W przeszłości irańskie władze ostrzegały przed wykorzystywaniem brytyjskich baz do działań przeciwko Iranowi.
W brytyjskich mediach pojawiły się w związku z tym doniesienia o irańskim tropie. Śledczy mają sprawdzać, czy zatrzymani mogli działać na rzecz Iranu lub innego państwa. Nie oznacza to jednak, że irańskie finansowanie czy kierowanie operacją zostało potwierdzone.
Do sprawy odniósł się również Donald Trump. Prezydent USA powiedział, że zatrzymani byli wcześniej obserwowani przez amerykańskie i brytyjskie służby.
– Mieliśmy ich pod obserwacją przez długi czas i ich złapaliśmy – mówił Trump, chwaląc współpracę Waszyngtonu z Londynem. Według prezydenta USA podejrzani „chcieli wyrządzić ogromne szkody” w bazie. Trump określił przeprowadzenie operacji jako bardzo dobrą współpracę obu państw.
– Nawet prezydent Trump powiedział, że spokojnie służby amerykańskie i brytyjskie miały tych terrorystów na oku, obserwowali wszystko. Prawdopodobnie tak niestety nie było i jest to uspokajanie opinii publicznej. Gdyby doszło do wybuchu, to w takiej sielankowej miejscowości w hrabstwie Gloucestershire doszłoby do prawdziwej tragedii. Poza tym, gdyby doszło do tego zamachu, byłaby to oczywiście kompromitacja i dla Amerykanów, i dla Brytyjczyków – mówi ekspertka od Wielkiej Brytanii, dr Wioletta Wilk-Turska.
Na tym etapie śledczy nie przedstawili publicznie pełnego scenariusza planowanego ataku. Nie wiadomo również, jakie dokładnie materiały znajdowały się w trzech furgonetkach. Pojazdy zostały zabezpieczone, a na miejscu pracowali specjaliści od materiałów wybuchowych.
„Mieliście do wyboru wojnę albo hańbę”
Zdaniem dra Przemysława Biskupa brytyjski rząd znajduje się obecnie pod presją. – Rząd Burnhama stoi jednocześnie przed inną kluczową – i politycznie bardzo trudną – decyzją: skąd wziąć pieniądze na obronę – mówi.
– Obecna sytuacja pokazuje, że zwiększenie tych wydatków jest konieczne. Naciskają na to Amerykanie, a jednocześnie Wielka Brytania sama zobowiązała się, wraz z pozostałymi państwami NATO, do znaczącego zwiększenia nakładów na bezpieczeństwo i obronność. To z kolei będzie wymagało znalezienia bardzo dużych oszczędności, dodatkowych dochodów albo przesunięć w innych częściach budżetu – potencjalnie również w wydatkach socjalnych – dodaje politolog.
Jak wskazuje ekspert, gabinet Burnhama może grać w tej sprawie na zwłokę. – Co zrobi rząd? Można tu sparafrazować słynne słowa Churchilla z okresu po konferencji monachijskiej skierowane do ówczesnego rządu brytyjskiego: „mieliście do wyboru wojnę albo hańbę; wybraliście hańbę, a wojnę i tak będziecie mieli” – mówi.
– Moim zdaniem możemy mieć do czynienia z podobnym mechanizmem. Rząd Partii Pracy będzie zapewne robił wszystko, żeby uniknąć zwiększania wydatków na obronność kosztem wydatków socjalnych. Tyle że wydarzenia zewnętrzne, a także istniejące już wewnętrzne uwarunkowania bezpieczeństwa, będą wymuszały zwiększenie nakładów na obronę. Na dłuższą metę nie będzie można tego odkładać – dodaje dr Biskup.

