Reklama
Reklama
Kraj

Pokolenie sprzeczności. Dyskryminowani dyskryminują

Rodzice wierzą, że z liberalnych domów wyrastają liberalne dzieci. Tymczasem w pokojach ich nastoletnich latorośli kiełkuje eurosceptycyzm, nacjonalizm i przedziwne światopoglądowe hybrydy, które zaskoczyłyby niejedną babcię.

Igor Zalewski
Felieton autorstwa: Igor Zalewski
01 kwietnia
4 minuty
Młodzi przeciw Europie. (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA

Siedzę sobie na kawie ze znajomą. I robimy to, co się robi na kawie. Narzekamy. Ona najbardziej na to, że rosną nastroje eurosceptyczne. Ja na to, że jak wstaję rano, to mnie łupie w krzyżu. Ona cierpi za miliony, ja egoistycznie tylko za siebie. – A najbardziej mnie boli – mówi ona – że młodzi są przeciw Europie. Zupełnie tego nie rozumiem!


Reklama

GUS podał nowe dane o trwaniu życia. Wpłyną na wysokość emerytur

Już otwieram usta, żeby coś powiedzieć, ale hamuję się w porę. Bo chciałem powiedzieć coś takiego: „To pogadaj ze swoim synem, on by ci wytłumaczył, dlaczego nie poważa Europy”. Ale byłoby to zdecydowanie obcesowe. A poza tym sugerowałoby, że wiem o jej dziecku coś, czego nie wie ona. Rodzice bardzo nie lubią takich sytuacji. I dlatego babcie – dziadkowie chyba też, ale głównie babcie – uwielbiają epatować wiedzą o wnukach. – To nie wiedziałeś, że… – to częsty refren międzypokoleniowych spotkań.

Pokolenie misz‑masz

Ale zostawmy złośliwe babcie i wróćmy do eurosceptycznych nastrojów wśród młodzieży. Obserwuję je od jakiegoś czasu z pewnym rozbawieniem, które wynika z tego, że ci młodzi eurosceptycy czają się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa. A mianowicie w kupionych na kredyt apartamentach liberalnej klasy średniej. Kiedy rodzice zaharowują się w korporacjach i ledwo zdążają na demonstracje KOD‑u (kiedyś) albo w obronie SAFE pod Pałacem Prezydenckim (obecnie), ich latorośle pławią się w eurosceptycyzmie, rasizmie, a nawet homofobii.


Reklama


Reklama

Ale co najśmieszniejsze – ich rodzice nie mają o tym zielonego pojęcia. Wychodzą z oczywistego założenia, że z liberalnych domów wyjdą liberalne dzieci. Tymczasem sprawa nie jest oczywista, choć oczywiście nie dla nich. Wszak w przeszłości z komunistycznych rodzin wywodzili się gorliwi antykomuniści, a z seminariów duchownych wychodzili najbardziej zaciekli ateiści. Dlaczego sytuacja nie miałaby się powtórzyć?

No i właśnie się powtarza. Przy czym wcale nie jest tak, że bunt liberalnych nastolatków znudzonych liberalizmem zrodzi konserwatywną kontrrewolucję. On rodzi raczej galimatias. Bo pewne aksjomaty nowoczesności zakorzeniły się już w młodych organizmach tak głęboko, że już tam są i raczej pozostaną. Inne są z kolei radykalnie odrzucane. I co charakterystyczne – jest to bardzo indywidualne.

Setki tysięcy mieszkań? Tomasz Lewandowski: Oczekiwania musimy zderzyć z możliwościami


Reklama

W rezultacie powstaje taki generacyjny misz‑masz, a integralny światopogląd staje się coraz rzadszym zjawiskiem. Ponieważ brzmi to nieco zawile, to podam garść przykładów. Otóż znam dziewczynkę, która uznaje się za chłopca. I oczywiście domaga się szacunku dla swojej odmienności, ale jednocześnie nienawidzi Ukraińców i wręcz epatuje swoją ksenofobią. Znam chłopca, który jest bardzo postępowy i martwi się zmianami klimatu, a jednocześnie nie cierpi gejów i jest homofobem. Znam innego chłopca, który sam jest gejem, ale nie trawi muzułmanów. Aha, oni wszyscy są z tych obarczonych kredytami apartamentów. A rodzicom pokazują tylko część siebie – tę, która jest czy może być dyskryminowana. Ale nie tę, która dyskryminuje.


Reklama

Spójność jest przereklamowana

Oczywiście, to taki wiek i ten galimatias może się w końcu uporządkować. Może po studiach. Ale niespecjalnie w to wierzę. Myślę, że epoka ALT-polityki pozwala ze światopoglądu wybierać jak z pudełka czekoladek. Bierzesz pralinkę orzechową, ale marcepanu nie tykasz, bo cię brzydzi. Jesteś homoseksualną nacjonalistką i adoptujesz dzieci z Azji, ale nienawidzisz Zielonego Ładu – nie ma sprawy. Nie układa się to w spójną całość, ale co z tego. Spójność jest przereklamowana.

A co do tych nastrojów eurosceptycznych. Akurat lubię je u młodych. Są przejawem niezgody na bylejakość. Znamy Europę, widzimy, jak wygląda, jak działa. Obserwujemy, jak traci dystans do świata. A nie chcemy być prowincjonalni. Może Wy chcecie, drodzy rodzice, ale my nie.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Igor Zalewski
Igor ZalewskiDziennikarz Kanału Zero