W Canberze zakończyły się negocjacje pomiędzy Unią Europejską a Australią dotyczące zawarcia umowy o wolnym handlu. O pakcie tym mówi się, że jest zarówno antyamerykański, jak i antychiński. UE szuka z jednej strony nowych rynków zbytu wobec protekcjonistycznej polityki Donalda Trumpa, z drugiej – metali ziem rzadkich, w które Australia obfituje. Ale krytycy umowy wskazują też na ryzyka.

- UE i Australia zakończyły negocjacje ws. umowy o wolnym handlu. To kolejne wielkie porozumienie handlowe, do którego podpisania dąży Europa – po umowach z krajami Mercosur i Indiami.
- Bruksela i Canberra podkreślają korzyści płynące z umowy, jednak słychać też głosy niezadowolenia. Najwięcej obaw wyrażają rolnicy – co ciekawe, po obu stronach.
- Jakie zapisy znalazły się we wstępnej umowie? Kiedy porozumienie zostanie ostatecznie ratyfikowane?
Negocjacje w sprawie zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a Australią rozpoczęły się w 2018 r. Pięć lat później zostały zawieszone. Jednak w obliczu zmian w globalnym handlu – wywołanych zwłaszcza agresywną polityką celną prezydenta USA Donalda Trumpa – Bruksela stwierdziła, że należy wznowić działania prowadzące do zawarcia nowego partnerstwa.
UE wysyła sygnał do USA i Chin
Cel jest dwojaki. Po pierwsze, umowa ma być sygnałem wysłanym do Ameryki, że Europa ma wielu innych sojuszników (co jest szczególnie istotne w obliczu dystansowania się administracji Trumpa od spraw europejskich), a także zwiększa pulę rynków, na które może eksportować swoje towary. Temu miało służyć zawarcie umowy handlowej z państwami Mercosur, a także porozumienie handlowe z Indiami. Umowa z Australią wpisuje się w tę optykę.
Drugi cel to zwiększenie bezpieczeństwa UE, jeśli chodzi o minerały krytyczne, odgrywające ogromną rolę we współczesnej gospodarce – od technologii zbrojeniowych poprzez transformację energetyczną i produkcję półprzewodników. W tej dziedzinie na świecie dominują Chiny – są one globalnym liderem zarówno w produkcji, jak i przetwarzaniu tych minerałów.
Australia tymczasem posiada ogromne zasoby m.in. kobaltu, litu, grafitu, manganu czy tytanu. Dostęp do nich jest dla UE niezwykle ważny z punktu widzenia jej kluczowych obszarów zainteresowania – kontynuacji transformacji energetycznej z jednej strony, a z drugiej dozbrajania się, by skutecznie odstraszać zagrożenia geopolityczne, przede wszystkim ze strony Rosji. Zawierając umowę z Australią, UE chce więc zmniejszyć swoją zależność w obszarze minerałów krytycznych od Państwa Środka.
Po zakończeniu negocjacji w Canberze głos zabrała zarówno szefowa KE, Ursula von der Leyen, jak i premier australijskiego rządu, Anthony Albanese.
Bruksela i Canberra o korzyściach płynących z umowy
– UE i Australia mogą być oddalone od siebie pod względem geograficznym, ale nie moglibyśmy być bliżej, jeśli chodzi o sposób postrzegania świata – powiedziała w oświadczeniu cytowanym przez Agencję Reutera przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Z kolei Albanese podkreślał na konferencji prasowej, że wynegocjowana umowa da australijskiej gospodarce korzyści rzędu 10 mld dol. australijskich rocznie. Zwracał też uwagę na jej znaczenie z punktu widzenia stabilizacji globalnych łańcuchów dostaw minerałów krytycznych (porozumienie ma znieść niemal wszystkie cła na import tych minerałów z Australii do UE).
Niezadowoleni rolnicy
Do podpisania umowy o wolnym handlu pomiędzy UE a Australią jeszcze dość długa droga. KE musi przedstawić tekst prawny Parlamentowi Europejskiemu. Następnie gremium to musi go zaakceptować. Później zgodę na umowę muszą wyrazić państwa członkowskie.
Dodajmy, że jednocześnie UE i Australia zawarły w Canberze porozumienie dotyczące współpracy w zakresie bezpieczeństwa.
