Zdrowie

Pomocy! Minister zdrowia oślepła!

Profesor pojawiający się w materiałach lobbingowych Philipa Morrisa kieruje ważną instytucją szkolącą lekarzy i pielęgniarki. Szefowa MZ Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała natychmiastową reakcję, gdy pojawią się na to określone dowody. Przyniosłem je. A ona udaje, że nie widzi. Czy jest na sali okulista?

Jakub Styczyński
Felieton autorstwa: Jakub Styczyński
06 marca
6 minut
Minister zdrowia Jolanta Sobieranska-Grenda. (fot. Filip Naumienko/REPORTER / East News / Reporter)

Reklama

TYLKO NA

Czy profesor nauk medycznych powinien otwarcie sprzeciwiać się wytycznym Światowej Organizacji Zdrowia?


Reklama

Promować strategię zbieżną z interesami koncernów tytoniowych i występować w materiałach lobbingowych giganta tej branży – Philipa Morrisa?

Brać udział w reklamach smartwatchy firmy Huawei, gdy akurat toczyła się batalia o przyjęcie kluczowej dla bezpieczeństwa Polski ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa?


Reklama

Pobierać wynagrodzenie od kilkunastu firm farmaceutycznych za wykłady i publikacje?


Reklama

Tak, to nie kłopot. W Polsce taki lekarz zostaje wybrany dyrektorem ważnej publicznej instytucji odpowiedzialnej za kształcenie podyplomowe i specjalizacyjne personelu medycznego. A gdy kontrowersje wychodzą na jaw, profesora bierze w obronę sama minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Mowa o prof. Filipiaku lub – jak sam się określa – prof. dr. hab. n. med. dr. h.c. Krzysztofie J. Filipiaku, FESC i dyrektorze Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.


Reklama

Na łamach Zero.pl ujawniliśmy jego powiązania z przemysłem tytoniowym oraz gigantem technologicznym z Shenzhen.


Reklama

Po naszych publikacjach Ministerstwo Zdrowia zażądało pisemnych wyjaśnień od profesora. Lekarz pismo dostarczył i sprawa została oficjalnie zakończona. To musiało być naprawdę dobre pismo. No to zajrzyjmy.

Pada tam sugestia, że „atak medialny” to efekt naszych powiązań z branżą e-papierosów. Tymczasem – powiedzmy otwarcie – dla nas wszystkie rodzaje wyrobów tytoniowych to jedna i ta sama trucizna.


Reklama

Co jeszcze? Stwierdzenie, że prof. Filipiak ma „określone poglądy” w zakresie szkodliwości wyrobów tytoniowych. Bez wskazania, że te poglądy są niezgodne ze stanowiskami Światowej Organizacji Zdrowia, polskiego Ministerstwa Zdrowia oraz konsultanta krajowego w dziedzinie zdrowia publicznego. Ale za to zbieżne z interesami firm tytoniowych!


Reklama

Lekarz w wyjaśnieniach dla Ministerstwa Zdrowia powołuje się na politykę antynikotynową Szwecji. Pomimo iż w tekście na Zero.pl rzecznik prasowy szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego zanegował wszystkie tezy stawiane przez prof. Filipiaka. Natomiast spokojnie, w polskim MZ nikt takich rzeczy nie sprawdza.

Profesor nie dostrzega faktu, że został wskazany jako współautor materiału lobbingowego Philipa Morrisa, tuż obok menedżerki tej firmy pracującej w Serbii. Przekonuje Ministerstwo Zdrowia, że manipulujemy. Szkoda, że nie wystąpił o sprostowanie do koncernów tytoniowych, tylko do naszej redakcji (odmówiliśmy).


Reklama

W wywiadzie dla Zero.pl zapytałem minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę, czy nie zgrzyta jej fakt, że prof. Filipiak – pomimo ujawnionych przez nas kontrowersji – wciąż pozostaje dyrektorem CMKP.


Reklama

Prof. Krzysztof J. Filipiak (trzeci od lewej) i minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda (czwarta od lewej) na gali "Pulsu Medycyny". (fot. Linkedin.com/ Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego)

Minister odpowiedziała mi, że opisywana w mediach współpraca z koncernami tytoniowymi miała mieć miejsce, zanim został powołany na to stanowisko, czyli przed sierpniem 2025 r.


Reklama

 „Jeśli jakiekolwiek działania dyrektora podległej nam jednostki miałyby realny wpływ na osłabienie polityki antynikotynowej państwa, reakcja będzie natychmiastowa” – dodała. Profesor Filipiak deklarował, że nie wyraża już opinii na ten temat. 


Reklama

No i tu kłopocik. 5 lutego 2026 r. na oficjalnym profilu facebookowym Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – MEDYCYNA XXI, którego prezesem jest prof. Filipiak, zamieszczono wideo. Słyszymy na nim, jak profesor przedstawia ranking szkodliwości wyrobów tytoniowych: najgorsze tradycyjne, najmniej szkodliwe podgrzewacze tytoniu i e-papierosy. Nie zapomina dodać, że najlepiej w ogóle nie palić. Tak czy siak, dalej otwarcie głosi narrację zbieżną z interesami koncernów tytoniowych.

I co na to Ministerstwo Zdrowia? Czy reakcja na dowód, że profesor Filipiak jednak promuje szkodliwe tezy już jako dyrektor CMKP, będzie „natychmiastowa”? A gdzie tam. Zapytane o zamieszczone wideo, biuro komunikacji MZ przekazało nam, że „do tej kwestii powinien się ustosunkować sam dyrektor CMKP”.


Reklama

Co takiego?! Miałem wrażenie, że to minister nadzoruje dyrektora CMKP. Wygląda jednak na to, że jest zupełnie odwrotnie.


Reklama

Pani minister zapewniała, że profesor nie promuje narracji firm tytoniowych, odkąd pełni funkcję publiczną. Pokazujemy, że jest inaczej, ale wtedy szefowa MZ zaczyna robić uniki. I ja wiem czemu – bo to sytuacja nie do obrony. Gdzie ta „natychmiastowa” reakcja?

Minister Sobierańska-Grenda powiedziała mi w wywiadzie, że dotychczas nie wystąpiły ustawowe przesłanki do odwołania prof. Filipiaka ze stanowiska dyrektora CMKP. „Katalog powodów jest tu ściśle określony w ustawie o CMKP i obejmuje np. chorobę czy wykonywanie zajęć zarobkowych bez zgody ministra” – tłumaczyła.


Reklama

To ciekawe, bo Filipiak jest prezesem Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – MEDYCYNA XXI. Pod tą nazwą kryje się działalność o charakterze biznesowym, oferująca organizację i produkcję debat w studio produkcyjno-eventowym. Blisko współpracująca ze spółką TVIP, która w 2024 r. zanotowała 2,4 mln zł przychodu.


Reklama

PTPM chwali się „dotarciem do lekarzy” oraz współpracą z „key opinion leaders” ze świata medycyny, czyli mówiąc wprost – jest w stanie zorganizować lekarzy z tytułami naukowymi i nazwiskami do promocji wielu kampanii, w które towarzystwo kierowane przez Filipiaka się angażuje.

Zapytałem więc resort zdrowia, czy prof. Filipiak otrzymał zgodę na wykonywanie zajęć zarobkowych związanych z zarządzaniem PTPM? Otrzymał, prawda? No nie otrzymał, bo w ogóle o to nie wnioskował. Czyli zachodzi ustawowa przesłanka do jego odwołania? Też pudło.


Reklama

Ministerstwo wskazuje, że „to dyrektor CMKP posiada wiedzę, czy współpraca z jakimś podmiotem ma charakter zajęcia zarobkowego i czy konieczne jest zwrócenie się do ministra z wnioskiem o zgodę na taką aktywność”.


Reklama

Czyli znów to prof. Filipiak sam się nadzoruje i może mówić polskiemu Ministerstwu Zdrowia, jak jest. A resort potulnie przyjmuje.

Jednocześnie MZ podkreśla, że sam fakt zasiadania przez profesora we władzach stowarzyszenia „nie musi oznaczać, iż pobiera on z tego tytułu jakieś wynagrodzenie. Ministerstwo Zdrowia nie ma wiedzy by prof. Filipiak takowe wynagrodzenie pobierał”.

W skrócie: lekarz nie prosił, nie informował, a ministerstwo nie widzi potrzeby, żeby sprawdzać. Pozostaje tylko pogratulować. Najwyraźniej wszystko działa bez zarzutu.