Powołany przez ministra zdrowia dyrektor publicznej szkoły kształcącej kadry medyczne oraz prezes towarzystwa zdrowia publicznego forsują narrację w stu procentach zbieżną z interesami międzynarodowych korporacji tytoniowych. Profesorowie otwarcie sprzeciwiają się zaleceniom Światowej Organizacji Zdrowia. Wypowiedzi obu znaleźliśmy w publikacjach sponsorowanych przez Philip Morris.

- Dwaj popularni profesorowie, od lat biorący udział w debacie na temat polityki antynikotynowej, pojawili się w kampaniach lobbingowych jednego z największych koncernów tytoniowych na świecie – Philip Morris.
- Obaj lansują tezę, że przy rzucaniu palenia można wybrać „mniejsze zło”, czyli np. przerzucić się z papierosów na podgrzewacze tytoniu. Światowa Organizacja Zdrowia mówi wprost, że to element dezinformacji branży nikotynowej.
- Krzysztof J. Filipiak to znany lekarz, profesor nauk medycznych. Od sierpnia 2025 r. jest dyrektorem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, publicznej jednostki opracowującej szkolenia dla lekarzy, pielęgniarek i wielu innych zawodów medycznych.
- Znaleźliśmy dwa artykuły naukowe współautorstwa Filipiaka, które były sponsorowane przez spółki powiązane z Philip Morris. Profesor twierdzi, że nic nie wiedział o sponsoringu i nie pamięta, kto był faktycznym autorem publikacji.
- Andrzej M. Fal to prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego i doradca Pracodawców RP. Jest współzałożycielem międzynarodowej organizacji uznawanej za powiązaną z przemysłem tytoniowym. Wielokrotnie wypowiadał się o uzależnieniach w polskim parlamencie.
- Znaleźliśmy cztery zagraniczne artykuły sponsorowane przez Philip Morris, gdzie cytowany jest prof. Fal.
- Filipiak i Fal często powołują się na politykę antynikotynową Szwecji. Szwedzka Agencja Zdrowia Publicznego w stanowisku dla Zero.pl zaprzeczyła tezom, które stawiają profesorowie.
Redukcja szkód to ściema
Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega rządy państw, że przemysł tytoniowy upodobał sobie lobbowanie za tzw. strategią redukcji szkód (z ang. harm reduction), by siać dezinformację, wpływać na polityki antynikotynowe i mieszać w głowach konsumentów.
„W odniesieniu do tytoniu, nikotyny i produktów pokrewnych strategia redukcji szkód nigdy nie powinna stanowić podstawy do łagodzenia przepisów czy deregulacji” – wskazuje WHO. Stanowisko organizacji, będące pokłosiem coraz silniejszej aktywności tytoniowych gigantów, opublikowano w listopadzie 2025 r.
W największym skrócie strategia redukcji szkód sprowadza się do tego: jeśli nie jesteś w stanie funkcjonować bez tytoniu, to rzuć papierosy i zastąp je np. podgrzewaczem tytoniu. Cel? Zwiększenie zainteresowania nowatorskimi wyrobami tytoniowymi i przyciągnięcie nowych użytkowników. Wszystko pod płaszczykiem merytorycznej dyskusji o zdrowiu publicznym.
Podejście promują niektóre koncerny tytoniowe, w tym giganci branży – Philip Morris oraz British American Tobacco. To potężne biznesy, których łączna wycena na giełdzie (odpowiednio: amerykańskiej i brytyjskiej) to w przeliczeniu blisko 1,4 biliona zł. Firmy te już dawno temu zauważyły, że rynek tradycyjnych papierosów będzie w odwrocie. Philip Morris postawił głównie na podgrzewacze tytoniu, w tym swój sztandarowy produkt: IQOS. Z kolei British American Tobacco więcej uwagi poświęciło rozwojowi tzw. e-papierosów.
PMI buduje strategię wokół podgrzewaczy, bo w segmencie nowatorskich papierosów tylko tam ma istotny interes biznesowy, podczas gdy e-papierosy są rozwijane i oferowane przez wielu producentów. To podobna sytuacja jak z pampersami czy adidasami: marki stworzyły produkt, który z czasem stał się całą kategorią rynkową, nad którą żadna pojedyncza firma nie ma już pełnej kontroli.
„Narracja o »redukcji szkód« stanowi element strategii przemysłu tytoniowego, który wprowadza kolejne »nowoczesne« produkty, aby utrzymać zyski i dotrzeć do młodych osób podatnych na uzależnienia i działania marketingowe” – pisze dr hab. n. med. Łukasz Balwicki, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, w stanowisku z 1 grudnia 2025 r. I dodaje, że w Polsce widzimy tego konsekwencje: gwałtownie wzrasta używanie e-papierosów, tytoniu podgrzewanego i saszetek nikotynowych, a wiek inicjacji ulega obniżeniu.
Nie wszyscy lekarze są jednak tego samego zdania. Prześledziliśmy aktywność dwóch popularnych profesorów, którzy od lat promują tę strategię w mediach i na konferencjach, otwarcie sprzeciwiając się zaleceniom Światowej Organizacji Zdrowia. Jednocześnie znaleźliśmy artykuły z ich udziałem, które są oznaczone jako sponsorowane przez najbardziej zainteresowanego promowaniem narracji o redukcji szkód – Philipa Morrisa.
PRZECZYTAJ NA ZERO.PL: Palili lekarze. Palili sportowcy. Papierosy miały być zdrowe. Tak latami oszukiwał nas przemysł tytoniowy
Lekarz ze smykałką do biznesu
Profesor dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak piastuje obecnie stanowisko dyrektora Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP).
W grudniu 2024 r. Ministerstwo Zdrowia zmieniło przepisy, odbierając środowisku akademickiemu możliwość wybierania dyrektora CMKP. Profesora Filipiaka wybrał zespół konkursowy składający się z przedstawicieli resortu zdrowia, samorządu pielęgniarek oraz izby lekarskiej. Następnie na stanowisko prof. Filipiaka powołała była minister zdrowia Izabela Leszczyna.

Prof. Krzysztof J. Filipiak, dyrektor CMKP
CMKP to zasłużona uczelnia medyczna, której historia sięga lat 50. XX wieku. Rocznie organizuje i finansuje ponad 800 kursów, w których uczestniczy ok. 20 tys. osób – głównie lekarzy, farmaceutów, diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów, ratowników medycznych oraz pielęgniarek i położnych.
Uczelnia prowadzi też działalność badawczą. W największym skrócie: ktoś, kto nadaje kierunki funkcjonowania CMKP, nadaje w praktyce kierunki funkcjonowania polskiego systemu ochrony zdrowia.
I od 25 sierpnia 2025 r. kierunki te nadaje prof. Krzysztof J. Filipiak. Sam o sobie pisze: kardiolog, farmakolog kliniczny, internista i hipertensjolog. To jeden z najpopularniejszych polskich lekarzy. Bardzo często występuje w mediach. Jednocześnie jest otwarty na współprace komercyjne.
W sieci nietrudno znaleźć szereg publikacji naukowych, w których prof. Filipiak zgłosił konflikt interesów wynikający z pobierania honorariów np. za wykłady lub doradztwo od licznych firm farmaceutycznych, m.in. AstraZeneca, Bayer, Boehringer Ingelheim, Merck, MSD, Novartis, Servier, Sandoz, Sanofi i wielu innych. Z kolei w artykule o wpływie stosowania podgrzewaczy tytoniu na zdrowie pacjentów zgłosił współpracę z firmami Pfizer i Valeant (obecnie Bausch Health) – spółkami stojącymi za produkcją leków ułatwiających rzucanie palenia.
Profesor Filipiak jest też prezesem zarządu Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – MEDYCYNA XXI. Pod tą nazwą kryje się dobrze zorganizowana działalność o charakterze biznesowym. MEDYCYNA XXI oferuje organizację i produkcję debat, ma swoje studio produkcyjno-eventowe, chwali się „dotarciem do lekarzy” oraz współpracą z „key opinion leaders” ze świata medycyny, czyli mówiąc wprost – jest w stanie zorganizować lekarzy z tytułami naukowymi i nazwiskami do promocji wielu kampanii, w które towarzystwo kierowane przez Filipiaka się angażuje.
Pod koniec 2024 r. towarzystwo nawiązało oficjalne partnerstwo z chińską firmą Huawei, co nie umknęło uwadze Ministerstwu Cyfryzacji. Szymon Zawiłło z biura komunikacji MC przyznaje nam, że resort zanotował sobie organizację prof. Filipiaka jako partnera giganta technologicznego z Shenzhen.
Niecały miesiąc po ogłoszeniu, że profesor zostanie nowym dyrektorem CMKP, jego towarzystwo zorganizowało konferencję, podczas której 45 minut poświęcono „technologii harm reduction”. Profesor osobiście moderował ten segment.
Philip Morris sponsorem
Znaleźliśmy dwa artykuły naukowe współautorstwa prof. Krzysztofa J. Filipiaka, które sponsorował Philip Morris.
Pierwszy został opublikowany w „European Medical Journal” w 2021 r., ma sześć stron. Nosi tytuł „Pragmatism and Smoking Cessation: The Role of Harm Reduction in Creating Healthier Smoke-Free Societies”, co można przetłumaczyć jako „Pragmatyzm i rzucanie palenia: rola redukcji szkód w tworzeniu zdrowszego społeczeństwa wolnego od dymu tytoniowego”.
Artykuł w praktyce jest promocją alternatywnych wyrobów tytoniowych, w tym przede wszystkim podgrzewaczy tytoniu.
W publikacji swoją wiedzą na ten temat dzielą się prof. Krzysztof J. Filipiak oraz Nadjib Bouayed z University Hospital Center of Oran w Algierii. Przy czym obaj są przedstawieni jako osoby udzielające wypowiedzi, a nie samodzielnie piszące tekst.
Artykuł został oznaczony jako sfinansowany przez Philip Morris International Science, czyli odnogę koncernu tytoniowego zajmującą się nauką i innowacjami.
W tym samym roku ukazał się niemal bliźniaczy tekst opublikowany w serbskim piśmie medycznym „Medicinska reč”. To – z drobnymi różnicami – przedruk pierwszego materiału.
Co ciekawe, w serbskiej publikacji podano dwa adresy e-mail do autorów. Pierwszy to adres do prof. Filipiaka. Drugi do niejakiej Tamary Stankovic. Sprawdziliśmy, że to pracująca w Belgradzie menedżerka Philip Morris International.
Na samym dole publikacji znajduje się wzmianka, że publikacja została sfinansowana przez Philip Morris Services Belgrade DOO, czyli serbską spółkę Philipa Morrisa.
Potwierdzeniem tego, że materiały wpisują się jak ulał w strategię firmy tytoniowej, może być fakt, że węgierski portal Pharmindex-online opublikował w 2022 r. artykuł składający się w większości z omówienia rozmowy z Filipiakiem i Bouayedem. Redakcja zaznaczyła, że „artykuł powstał w celach informacyjno-społecznych, a nie reklamowych”. A ponadto „został zamówiony przez Philip Morris Hungary Kft” (węgierski odział PMI – red.).

Profesor czekał na prowokację
Spotykamy się z prof. Filipiakiem na krótko przed objęciem przez niego stanowiska dyrektora CMKP. Rozmowę zaczyna od spostrzeżenia, że spodziewał się prowokacji ze strony producentów i dystrybutorów e-papierosów, które od dawna krytykuje i wzywa do ograniczeń w sprzedaży tego typu produktów. A nasze pytania do niego o związki z branżą tytoniową traktuje jako „możliwy element tej prowokacji”.
– Nigdy bezpośrednio lub pośrednio nie współpracowałem z firmą Philip Morris – oświadcza profesor.
Skąd więc teksty sponsorowane przez globalny koncern tytoniowy?
– To był tak naprawdę wywiad. Zgłosił się ktoś do mnie, nie pamiętam już nazwiska. Nie znam i nie widziałem nigdy drugiego autora, dowiedziałem się o jego istnieniu na etapie autoryzacji materiału. Nikt mnie nie zawiadomił, że ktoś jest sponsorem – opowiada prof. Filipiak.
Jednocześnie zaznacza, że nie oburza się i nie widzi potrzeby wysyłania sprostowań. A żadnej swojej wypowiedzi się nie wypiera, bo jest gorącym zwolennikiem strategii redukcji szkód.
Odezwaliśmy się zarówno do wydawcy „European Medical Journal”, autorki rozmowy z dwoma naukowcami, firmy Philip Morris International, jak i Tamary Stankovic. Autorka odesłała nas do wydawcy, a ten odpowiedział nam, że publikacja była już dawno temu i nie jest w stanie odtworzyć jej warunków. Koncern tytoniowy zapewnił, że prof. Filipiakowi nic nie zapłacił.
Stankovic po naszych pytaniach stwierdziła zaś, że w serbskiej publikacji popełniono błędy. Do biuletynu sprzed kilku lat dodano następnie trudny do znalezienia plik ze sprostowaniem, w którym wskazano, że Filipiak udzielił wywiadu na potrzeby publikacji. Treść materiału pozostała niezmieniona.
Naczelna Izba Lekarska kończy współpracę
Towarzystwo MEDYCYNA XXI kierowane przez prof. Filipiaka blisko współpracuje z Instytutem Zdrowia i Demokracji. To – wbrew nazwie sugerującej działalność państwową – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością oferująca m.in. usługi dla przemysłu związane z sektorem ochrony zdrowia. Instytut Zdrowia i Demokracji w 2024 r. zanotował 2,1 mln zł przychodów.
Na stronie instytutu znajduje się zakładka z raportami, które zostały stworzone bądź były współtworzone przez spółkę. Spośród 13 materiałów siedem dotyczy rynku tytoniowego. Część opracowań powstało we współpracy z MEDYCYNĄ XXI, a jako ekspert wskazany jest prof. Krzysztof J. Filipiak.
Z większości opracowań dowiadujemy się o szkodliwości tradycyjnych papierosów, e-papierosów oraz tzw. saszetek nikotynowych.
Przykładowo z okazji Dnia Kobiet Instytut Zdrowia i Demokracji poinformował, że przeprowadził badanie, z którego wynikło, że „spośród Polek, które przynajmniej przez rok paliły papierosy, a następnie zaczęły korzystać z podgrzewaczy tytoniu: ponad 10 razy więcej respondentek odczuwało większy negatywny wpływ palenia papierosów na zdrowie niż używania podgrzewaczy tytoniu (papierosy 54 proc., podgrzewacze 5 proc.)”. „82 proc. uznało swoją decyzję o przejściu na podgrzewacze za korzystną, a dla 46 proc. głównym motywem była chęć ograniczenia palenia. Prawie połowa traktuje to jako etap w procesie wychodzenia z nałogu, a 65 proc. nie zamierza wrócić do papierosów po przejściu na podgrzewacze” – czytamy dalej.
Narracja ta wpisuje się jeden do jednego w narrację przedstawicieli Philip Morris, którzy opowiadają decydentom oraz dziennikarzom o skuteczności redukcji szkód.
Żaden z raportów dostępnych na stronie IZiD nie dotyczy szkodliwości podgrzewaczy tytoniu.
Z naszych informacji wynika, że instytut współpracował z Naczelną Izbą Lekarską, jeszcze za jej poprzednich władz. Po zmianie kierownictwa w samorządzie lekarskim współpracę zakończono. Wówczas prezes zarządu IZiD Grzegorz Ziemniak jeszcze dwukrotnie pojawił się w izbie. Za pierwszym razem przyniósł raport, z którego wynikało, że Polacy akceptują i popierają strategię redukcji szkód.
W trakcie drugiego spotkania z udziałem wiceprezesów samorządu lekarskiego przekazał zaś szkic stanowiska izby lekarskiej wyrażającego poparcie dla strategii redukcji szkód. Przedstawiciele izby nie wzięli „gotowca”, zakończyli rozmowy z IZiD i przyjęli stanowisko jasno mówiące o szkodliwości wszelkich form tytoniowych.
Spytaliśmy władze IZiD, czy współpracują z branżą tytoniową.
– IZiD nie jest sponsorowany przez branżę tytoniową – oświadczył prezes Grzegorz Ziemniak. Podkreślił, że oznacza to także brak współpracy z Philip Morris bądź podmiotami powiązanymi. Na pytania o wizyty w Naczelnej Izbie Lekarskiej nie odpowiedział.
Nietrafione argumenty
A co prof. Krzysztof J. Filipiak na to, że Światowa Organizacja Zdrowia uważa strategię redukcji szkód za błędną, szkodliwą, wymyśloną przez koncerny tytoniowe?
– Nie zgadzam się ze sformułowaniami Światowej Organizacji Zdrowia. Nie uwzględnia ona np. przykładu Szwecji, co mnie smuci. Ale jestem świadomy, że na ten temat toczy się debata akademicka, w której zdania są podzielone – spostrzega Filipiak.
Lekarz często powołuje się na szwedzki przypadek – w ocenie prof. Filipiaka strategia redukcji szkód stosowana w Szwecji przełożyła się na istotny spadek liczby osób uzależnionych od tytoniu oraz zmniejszenie zapadalności na nowotwory płuc.
Szkopuł w tym, że Jon Pelling, rzecznik prasowy Szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego, do której zwróciliśmy się o komentarz, uważa, że podejście prezentowane przez Filipiaka jest nieuzasadnione. Poprosiliśmy go o jednoznaczne potwierdzenie, że Szwecja wpłynęła na ograniczenie palenia poprzez strategię redukcji szkód, rozumianą jako zachęcanie palaczy do używania woreczków nikotynowych lub podgrzewaczy tytoniu. I, w skrócie, to w ocenie Szwedów absurdalna teoria niemająca nic wspólnego z rzeczywistością.
Pelling wskazuje, że alternatywne produkty tytoniowe nie są zatwierdzone ani zalecane jako produkty wspomagające rzucanie palenia w Szwecji. Co więcej, badania pokazują, że ich używanie oraz promowanie może zwiększać ryzyko rozpoczęcia palenia tradycyjnych papierosów przez dzieci i młodzież.
Rzecznik przekazał nam całą paczkę materiałów dotyczących szwedzkiej strategii walki z nałogiem tytoniowym. Nie znajdujemy w niej ani jednej tezy, które Szwedom przypisuje prof. Krzysztof J. Filipiak.
Ponadto w stanowisku dr. hab. Łukasza Balwickiego czytamy, że w debacie publicznej co rusz powraca narracja, że Szwecja „rozwiązała problem palenia” dzięki produktom alternatywnym.
„To nieprawda” – pisze wprost konsultant krajowy w swoim stanowisku. Wskazuje, że do rzeczywistego spadku palaczy doprowadził szereg działań rozwijanych od lat 70., obejmujący m.in. wysokie podatki na wyroby tytoniowe, zakazy reklamy, kampanie edukacyjne, zakaz palenia w miejscach publicznych czy programy wspierające rzucanie palenia. Ale i to nie przyniosło spadku całkowitego używania nikotyny – młodzi sięgnęli bowiem po alternatywne wyroby.
– Przemysł tytoniowy promuje na świecie hasło „Quit like Sweden” (z ang. rzucić jak Szwecja – red.), próbując nakłonić inne kraje do przyjmowania podobnych rozwiązań w ramach rzekomej „redukcji szkód”, które w praktyce prowadzą do uzależniania młodego pokolenia – wyjaśnia Łukasz Balwicki.
O strategię redukcji szkód spytaliśmy też w polskiej Naczelnej Izbie Lekarskiej.
– Stanowisko Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z marca ubiegłego roku jest jasne: zdecydowanie sprzeciwiamy się paleniu jakichkolwiek wyrobów nikotynowych, bez różnicy czy są to papierosy, podgrzewacze itd. – informuje lekarz Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy samorządu lekarskiego i współpracownik Kanału Zero.
I dodaje, że prezes samorządu Łukasz Jankowski podczas jednego ze spotkań z dziennikarzami powiedział, że nie wyobraża sobie, „żeby choremu, który jest uzależniony od alkoholu i spożywa pół litra wódki dziennie, proponować w zamian wypijanie czterech piw jako strategię mniejszych szkód”.
– Działania wbrew EBM (medycyna oparta na faktach – red.), a do tego w istocie sprowadza się promowanie czy zachęcanie do jakiejkolwiek formy palenia lub przedstawianie go w korzystnym dla pacjentów świetle, uważamy za naganne. Interesem lekarzy jest zdrowie chorych, a koncernów tytoniowych zarobek, co sprawia, że żaden lekarz nie powinien działać w ich interesie – konkluduje Jakub Kosikowski.
Ministerstwo: wybrano najlepszego
Czy strategia redukcji szkód będzie promowana w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego?
– Nie zamierzam wprowadzać kontrowersyjnych elementów do kanonu kształcenia. Za każdym razem, gdy poruszam temat tytoniu, spotykają mnie nieprzyjemności – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.
Gdy zwróciliśmy się do Filipiaka z jego wypowiedziami do autoryzacji, stwierdził, że odmawia autoryzowania wypowiedzi. Pouczył nas za to, żeby podpisać go nie jako Krzysztofa Filipiaka (bo to jego kuzyn, również lekarz), lecz Krzysztofa J. Filipiaka. Kompletny podpis zaś powinien wyglądać tak: prof. dr hab. n. med. dr h.c. Krzysztof J. Filipiak, FESC (tytuł przyznawany przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne – red.) i dyrektor CMKP.
Zapytany o artykuł opublikowany w zagranicznej prasie sponsorowany przez Philip Morris, odpowiada, że jako osoba publiczna udzielająca zwłaszcza od sierpnia 2025 r. dziesiątków wywiadów nie jest w stanie komentować każdego artykułu – tym bardziej na węgierskich portalach. Po więcej informacji odsyła nas do rzeczniczki prasowej CMKP.
Zapytaliśmy ją, czy w ramach działalności uczelni prowadzone są jakiekolwiek dyskusje na temat redukcji szkód. Ponadto czy instytucja jest świadoma, że dyrektor Filipiak wypowiadał się w materiałach będących elementem kampanii promocyjnej Philip Morris? Nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi.
Ministerstwo Zdrowia informuje nas, że „procedura naboru na stanowisko dyrektora CMPK jest jednoznaczna i transparentna i odbywa się zgodnie z zasadami określonymi przepisami ustawy z 13 września 2018 r. o Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego” (pisownia oryginalna; poprawny skrót to CMKP, a nie CMPK – red.).
Zaznacza, że wyboru prof. Filipiaka dokonał zespół powołany przez minister zdrowia, a nie sama minister.
„Celem konkursu jest wybranie najlepszego kandydata, przy czym oczywistym jest, iż będzie to kandydat najlepszy spośród tych, którzy złożyli w naborze oferty” – konkluduje resort zdrowia.
Przy czym ministerstwo nie odpowiada właściwie na żadne z zadanych przez nas pytań. Zapytaliśmy bowiem o to, czy do Ministerstwa Zdrowia wpływały jakiekolwiek informacje łączące kandydującego prof. Filipiaka z firmami tytoniowymi, czy zgłoszenia te były analizowane oraz jakie ewentualnie działania resort planuje podjąć.
Fascynacja podgrzewaczami tytoniu
Innym prominentnym lekarzem od lat promującym strategię zbieżną z interesami firm tytoniowych jest prof. Andrzej M. Fal. Przedstawia się jako specjalista chorób wewnętrznych, alergologii i zdrowia publicznego.
Pełni wiele funkcji, przykładowo jest prezesem zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego (PTZP), współzałożycielem oraz członkiem zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Ograniczania Palenia i Redukcji Szkód (SCOHRE), a także doradcą do spraw zdrowia publicznego Pracodawców RP.
To jeden z czołowych ekspertów wypowiadających się na temat zdrowia publicznego w Polsce i za granicą. Często pojawia się na posiedzeniach parlamentarnych komisji, np. gdy pojawiają się dyskusje na temat kształtowania polityki antynikotynowej lub antyalkoholowej.

Prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego
Na łamach Wirtualnej Polski jeden z autorów niniejszego tekstu ujawnił w 2021 r., że prof. Fal o używkach, tytoniu, alkoholu i nałogach wypowiadał się w mediach od 2017 r. do maja 2021 r. 2095 razy. A dokładniej – tyle pojawiło się publikacji, bo jedna wypowiedź mogła przekładać się na kilka artykułów (np. portal X cytuje wypowiedź prof. Fala za portalem Y).
W 44 proc. tych publikacji pojawiło się słowo „IQOS” – podgrzewacz tytoniu marki Philip Morris.
Wówczas lekarz tłumaczył, że jest zwolennikiem redukcji szkód – tak w zażywaniu narkotyków, piciu alkoholu, jak i paleniu papierosów. Dlatego też pozytywnie wypowiadał się o podgrzewaniu tytoniu jako alternatywie dla palenia.
– Ale nie wspieram żadnej konkretnej firmy tytoniowej – są mi one obojętne. Raport, z którego wynika, że jestem w zasadzie pracownikiem jednego z koncernów, mnie zasmucił – powiedział WP prof. Fal. I wskazał wprost, że jego nazwisko i poglądy zostały wykorzystane.
Od tamtego czasu lekarz nie próżnował i wciąż często wypowiadał się na temat strategii redukcji szkód. A jego nazwisko – trzymając się wersji przedstawionej przez Fala – zostało wykorzystane wielokrotnie.
W czerwcu 2022 r. opublikowano stanowisko PTZP, którego Fal jest współautorem. W dokumencie wskazano, że Polska powinna utrzymać różnicę podatkową pomiędzy tradycyjnymi papierosami a podgrzewaczami tytoniu IQOS. Markę wyrobu Philip Morris wymieniono wówczas w tekście 10 razy, wyrobów konkurencji – ani razu.
W rozmowie z Zero.pl prof. Fal mówi, że bije się w piersi. Podkreśla, że to publikacja naukowa sprzed kilku lat i od tego czasu jego poglądy częściowo uległy zmianie. Wskazuje, że IQOS został przywołany jako najlepiej przebadany podgrzewacz tytoniu. Lekarz przyznaje, że miał w swojej karierze moment fascynacji e-papierosami i podgrzewaczami tytoniu, ale już mu przeszło. Jego zdaniem nowatorskie wyroby tytoniowe mogą odgrywać pozytywną rolę, ale na pewno nie są panaceum na problem nikotynizmu.
Lekarz – podobnie jak prof. Krzysztof Filipiak – chętnie przywołuje w rozmowie przykład Szwecji. I wciąż jest zwolennikiem strategii redukcji szkód. W stanowisku PTZP z 23 października 2025 r., którego Fal jest redaktorem i współautorem, wskazano, że polityka podatkowa polskiego rządu jest słuszna w odniesieniu do e-papierosów, ale niezrozumiała w stosunku do wielu innych produktów. Chodziło o to, że państwo powinno nakładać znaczne obciążenia podatkowe na e-papierosy, ale nie powinno „uderzać” w podgrzewacze tytoniu. A zatem znów stanowisko w stu procentach zbieżne z interesem Philip Morris.
Z naszych informacji wynika, że kilka lat temu, gdy profesor był jeszcze pracownikiem szpitala MSWiA w Warszawie, zaproponował przeprowadzenie badań na temat redukcji szkód w ramach zarządzanej przez siebie kliniki alergologii, chorób płuc i chorób wewnętrznych. Propozycja, najdelikatniej mówiąc, nie spotkała się z aprobatą kierownictwa. Andrzej Fal zarzeka się nam, że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Odgryza się też, że badania o podobnym charakterze były prowadzone w tej instytucji bez jego udziału, czemu z kolei zaprzecza obecna dyrekcja szpitala MSWiA.
Fal pracę w placówce – dziś będącej Państwowym Instytutem Medycznym MSWiA – stracił. Toczy się obecnie sprawa sądowa pomiędzy lekarzem a instytutem o to, czy można go było zwolnić.
Organizacja SCOHRE, którą współzarządza profesor, co roku organizuje w Atenach konferencję poświęconą strategii redukcji szkód. Uczestnikami paneli dyskusyjnych oraz mówcami wielokrotnie byli przedstawiciele firm tytoniowych – głównie Philipa Morrisa i British American Tobacco.
– Na naszych konferencjach pojawiają się pracownicy firm tytoniowych i szeregu innych organizacji. Tak samo, jak na każdej konferencji poświęconej tematowi uzależnień, a nawet na sejmowej komisji zdrowia. To nie znaczy, że SCOHRE popiera te firmy – przekonuje prof. Andrzej Fal.
Platforma internetowa Tobacco Tactics, zajmująca się śledzeniem lobbingu tytoniowego, działająca przy brytyjskim Uniwersytecie w Bath, zidentyfikowała powiązania SCOHRE z branżą tytoniową. Według platformy dwóch spośród 22 założycieli otrzymywało wynagrodzenie np. za konsultacje od firm, a dwóch kolejnych od powiązanych z biznesem tytoniowym fundacji.
Założyciele SCOHRE, gdy podmiot był powoływany do życia, deklarowali, że towarzystwo nie będzie finansowane bezpośrednio ani pośrednio przez przemysł tytoniowy.
Tymczasem także tajska organizacja pozarządowa Global Center for Good Governance in Tobacco Control identyfikuje SCOHRE jako organizację powiązaną z biznesem. Na jej stronie internetowej znajdziemy listę artykułów mogących siać dezinformację. Siedem zawiera wypowiedzi przedstawicieli SCOHRE, z czego trzy – wypowiedzi prof. Fala.
Ekspert elementem kampanii promocyjnej
Znaleźliśmy cztery inne artykuły z zagranicznych portali omawiające konferencje na temat strategii redukcji szkód, w których cytowany jest prof. Fal, a które są wprost podpisane jako materiały sponsorowane przez Philip Morris. Cytaty, które przywołujemy, zostały przetłumaczone przez nas oraz, dla sprawdzenia, przy użyciu automatycznego translatora.
W lipcu 2024 r. brytyjski Theparliamentmagazine.eu relacjonował panel z Global Forum on Nicotine (GFN), które corocznie odbywa się (z nielicznymi wyjątkami) w Warszawie. Profesor Fal opowiadał wówczas, że powinno się zachęcać palaczy do stosowania mniej szkodliwych wyrobów tytoniowych. „Ten artykuł powstał przy wsparciu Philip Morris International” – zaznaczyła redakcja.
We wrześniu 2024 r. rumuński Adevarul.ro opisywał dyskusję podczas szczytu zorganizowanego przez SCOHRE z udziałem prof. Fala. Lekarz przekonywał, że dotychczasowe programy mające na celu rzucenie palenia nie należą do najskuteczniejszych i konieczne jest wdrożenie strategii redukcji szkód. „Artykuł wspierany przez PMI” – podpisano materiał.
Również we wrześniu 2024 r. portal rumuńskiej telewizji Antena 3 relacjonował panel z GFN, podczas którego prof. Fal przemawiał: – Nie pamiętam żadnej kultury w historii homo sapiens, która nie paliłaby i nie piła alkoholu. Nie jestem pewien, czy możemy przestać to robić, więc redukcja ryzyka to hasło, które zostanie z nami na zawsze. Pod publikacją czytamy: „Materiał udostępniony przez Philip Morris Romania”.
Pod koniec października 2025 r. kolejny rumuński portal, Capital.ro, omawiał ubiegłoroczny panel na szczycie SCOHRE. Cytat z prof. Fala stanowi, że ograniczenie szkodliwych skutków palenia i rehabilitacja mogą stać się niezbędnymi strategiami profilaktycznymi, przynosząc korzyści zarówno medyczne, jak i ekonomiczne. „Materiał stworzony przy wsparciu Philip Morris Romania” – zdanie wieńczy koniec publikacji.
Zapytaliśmy prof. Fala, czy jako lekarzowi biorącemu udział w debacie o zdrowiu publicznym nie przeszkadza mu, że występuje w reklamach firmy tytoniowej.
– To nadinterpretacja – odpowiada. Mówi, że nie śledzi relacji z międzynarodowych konferencji, które pojawiają się na zagranicznych portalach. Jednocześnie informuje, że nie zamierza podejmować działań w sprawie artykułów, w których jest cytowany, a które są podpisane jako sponsorowane przez Philipa Morrisa.
Dlaczego? Bo – pomimo jasnej informacji o ingerencji koncernu tytoniowego w materiał – profesor uważa, że to nie reklamy, lecz teksty dziennikarskie. Gdyby było inaczej, zarzeka się, że zainterweniowałby i dopytywałby organizatorów konferencji, dlaczego doszło do takich sytuacji.
Andrzej Fal współpracuje z organizacją biznesową Pracodawcy RP, gdzie od blisko dwóch dekad pełni funkcję doradcy ds. zdrowia publicznego. Członkami Pracodawców RP są zarówno Philip Morris, jak i British American Tobacco. Organizacja wielokrotnie udzielała się, gdy rządzący dyskutowali nad polityką antynikotynową.
11 stycznia 2025 r. na uroczystej gali Pracodawców RP prof. Andrzej Fal otrzymał od organizacji nagrodę „Wektora 35-lecia”. Jednym z „partnerów platynowych” wydarzenia był Philip Morris International, zaś wiceprezes PMI na Europę Północno-Wschodnią Michał Mierzejewski zasiadał w kapitule konkursu. Partnerem strategicznym było zaś British American Tobacco.
Profesor Fal mówi nam, że Pracodawcy RP to duża organizacja i wybieranie tylko PMI i BAT spośród jej licznych członków to przykład usilnego udowadniania z góry założonej tezy. Twierdzi, że nie miał pojęcia i nie interesowało go, kto był sponsorem gali i jaki był skład kapituły. Co jest osobliwe w kontekście faktu, że są to informacje publicznie dostępne, a logotyp Philipa Morrisa umieszczono na telebimie uatrakcyjniającym scenę główną.
– To chyba nie znaczy, że wszyscy obecni na gali byli gośćmi Philipa Morrisa? Czy każdy powinien unikać miejsc, w których widnieje logo PMI czy BAT? Trzeba walczyć z ich szkodliwymi produktami, logotypy nic nie są winne – wskazuje prof. Andrzej Fal.
Rzecznik prasowy Pracodawców RP Tomasz Bogusławski mówi nam, że prof. Fal nie realizował dla organizacji żadnych projektów związanych z branżą tytoniową. Ponadto kapituła „Wektorów” co roku składa się z kilkunastu członków, a decyzje są podejmowane większością głosów, co oznacza, że jeden członek kapituły nie ma możliwości samodzielnego wpływu na rozstrzygnięcie.
Polski oddział Philip Morrisa zaprzecza sponsorowaniu prof. Fala oraz zarządzanej przez niego organizacje. Twierdzi, że firma nie miała żadnego wpływu na wręczenie nagrody dla profesora.

