Na liście nazwisk nowego stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego znalazło się na razie około 50 osób – tak powiedział Michał Dworczyk w rozmowie z Wirtualną Polską. Morawiecki rusza do gry o pozycję w swoim ugrupowaniu. Jak słyszymy od jego bliskich współpracowników, na razie nie ma jednak mowy o budowie nowej partii. Poza grupą inicjatywną trzeba do tego mieć także struktury w regionach albo zasoby na przejmowanie istniejących lub budowanie nowych. A tego Morawiecki nie ma.
Nowa inicjatywa Morawieckiego. Oto lista członków stowarzyszenia Rozwój Plus
W dodatku, jego stowarzyszeniowa ekipa startuje z potężnym długiem wizerunkowym z czasów, gdy Morawiecki był premierem. Głównym problemem jest oczywiście on sam – premier czasu pandemii COVID. Niezależnie od tego, jak bardzo skomplikowana była wówczas sytuacja, faktem jest, że Polska była jednym z krajów z wysoką liczbą nadmiarowych zgonów. Do tego dochodzą skandale z pandemicznymi zakupami: maseczkami, respiratorami czy szczepionkami, które trafiają do wyobraźni, niezależnie od słuszności zarzutów. Na pandemicznej nucie wobec Morawieckiego od lat gra zresztą Konfederacja, dodając do niej również kwestie związane np. z „Zielonym Ładem”.
Spójrzmy na innych ludzi, którzy mają być zapleczem „nowego otwarcia”. Sam Michał Dworczyk – kiedyś szef Kancelarii Premiera – od dłuższego czasu próbuje pozycjonować się w blokach startowych do stanowiska ministra obrony narodowej. Tyle że w powszechnym odbiorze jego nazwisko automatycznie przywołuje skojarzenia z aferą mailową. Do dziś nie udało się wykryć, kto za nią stał. W marcu 2026 roku do sądu trafił jednak przeciwko Dworczykowi akt oskarżenia w tej sprawie. Zarzuty dotyczą niedopełnienia obowiązków poprzez używanie niezabezpieczonej poczty do korespondencji służbowej oraz utrudniania postępowania. Sam zainteresowany uważa je za „kuriozalne”.
Wśród członków nowego stowarzyszenia jest też Waldemar Buda, jednoznacznie kojarzony z programem Bezpieczny Kredyt 2 proc. Jako minister rozwoju i technologii był głównym pomysłodawcą i twarzą programu „Bezpieczny kredyt 2%”, który funkcjonował w 2023 roku. Jego rola polegała na przygotowaniu założeń i promocji programu jako rozwiązania zwiększającego dostępność mieszkań oraz oferującego stabilne raty. Dziś jest pod ostrzałem, bo BK2 doprowadził do eksplozji cen mieszkań.
Kaczyński ściąga na konferencję wszystkich posłów. W partii iskrzy po decyzji Morawieckiego
Jest też Krzysztof Szczucki, krytykowany za wykorzystywanie Rządowego Centrum Legislacji do budowania własnej rozpoznawalności politycznej. Jak podał Onet.pl, na początku kwietnia do sądu wpłynął przeciwko niemu akt oskarżenia w tej sprawie. A to nie koniec, bo – jak ujawnił Paweł Figurski – poseł w kampanii wyborczej wykorzystywał także auto zakupione z publicznych pieniędzy dla Fundacji Instytut Rzeczypospolitej im. Pawła Włodkowica.
Dalej na liście jest Monika Pawłowska, której polityczna droga sama w sobie jest gotowym spotem wyborczym o „plot twistach” – przepłynęła z Wiosny Roberta Biedronia przez Lewicę i Porozumienie Jarosława Gowina, by ostatecznie wylądować w PiS. Jest Grzegorz Puda, twarz „Piątki dla zwierząt”, czyli jednego z największych konfliktów PiS z własnym zapleczem społecznym. A także Marcin Horała, który przez przeciwników został sprowadzony do symbolu „stróża łąki pod CPK”.
Aby wyprowadzić kampanię przeciwko tej ekipie, polityczni przeciwnicy nie muszą niczego wymyślać. Wystarczy przypominać. W tym przypadku pytanie nie brzmi, czy taka kampania powstanie, tylko kto zacznie pierwszy.
I tu dochodzimy do drugiego problemu, znacznie poważniejszego niż personalia. Morawiecki ewidentnie chce zająć pozycję konserwatywnego centrum. Tyle że robi się tam coraz ciaśniej. Jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ze swoją agendą modernizacyjną i gospodarczą.
Jako „rozsądna opozycja” między PiS a KO pozycjonuje się też Konfederacja, która zagospodarowuje liberalno-wolnorynkowy elektorat. Centrum podgryza również Partia Razem, walcząca o wyborcę socjalnego, ale też młodego i miejskiego.
To oznacza, że to centrum będzie ściskane z obu stron. Pytanie, czy z tej sprasowanej masy kiedyś powstanie coś trwałego.
Spór wewnątrz Rady Ministrów. Pełczyńska-Nałęcz odpowiada na złośliwe żarty

