Reklama
Kultura

Pierwszy strajk kobiet? Jak rzymskie matrony wywalczyły swoje prawa

Kobiety, zdeterminowane jak legiony nad Metaurusem, nie zamierzały ustąpić. Ani prośby, ani groźby mężów nie mogły zatrzymać ich w domach. Im dłużej trwał protest, tym większy tłum zalewał Kapitol, a presja na urzędników rosła. Rzymianki miały odmawiać rodzenia dzieci, a nawet grozić spędzeniem płodu. Ich determinacja przyniosła skutek. Kobiety otwarcie wpłynęły na proces legislacyjny.

Wydawnictwo Prześwity
Opinia autorstwa: Wydawnictwo Prześwity
Dzisiaj 16:02
17 min
Scena ze starożytnego Rzymu, 1901 r., Prospero Piatti (1842–1902) (fot. DEA PICTURE LIBRARY / Getty Images)
TYLKO NA

Przedstawiamy fragment książki Łukasza Schreibera „Kobiety Republiki Rzymskiej 509-80 p.n.e. Jak Rzymianki wychodziły z cienia i budowały potęgę znad Tybru” (wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2026).

Antagoniści

Wojna z Hannibalem wstrząsnęła Rzymem, od Forum po najdalsze zakątki Republiki, nie oszczędzając nawet czcigodnego senatu. Gdy tylu oddało życie za ojczyznę, na firmamencie rzymskiej historii rozbłysły dwie gwiazdy, które na wieki stały się wzorem dla potomnych: P. Korneliusz Scypion, zwany Scypionem Afrykańskim, oraz M. Porcjusz Katon, znany jako Katon Cenzor lub po prostu Katon Starszy. Choć dzieliły ich ledwie dwa lata różnicy w urodzeniu, to w innych kwestiach byli jak dzień i noc.

Scypion przyszedł na świat w luksusowym pałacu, otoczony przepychem jednej z najpotężniejszych patrycjuszowskich rodzin Rzymu. Jego dzieciństwo to prawdziwa sielanka: najlepsi greccy nauczyciele, wyrafinowane rozmowy przy winie i nieco swawolna młodość, pełna przygód, które mogłyby zawstydzić niejednego poetę. Z kolei Katon, syn sabińskiej ziemi, urodził się w skromnym gospodarstwie w Tuskulum. Od najmłodszych lat harował w polu, ucząc się życia wśród siewu i żniw, gdzie luksusem był dzień bez odcisków na dłoniach.

Sprawdź również: Bój o zbiorniki. Stracą domy, by chronić innych przed powodzią. „To szantaż emocjonalny”

Reklama
Reklama

Scypion, elegant z krwi i kości, który nawet w obozie wojskowym, wśród pyłu i zgiełku, codziennie się golił. Jako pierwszy Rzymianin wprowadził ten zwyczaj, wyznaczając modowe trendy, jego żona zaś odziana była zawsze w najpiękniejsze szaty, budząc tym zazdrość rzymskich matron. Katon tymczasem miał aparycję, którą sam określiłby jako rustica simplicitas – rude włosy, piegi, cera poorana słońcem. Uroda nie była jego atutem, więc z dumą nosił proste, znoszone szaty. Był tak oszczędny, że w oczach wielu uchodził za sknerę.

Gdy pogromca Hannibala epatował filhellenizmem, to Katon twierdził, że wszystkich Greków należałoby wygnać z Italii. Gdy Scypion od początku należał do zwolenników konfrontacji z Hannibalem, walcząc z punicką nawałnicą pod bokiem ojca już nad rzeką Ticinus, tak ten drugi wierny był taktyce zwlekania propagowanej przez jego mentora Fabiusza Maksymusa Kunktatora. Scypion pozostawał dumny z bogatej historii swojego patrycjuszowskiego rodu i masek przodków, które uświetniały atrium jego domu; Katon zaś napisał historię Rzymu bez używania imion, samemu nie mogąc umieścić w niej swoich antenatów. Jednocześnie czynił naganę obywatelom, że na wysokie stanowiska wciąż wybierają ludzi z tego samego, wąskiego kręgu. Scypion jako wódz naczelny utworzył pierwowzór kohorty pretoriańskiej służącej do jego ochrony, natomiast Katon nigdy nie miał więcej niż pięciu giermków do pomocy.

Scypiona cechowało łagodne usposobienie i może dlatego pobłażał swoim oficerom bardziej, niż należało, Katona służący bali się tak bardzo, że jeden z nich popełnił samobójstwo, gdy mu doniesiono, że wódz wie o zakupie przez niego trójki niewolników. Scypion twierdził, że matka zrodziła go do bycia wodzem, a nie wojownikiem, Katon zaś zawsze dzielił trudy prostego żołnierza, pijąc i jedząc to samo, co jego legioniści. Scypion uwielbiał przepych, kobiety i literaturę, Katon za przyjemność uznawał możliwość pracy na roli. Scypion urządzał widowiska dla ludności i dobrze bawił się na igrzyskach, Katon zaś napisał książkę o gospodarowaniu wiejskim, sławiąc starorzymski styl życia i prostych rolników. Scypion nawet gdy doszedł do najwyższych godności w państwie, uchodził na niezwykle skromnego, Katon z kolei uchodził za największego samochwalcę.

Reklama
Reklama

Nie dziwi zatem, że Scypion zdobywał urzędy przed czasem, gromił wrogów w spektakularnych bitwach i zmieniał bieg historii z gracją godną samego Jowisza. Katon również odnosił zwycięstwa na polach bitew i doczekał się triumfu, ale – powiedzmy to szczerze – jego laury bledły przy wojskowej glorii Scypiona. Swoją sławę Katon zawdzięczał nie tyle mieczowi, co niezłomnej uczciwości i niestrudzonej pracy w senacie.

Scypion, choć w obozie wojskowym potrafił być surowy, na co dzień roztaczał aurę honoru i miłosierdzia. Zrozumienie dla ludzkich słabości? O, tego u niego nie brakowało – jak mawiali, miał serce równie wielkie, co jego ambicje. Katon zaś nie uznawał słabości ani u siebie, ani u podwładnych. Jego życie to niemal mnisza asceza: krótki sen, reszta dla Republiki.

Czytaj także: Polska marka? Nie rozśmieszajcie świata

Można by zapytać: co to wszystko ma wspólnego z kobietami w Republice? Otóż ma i to więcej, niż mogłoby się wydawać! Scypiona Afrykańskiego i Katona Cenzora nie da się zepchnąć na margines, nawet jeśli nie będziemy rozwodzić się nad ich bitewnymi triumfami czy senackimi potyczkami. To ich postawy, wartości, życie rodzinne i – co dla nas kluczowe – stosunek do kobiet odcisnęły trwałe piętno na historii Rzymu. Bez zrozumienia tych dwóch gigantów i ich wzajemnego konfliktu nie sposób dostrzec, jak rodziła się emancypacja kobiet w kolejnych pokoleniach. Ani jak doszło do ostatniej, desperackiej szarży tych, którzy chcieli owe swobody ograniczyć.

Reklama
Reklama

Demonstracja kobiet

Posiedzenia senatu w Rzymie pozostawały tajne. Tłumy na Forum z wypiekami na twarzy czekały na wieści, choć do kurii wstęp mieli tylko członkowie tego szacownego grona, liktorzy służący do ochrony najwyższych magistratów oraz może kilku urzędników niższego szczebla. Po obradach senatorowie, niczym gwiazdy sceny, raczyli zebranych płomiennymi przemowami. Tłum składał się z mężczyzn, ale rzymskie matrony miały swoje sposoby, by wyciągnąć smakowite szczegóły. Jakąż ciekawość okazywały! Dowodem jest anegdotka o młodym Papiriuszu Praetekstusie, którego ojciec, senator, zabrał na obrady, by chłopak mógł z bliska podziwiać wielką politykę. Warunek był jeden: silentium absolutum – ani słowa o tym, co usłyszy, nawet najbliższym.

Łatwo powiedzieć, ale kiedy Papiriusz wrócił do domu, matka zasypała go pytaniami. Zrezygnowany, lecz sprytniejszy niż niejeden dorosły, chłopak wymyślił bajeczkę: ponoć debatowano, czy pozwolić mężczyznom na więcej żon, czy może kobietom na więcej mężów, a decyzja miała zapaść nazajutrz. Następnego dnia Forum zalała fala oburzonych matron, żądających prawa do dwóch mężów. Skonsternowani senatorowie nie mieli pojęcia, o co chodzi. Gdy Papiriusz wyjawił swój fortel, sala rozbrzmiała śmiechem, a szacowni patres orzekli, że ciekawość rzymskich dam to żywioł, z którym nawet Jowisz by sobie nie poradził. W efekcie synowie senatorów stracili prawo do przesiadywania w kurii.

Reklama
Reklama

Cała opowieść o Papiriuszu Praetekstusie brzmi jak rzymska farsa, a Polibiusz, z właściwą sobie powściągliwością, kwituje ją jako niedorzeczną, nie zawracając sobie głowy szczegółami. Jeżeli dwunastoletni synowie senatorów kiedykolwiek mieli przywilej zaglądania na obrady senatu, zniesiono go znacznie wcześniej – i raczej nie przez wścibstwo matron. Aulus Gelliusz, przytaczając tę historię, podaje jednak konkrety: mowa Katona Starszego i chłopiec imieniem Papiriusz Praetekstatus.

Może Cię zainteresować: Wspólna lista prawicy do Sejmu? Możdżonek: To mrzonka

Tyle że antykwarysta, jak to on, pomieszał osoby – najpewniej chodziło o Sulpicjusza Praetekstatusa. Współczesne badania wskazują, że przemowa Katona miała miejsce raczej w 167 niż w 149 roku i była wymierzona w Sulpicjusza Galbę. Katon, mistrz ciętej ironii, kpił, nawiązując do autentycznej demonstracji matron, która wstrząsnęła Rzymem. Bez tego kontekstu opowieść Gelliusza wydaje się kuriozalna – ot, fabula digna risu! Prawdziwy smak tej historii ujawnia się jednak, gdy zobaczymy jak rzymskie kobiety pokazały, że ich głos na Forum waży więcej, niż senatorowie chcieliby przyznać.

Wczesną wiosną 195 roku, siedem lat po triumfie Scypiona nad Hannibalem i sześć lat po kapitulacji Kartaginy, Rzym świętował kolejne zwycięstwo. Na równinach pod Kynoskefalaj młody prokonsul T. Kwinkcjusz Flamininus rozgromił macedońską falangę, rozwiewając sny o potędze króla Filipa. Ostatni z władców sprzymierzonych z wrogami Rzymu w drugiej wojnie punickiej został ukarany, a italskie municypia odetchnęły z ulgą. Lecz to nie imperialne plany Republiki rozpalały umysły na Forum, a z pozoru błahy projekt dwóch trybunów plebejskich, którzy postanowili znieść lex Oppia.

Ta ustawa, uchwalona w mrocznych czasach 215 lub 214 roku, gdy Rzym walczył o przetrwanie, zakazywała kobietom noszenia kolorowych szat, jeżdżenia powozami po mieście i posiadania więcej niż pół uncji złota. W dobie wojny arystokratki przyjęły te wyrzeczenia ze zrozumieniem, ale sześć lat po zwycięstwie nad Kartaginą nie widziały powodu, by dalej paradować w szarych togach. Sprzeciw był jednak ostry: dwaj trybuni, związani z tradycjonalistycznym skrzydłem senatu, zapowiedzieli intercessio. Weto oznaczało jedno – projekt przepadnie, zanim ktokolwiek zdąży podnieść rękę w głosowaniu. W efekcie Rzym stanął przed burzą, jakiej nikt się nie spodziewał.

Reklama
Reklama

W odpowiedzi na te wydarzenia Forum zaczęło pękać w szwach – tłum gęstniał z każdym dniem, a prym wiodły kobiety, na czele z bogatymi arystokratkami, żonami wpływowych senatorów. Nie był to jednak protest samych elit. Wyjście matron na ulice zmobilizowało również kobiety z niższych warstw. Dzień po dniu tłumy zalewały Kapitol, stając się coraz liczniejsze i bardziej zdeterminowane. Mniej zamożne Rzymianki, może nie miały worków złota, ale która kobieta – czy to na Forum, czy pod dowolną szerokością geograficzną – nie marzy, by zabłysnąć? Kolorowy strój, choćby na specjalną okazję, to przecież czysta radość. Toteż nie dziwi, że poparcie dla zniesienia lex Oppia jednoczyło kobiety ponad podziałami klasowymi i granicami Italii. Choć nie mogły przemawiać w senacie, znalazły orędownika – trybuna plebejskiego Lucjusza Waleriusza, który w burzliwej debacie nad ustawą widział trampolinę do politycznej chwały.

Czytaj również: DOKI – mieszkaj lub inwestuj w legendarnej części Gdańska

Prawdopodobnie sprzyjały im niektóre postępowe rody arystokratyczne – w końcu chodziło tylko o przywrócenie dawnych przywilejów kobiet. Spontaniczny zryw garstki matron nie miałby szans powodzenia bez potężnych protektorów. Wiele wskazuje, że w tej grze pierwsze skrzypce grała Emilia, miłośniczka przepychu i drogich szat, wsparta przez swego męża – Scypiona Afrykańskiego, wówczas u szczytu politycznej potęgi. Z takim zapleczem matrony mogły śmiało stawiać żądania. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że przeciw nim stali jedynie zgryźliwi starcy w togach, z kieszeniami pełnymi złota.

Reklama
Reklama

Obrońcy lex Oppia również mieli swoje racje i poparcie różnych warstw społecznych. W końcu plebiscyt z 215 roku, ograniczający kobiece przywileje, nie był odosobniony. W czasach wojen punickich Rzym nałożył na obywateli szereg restrykcji. Lex Claudia z 217 roku uderzyła w elitę, zakazując senatorom handlu i czerpania zysków z czegokolwiek poza ziemią. Lex Metilia de fullonibus, choć niejasna, zabraniała wybielania tkanin kosztowną kredą umbryjską, co zapewne kryło głębszy cel. Najdalej poszła decyzja senatu z 210 roku, gdy patres dobrowolnie oddali skarbcowi państwa niemal całe złoto, srebro i brąz, zatrzymując jedynie pierścienie dla siebie, żon i dzieci, amulety dla synów oraz jedną uncję złota dla każdej żony i córki.

Sprawdź także: Zmiany dla obywateli Ukrainy. ZUS przypomina o ważnym terminie do 31 sierpnia

Debata nad zniesieniem lex Oppia była dla wielu jedynie zasłoną dymną – część elit widziała w niej pretekst do obalenia innych praw, może nawet tych, o których dziś nie mamy pojęcia. Po wielkim triumfie Scypiona i ekspansji na Bałkany w Rzymie zaczęła krążyć plotka o upadku obyczajów. Tradycjonaliści zderzali się z postępowcami, a walka o ustawę stała się symbolem głębszego sporu o duszę Republiki. Nic dziwnego, że Tytus Liwiusz nazwał to błahą sprawą, która urosła do rangi wielkiego konfliktu. W końcu na szali leżało nie tylko złoto i kolorowe szaty, ale i rzymskie wartości.

Reklama
Reklama

Kobiety, zdeterminowane jak legiony nad Metaurusem, nie zamierzały ustąpić. Ani prośby, ani groźby mężów nie mogły zatrzymać ich w domach. Im dłużej trwał protest, tym większy tłum zalewał Kapitol, a presja na urzędników rosła. Matrony nie poprzestały na tłumnych wiecach – sprytne jak Lizymach, rozstawiły się na dróżkach wiodących na Kapitol, zaczepiając konsulów i trybunów plebejskich. Żaden senator nie mógł przejść przez Forum, nie czując na sobie wzroku zdeterminowanych matron.

W tej gorącej atmosferze głos zabrał konsul Republiki, choć najwyraźniej nie pałał entuzjazmem. Ktoś jednak musiał stawić czoła zgromadzonym i wstrząsnąć nimi. Tylko jeden człowiek w Rzymie miał dość odwagi i charyzmy, by przeciwstawić się tak zdeterminowanemu tłumowi – M. Porcjusz Katon, surowy jak etruski bóg, nieugięty wobec zniewieściałości, tchórzostwa i korupcji. Choć pierwszy w swoim rodzie zasiadł w senacie, to stał się przywódcą tradycjonalistów. Jego imię już wtedy stało się synonimem rzymskiej cnoty, a poglądy, choć sprzeczne z duchem nowych czasów, budziły szacunek. Walcząc o lex Oppia, Katon nie tylko zmagał się z protestującymi matronami – on budował własną legendę. Wczesną wiosną 195 roku, przed największym tłumem na Forum, miał wygłosić przemowę, która przeszła do historii – może nie najważniejszą, ale z pewnością najsłynniejszą. Verba volant, scripta manent – słowa ulatują, lecz legenda pozostaje.

Reklama
Reklama

Przemowa Katona, a raczej jej rekonstrukcja przez Tytusa Liwiusza, przetrwała do naszych czasów. Patawińczyk raczej nie cytował pism konsula – nie miał takiego zwyczaju – ale oddał ducha jego oracji. I jaki to był duch! Mowa Katona, pełna mizoginistycznych tonów, była jak grom z jasnego nieba, który miał wstrząsnąć nie tylko Forum, ale i sumieniami Rzymian.

Katon bynajmniej nie zamierzał rozwodzić się nad damskimi falbankami – dobrze wiedział, że tym nikogo nie przekona. Zamiast tego uderzył w samo sedno, krytykując rosnącą śmiałość kobiet. „Do czego to doszło, że matrony zaczepiają cudzych mężów?” – pytał z oburzeniem godnym Jupitera. Zdumiewał go fakt, że on i inni senatorowie znaleźli się w tak żenującej sytuacji. Dlaczego kobiety nie nakłaniają swoich mężów w domowym zaciszu? Szybko jednak dodawał, że gdyby miały dość przyzwoitości, w ogóle nie wtrącałyby się w sprawy publiczne. W rzeczywistości jego mowa była mniej atakiem na matrony, a bardziej na ich mężów – tych, którzy nie potrafili powstrzymać żon przed tym zdumiewającym protestem. Katon nie oszczędzał nikogo: oberwało się senatorom, trybunom, a nawet jemu samemu, bo i on czuł, że w jakiejś mierze zawiódł. Nie godził się jednak, by ktokolwiek – a zwłaszcza kobiety – dyktował mu prawa. Powracał do swojego konika: mores maiorum.

Reklama
Reklama

Polecamy także: Nie wystarczy brak herezji. Msza to nie show proboszcza

Czyż przodkowie nie postanowili, że kobieta ma być podporządkowana ojcu, mężowi lub najbliższemu krewnemu? A tymczasem matrony, które powinny cnotliwie siedzieć w domach, stanęły na czele buntu godnego secesji plebsu z dawnych lat. Skoro Katon porównywał to do rebelii, atmosfera na Forum musiała być naprawdę gorąca. W kulminacyjnym momencie przemowy domagał się, by senatorowie – a może i wszyscy mężczyźni – położyli kres tej demonstracji i wyegzekwowali swoje prawa. Ostrzegał, że lex Oppia to tylko wierzchołek góry – kobietom chodzi o swobodę, a raczej samowolę. Ustępstwo, jak domino, obali kolejne prawa przodków, aż mężczyźni staną się pionkami w rękach rozzuchwalonych żon.

Na koniec Katon poruszył kolejną swoją obsesję: nadmierny zbytek. Nieugięty w walce z plagami zachłanności i rozrzutności, ostrzegał, że zniesienie lex Oppia rozpęta wyścig matron o drogie szaty i splendor. Nie każda będzie mogła sobie na to pozwolić, co doprowadzi do domowych kłótni i kryzysów małżeńskich. Jego słowa, choć surowe, trafiały do wielu serc. Lecz trybun Lucjusz Waleriusz nie miał zamiaru kapitulować. Sprytnie sprowokował Katona do przemowy, nadając sprawie jeszcze większej wagi. Zamiast polemizować, wrócił na bezpieczny grunt: wychwalał wielkie czyny kobiet, od zamierzchłych czasów po bohaterstwo matron w wojnie punickiej, przypominając, że domagają się jedynie zniesienia ograniczeń z czasów kryzysu. „Kobiety nie chcą równości z mężczyznami” – zapewniał – „lecz miłosierdzia i umiaru w męskiej władzy”. Clementia, non aequalitas – oto było jego hasło.

Reklama
Reklama

Sprawdź również: Były minister Zełenskiego przerwał milczenie. „Prezydent musi na to odpowiedzieć”

Nazajutrz matrony poczuły się jeszcze silniejsze. Pewne zwycięstwa przeniosły swój protest z Kapitolu na wąskie uliczki, gdzie mieszkali oporni trybuni. Tłum, jak podaje Owidiusz, był olbrzymi – Rzymianki, w walce o zniesienie lex Oppia, miały odmawiać rodzenia dzieci, a nawet grozić spędzeniem płodu. Ich determinacja przyniosła skutek: zastraszeni trybuni wycofali intercessio. Niedługo później lex Oppia przeszła do historii. Po raz pierwszy Rzymianki tak otwarcie wpłynęły na proces legislacyjny, zmuszając zgromadzenie ludowe do uchwalenia prawa i pokonując opornych urzędników. To nie był już subtelny wpływ z alkowy – to była rewolucja na Forum. Wielu senatorów, wstrząśniętych, uznało, że wolność kobiet poszła za daleko.

Aemilius Paulus i jego rodzina, Angelica Kauffmann, 1783 rok (fot. Wikipedia)


Źródło: Zero.pl
Wydawnictwo Prześwity
Wydawnictwo PrześwityUżytkownik