Reklama
Biznes

Trzy lata pracy i kapitulacja. Tak rząd „uregulował” Airbnb

Miała być odpowiedź na chaos związany z Airbnb, a skończyło się na ustawowym minimum. Rządowy projekt nie daje większych uprawnień samorządom, nie oddaje głosu mieszkańcom i rezygnuje z części wcześniej rozważanych ograniczeń. To dobra wiadomość dla biznesu najmu krótkoterminowego, ale znacznie gorsza dla osób, które chcą po prostu spokojnie mieszkać.

Mikołaj Paja
Opinia autorstwa: Mikołaj Paja
Dzisiaj 17:03
5 min
Nowe osiedle mieszkaniowe w dzielnicy Letnica w Gdańsku (fot. Andrzej Jackowski / PAP)
TYLKO NA

Jest połowa lipca 2026 r. Cała Europa już od dawna wprowadziła kompleksowe regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego… Cała? Nie! Jedno, jedyne państwo, rządzone przez nieugiętych zwolenników biznesu mieszkaniowego, stawia opór regulacjom.

Tak – parafrazując twórczość Goscinnego i Uderzo – można by w skrócie opisać obecną sytuację dotyczącą Airbnb po tym, jak rząd przyjął projekt ustawy pilotowanej przez ministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia. O ile już wcześniejsze wersje projektu nie były zbyt represyjne dla właścicieli obiektów prowadzących działalność pseudohotelarską, to na koniec zostaliśmy praktycznie z niczym.

Czytaj też: Koniec wolnej amerykanki na Airbnb? Jest decyzja – Sejm będzie pracować nad przepisami

Absolutne minimum 

Jeżeli przepisy w wersji zaproponowanej przez rząd wejdą w życie, nowe obowiązki sprowadzą się do rejestracji biznesu. To absolutne minimum wymagane przepisami rozporządzenia UE (swoją drogą wprowadzane już teraz z dużym opóźnieniem – przepisy powinny wejść w życie najpóźniej w maju!).

Reklama
Reklama

Poza tym w projekcie mamy przepisy przewidujące przypadki, kiedy obiekt może zostać wykreślony z rejestru, a na właścicieli mogą zostać nałożone kary (generalnie chodzi o rażące naruszenia porządku publicznego). Biorąc jednak pod uwagę, jak te przepisy zostały skonstruowane, można mieć duże wątpliwości, czy naprawdę chodzi o to, żeby stawiać jakieś realne wymogi wobec właścicieli mieszkań udostępnianych turystom.

Dużo dłużej można by opowiadać o tym, czego w projekcie rządowym nie ma. Po pierwsze, nie ma przepisów, które dawałyby jakąkolwiek decyzyjność osobom najbardziej bezpośrednio dotkniętym problemem, czyli sąsiadom mieszkań, w których ruch turystyczny prowadzony jest 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.

Samo w sobie może być to uciążliwe, a wręcz niepokojące – na klatce codziennie spotykamy inne, nieznane nam osoby, a walizki z kółeczkami przemieszczają się w tę i z powrotem w dzień i w nocy – mieszkańcy kamienic i bloków w centrach polskich miast doskonale wiedzą, o czym piszę. To jednak tylko jedna z opcji, wcale nie najgorsza.

Agencja w mieszkaniu

Wystarczy zapytać o doświadczenia mieszkańców osiedla na warszawskiej Woli, gdzie mieszkania na najem krótkoterminowy są wykorzystywane przez agencje towarzyskie. Dobrych skojarzeń z Airbnb nie mają też z pewnością mieszkańcy jednej z kamienic przy Marszałkowskiej, gdzie impreza w jednym z wynajmowanych turystom lokali przerodziła się w wielogodzinne starcie z kilkoma zastępami policji.

Reklama
Reklama

Skoro lokale przeznaczone na najem krótkoterminowy generują takie problemy, wydaje się czymś zupełnie niekontrowersyjnym, żeby ostateczny głos decydujący o tym, czy działalność tego typu może być w danym miejscu prowadzona, miały spółdzielnie i wspólnoty.

Brak też jakichkolwiek większych uprawnień dla samorządów. We wcześniejszych wersjach projektu – co prawda bardzo późno, bo dopiero od 2029 r. – ale jednak rady gmin miały otrzymać uprawnienie do ustalania stref z zakazem najmu krótkoterminowego. Nawet jeżeli ktoś uważa, że to zbyt zero-jedynkowe rozwiązanie, to dlaczego nie pozostawiono samorządom chociaż uprawnienia do limitowania obecności najmu krótkoterminowego w formie przykładowo systemu licencyjnego?

Co z bezpieczeństwem

W końcu, wbrew wcześniejszym założeniom, projekt nie nakłada na właścicieli mieszkań przeznaczonych na najem krótkoterminowy obowiązków w zakresie przepisów przeciwpożarowych.

Oczywiście możemy spekulować, dlaczego po prawie trzech latach prac nad ustawą regulującą najem krótkoterminowy znajdujemy się w takim miejscu. Niezależnie jednak od tego, czy to element rozgrywki politycznej wymierzonej w aktualną liderkę PL 2050, Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która patronuje poselskiemu projektowi przyznającemu wspólnotom i spółdzielniom decyzyjność w zakresie najmu krótkoterminowego (obecnie projekt znajduje się w zamrażarce sejmowej), czy też skuteczny lobbing platform publikujących ogłoszenia z mieszkaniami udostępnianymi turystom (ich uwagi zostały w całości uwzględnione!), wiemy, kto na ten moment przegrał.

Reklama
Reklama

Przegrali mieszkańcy centrów miast. Nieprzypadkowo w obrębie Plant w Krakowie aktualnie mieszka tylko 500 osób – biznes w postaci Airbnb jest bardziej opłacalny niż najem długoterminowy, nie znajdziemy tam więc zbyt wielu najemców, a dobrze kalkulujący albo ceniący sobie spokój właściciele również już dawno opuścili tę przestrzeń.

Nie powinni się również cieszyć ci, którzy planują wynająć albo kupić mieszkanie – inwestycje w Airbnb sprawiają, że na rynku najmu długoterminowego pozostaje mniej mieszkań, co z kolei winduje w górę czynsze. Podobnie wygląda sytuacja na rynku sprzedaży mieszkań: więcej inwestycji w Airbnb to gorsze warunki cenowe dla tych, którzy kupują mieszkania po to, żeby w nich na stałe zamieszkać (tak, wciąż są też tacy ludzie).

Czytaj również: „Poważny kryzys mieszkaniowy”. Komisja Europejska szykuje odpowiedź

Rząd chowa głowę w piasek, a problem będzie pęczniał. Osobiście nie mam wątpliwości, że ostatecznie skończymy z przepisami tak restrykcyjnymi jak w Hiszpanii czy Francji, gdzie ściśle będzie przestrzegany wymóg zgody wspólnoty mieszkaniowej, a władzom lokalnym i krajowym przyznano bardzo szerokie uprawnienia w zakresie kontroli najmu krótkoterminowego.

Szkoda, bo uświadomienie sobie, że mieszkania powinny służyć do mieszkania, wydaje się dosyć oczywistą prawdą – niestety nie dla naszych rządzących.

Źródło: Zero.pl
Mikołaj Paja
Mikołaj PajaCzłonek Miasto Jest Nasze, w stowarzyszeniu od 10 lat zajmuje się polityką mieszkaniową i pomocą prawną dla lokatorów - autor zewnętrzny