
Sebastian M. został skazany na osiem lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 w 2023 r. Zginęła w nim trzyosobowa rodzina. Politycy komentują wyrok i wskazują na potrzebę zmian w prawie, w tym wprowadzenia pojęcia zabójstwa drogowego.
- Do śmiertelnego wypadku doszło w 2023 r. na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego.
- BMW prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w tył samochodu Kia, którym podróżowała trzyosobowa rodzina.
- Politycy w rozmowie z Zero.pl wskazali na potrzebę zmian w prawie.
Sąd skazał w środę Sebastiana M. na osiem lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 w 2023 r. Do tragedii doszło w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. BMW M850i prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w tył Kii Proceed, którą podróżowała trzyosobowa rodzina. Samochód uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. Wszyscy pasażerowie Kii zginęli.
Jednym z najważniejszych elementów procesu były opinie biegłych dotyczące prędkości pojazdów i przebiegu wypadku. Eksperci oszacowali, że BMW poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Według ich ustaleń Kia jechała około 140 km/h i nie zmieniała toru jazdy bezpośrednio przed uderzeniem.
Dlaczego sąd nie mógł wymierzyć surowszej kary?
Sebastian M. został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zgodnie z art. 177 § 2 Kodeksu karnego za taki czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Osiem lat to zatem górna granica kary przewidzianej w tym przepisie.
Bliscy ofiar i ich pełnomocnik zabiegali o rozważenie surowszej kwalifikacji prawnej, czyli zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W takim przypadku należałoby wykazać, że sprawca przewidywał możliwość śmierci człowieka i godził się na nią. Prokuratura nie przyjęła jednak takiego zarzutu, a postępowanie przed sądem toczyło się w sprawie spowodowania wypadku drogowego.
Czytaj także: Bruksela chce nadzorować kapitał Europy. Stawka: nawet 10 bilionów euro
Wyrok w rozmowie z Zero.pl skomentowali politycy, którzy zwracali uwagę na wysokość kary oraz potrzebę zmian w przepisach dotyczących najpoważniejszych przestępstw drogowych.
„Wyrok należy odebrać jako wyjątkowo łagodny”
Poseł PiS Sebastian Kaleta ocenił, że kara wymierzona Sebastianowi M. jest zbyt łagodna w stosunku do okoliczności sprawy. Wskazał przy tym na podobieństwa do niedawno zakończonego postępowania dotyczącego Łukasza Żaka, skazanego na 20 lat więzienia.
– Biorąc pod uwagę rozmiar tragedii, jej okoliczności oraz całokształt postępowania Sebastiana M., wyrok ten należy odebrać jako wyjątkowo łagodny. W sprawie tej widzę pewne analogie do niedawno zakończonej sprawy Łukasza Żaka, który został skazany na 20 lat więzienia. Tego typu wymiar kary wydaje się bardziej sprawiedliwy, niż orzeczono dziś – powiedział poseł PiS.
Czytaj także: Prorektor WUM odwołana. „Istotne różnice w koncepcji zarządzania uczelnią”
Posłanka niezrzeszona Paulina Matysiak również zwróciła uwagę na niewspółmierność kary do skutków zdarzenia. Podkreśliła jednak, że sąd orzekł najwyższą karę przewidzianą w obowiązujących przepisach za czyn, za który odpowiadał oskarżony.
– Z pewnością wymierzona kara jest niewspółmierna do winy, ale jest to maksymalny wymiar kary, jaki przewiduje polskie prawo – powiedziała Matysiak.
Matysiak: Nie mamy systemu eliminowania niebezpiecznych kierowców
Posłanka wskazała również na brak rozwiązań, które pozwalałyby skuteczniej eliminować z ruchu drogowego osoby stwarzające poważne zagrożenie. Jej zdaniem problem wymaga działań wykraczających poza rozstrzygnięcie konkretnej sprawy.
– Nie mamy ciągle „zabójstwa drogowego” w polskim prawie, nie mamy systemu eliminowania niebezpiecznych kierowców z dróg. Resort infrastruktury nie zgadzał się na przyjęcie mojej poprawki, dzięki której ci, którzy jeżdżą z zawrotną prędkością na autostradach, traciliby prawo jazdy. Problem dalej jest i trzeba podejmować wszelkie działania, które będą poprawiały bezpieczeństwo ruchu drogowego – stwierdziła Matysiak.
Do sprawy odniósł się także poseł PiS Kacper Płażyński. Ocenił, że wypadek na A1 należy do jednego z najtragiczniejszych zdarzeń na polskich drogach. Zwrócił uwagę na prędkość, z jaką poruszało się BMW.
– Jeżeli jedziesz 315 km/h po drodze publicznej, nawet autostradzie, musisz liczyć się z tym, że może dojść do kolizji, która zakończy się śmiercią. To prędkości bardziej lotnicze niż samochodowe. Jeżeli ktoś decyduje się na taką jazdę, nawet gdy nie jest pod wpływem żadnych substancji i wydaje się, że podejmuje racjonalne decyzje, trudno znaleźć dla tego usprawiedliwienie – skomentował poseł.
Płażyński uznał, że w tej sprawie najwyższy wymiar kary jest zrozumiały. Jednocześnie postawił pytanie o możliwość rozszerzenia przepisów, tak aby najbardziej niebezpieczne zachowania na drogach można było kwalifikować jako odrębne przestępstwo.
– W tym przypadku najwyższa kara jest jak najbardziej zrozumiała. Pytanie jednak, czy nie należałoby rozszerzyć przepisów prawa karnego, aby takie sytuacje można było kwalifikować jako odrębne przestępstwo – dodał poseł.
Może zainteresuje Cię także: