
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na 8 lat więzienia. Kierowca BMW pędzący ponad 300 km/h został uznany za winnego spowodowania wypadku na autostradzie A1, w którym zginęły trzy osoby: matka, ojciec i ich 5-letni syn. Wyrok jest nieprawomocny.
- Sebastian M. musi twypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 500 tys. zł każdemu z rodziców zmarłych oraz bratu jednej z ofiar. W sumie to 2,5 mln zł. Sąd orzekł wobec oskarżonego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 15 lat. Skazany o warunkowe zwolnienie z zakładu karnego mógł ubiegać się dopiero po odbyciu trzech czwartych kary, czyli sześć lat.
- Sebastian M. przed sądem odpowiadał za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Według ustaleń biegłych oraz prokuratury, kierowane przez niego BMW poruszało się na autostradzie A1 z prędkością szacowaną na od 315 do 329 km/h.
- Jak podali śledczy M., pędząc lewym pasem, migał światłami drogowymi, wymuszając na innych kierowcach zjechanie z drogi. W trakcie tego rajdu doprowadził do uderzenia w tył samochodu marki Kia, poruszającego się prawidłowo z prędkością ok. 140 km/h. W wyniku tego zderzenia Kia spłonęła, a na miejscu zginęła trzyosobowa rodzina: rodzice i ich 5-letni syn.
Prokuratura dwa tygodnie temu wniosła do sądu o uznanie Sebastiana M. winnym zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu kary ośmiu lat więzienia. To najwyższy możliwy wymiar wynikający z kwalifikacji prawnej, którą wskazano w akcie oskarżenia. W środę sąd wydał wyrok 8 lat więzienia.
– Oskarżony, wykorzystując drogę publiczną, zamiast się udać dedykowany takim eksperymentom tor Formuły 1, sprawdzał, ile uda się maksymalnie wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów oskarżony zdołał wcześniej skutecznie przeprowadzić, poza tym jednym, jaki został ujawniony, który zakończył się tragedią całej, trzyosobowej rodziny – uzasadniła sędzia Renata Folkman.
Do tragedii doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. BMW M850i prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w tył Kii Proceed, którą podróżowała trzyosobowa rodzina z Myszkowa. Samochód uderzył w bariery i stanął w płomieniach. Zginęli Patryk i Martyna Biali oraz ich pięcioletni syn Oliwier.
Sebastian M. nie przyznawał się do winy. Kwestionował ustalenia biegłych
Jednym z najważniejszych elementów procesu były opinie biegłych dotyczące prędkości i przebiegu wypadku. Eksperci oszacowali, że BMW poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Według ich ustaleń Kia jechała około 140 km/h i nie zmieniała toru jazdy przed uderzeniem.
Sebastian M. i jego obrońcy kwestionowali ustalenia ekspertów. Obrona przedstawiała własną opinię, jednak sąd odrzucił ją w całości. Oskarżony nie przyznał się do winy i przekonywał, że materiał dowodowy nie potwierdza wniosków biegłych.
M. został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zgodnie z art. 177 § 2 Kodeksu karnego za taki czyn grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. To właśnie ten przepis wyznacza górną granicę kary w tej sprawie.
Dlatego bliscy ofiar i ich pełnomocnik zabiegali o rozważenie surowszej kwalifikacji – zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W takim przypadku należałoby wykazać, że sprawca przewidywał możliwość śmierci człowieka i godził się na nią. Prokuratura nie przyjęła jednak takiego zarzutu, a sprawa przed sądem toczyła się w ramach kwalifikacji dotyczącej wypadku drogowego.
„Wujek” w policji i inne wątki sprawy M., których nigdy nie wyjaśniono
Sebastian M. skazany. Sąd ogłosił wyrok
Obrońca Sebastiana M., adwokat Katarzyna Hebda, wnioskowała o uniewinnienie oskarżonego. W mowie końcowej, podobnie jak w trakcie procesu, kwestionowała ustalenia biegłych dotyczące przebiegu wypadku, na których opiera się akt oskarżenia. Podobnie uważa oskarżony, który również chciał uniewinnienia.
M. w maju 2025 r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywał w areszcie.
M. został zatrzymany w Dubaju przez miejscową policję, która współpracowała z polską Specjalną Grupą Poszukiwawczą. Niedługo potem wypuszczono go z aresztu za kaucją, jednak nałożono na niego zakaz opuszczania kraju i zatrzymano mu paszport.
M. spędził w Emiratach Arabskich około 1 roku i 8 miesięcy. Ukrywał się tam od momentu ucieczki z Polski po wypadku z 16 września 2023 r. Procedura ekstradycyjna przeciągała się przez wiele miesięcy. Ostatecznie, po wydaniu zgody na ekstradycję przez tamtejszego Ministra Sprawiedliwości, Sebastian M. został ponownie zatrzymany 23 maja 2025 r., a 26 maja 2025 r. przetransportowano go samolotem do Polski i oddano w ręce prokuratury.

