
Iga Świątek pokonała Magdalenę Fręch 6:2, 6:1 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Wuhanie. Łodzianka prowadziła 2:0, ale potem rozstawiona z „siódemką” Polka wygrała serię dziesięciu gemów z rzędu i zrobiła krok w stronę WTA Finals.
- Fręch prowadziła 2:0 i 40:15, lecz Świątek ograniczyła błędy i przejęła kontrolę nad meczem.
- Stawką był nie tylko awans, ale też walka o WTA Finals, w której Polka musi gonić Muchovą i Switolinę.
- Fręch trafiła do drabinki jako „szczęśliwa przegrana”, a ze Świątek przegrała też w jedynym wcześniejszym meczu, w 2022 r.
Infantino z dodatkową pensją. 1,72 mln dol. bez ujawnienia
Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Wuhanie. W środowym polskim pojedynku pokonała Magdalenę Fręch 6:2, 6:1. Początek nie zapowiadał jednak takiego rezultatu, bo to łodzianka prowadziła 2:0 i miała 40:15 przy kolejnym gemie.
Pierwszy gem trwał aż 12 minut. Fręch miała w nim pięć break pointów i wykorzystała ostatni. Świątek grała nerwowo i nierówno, po dwóch gemach miała na koncie aż 11 niewymuszonych błędów.
Potem obraz meczu się odwrócił. W dalszej części seta Polka pomyliła się już tylko trzy razy i wygrała sześć gemów z rzędu. Fręch obroniła dwie piłki setowe, ale przy czwartej okazji Świątek zamknęła partię wynikiem 6:2. Seta, który rozpoczął się tak źle, rozstrzygnęła po 64 minutach.
Zwrot na rynku mediów. Prawa do pokazywania Mundialu kupiła platforma streamingowa
Seria dziesięciu gemów
Drugi set był już jednostronny. Świątek utrzymała tempo, regularnie przełamywała rywalkę i łącznie wygrała dziesięć gemów z rzędu. Fręch zdobyła w tej partii tylko jednego gema. Ostatnią akcję meczu rozstrzygnęła na korzyść Polki taśma.
Dla Świątek stawka była wysoka. W rankingu WTA zajmuje dziewiąte miejsce, a w klasyfikacji Race do WTA Finals musi gonić Karolinę Muchovą i Elinę Switolinę. Do końca sezonu zostały tylko dwa wolne miejsca w turnieju mistrzyń, o które walczą cztery zawodniczki. Wuhan to ostatni w tym roku turniej rangi 1000.
Tydzień wcześniej Świątek odpadła w ćwierćfinale w Pekinie. Przegrała tam z Elise Mertens 6:7(0), 3:6. We wtorek los uśmiechnął się do niej w Wuhanie: z turniejem pożegnała się Marta Kostiuk, która wyprzedzała ją w Race. W Chinach nie ma też liderki rankingu Jeleny Rybakiny ani obrończyni tytułu Coco Gauff.
Szczęśliwa przegrana
Fręch trafiła do turnieju głównego niemal przypadkiem. W niedzielę przegrała finał kwalifikacji z notowaną na 361. miejscu Japonką Aoi Ito 6:7(3), 4:6. Do drabinki weszła jako lucky loser po wycofaniu kontuzjowanej Ołeksandry Olijnykowej.
Okazję wykorzystała w pierwszej rundzie. Pokonała Mananchayę Sawangkaew 6:3, 7:6(5), choć w drugim secie nie zamknęła meczu przy kilku piłkach meczowych. Spotkanie trwało 1 godzinę i 59 minut. To był jeden z niewielu jasnych punktów jej trudnego sezonu: bilans 20 zwycięstw i 25 porażek oraz spadek w rankingu z 48. na 56. miejsce.
Polki spotkały się wcześniej tylko raz. W 2022 r. w Warszawie Świątek wygrała 6:1, 6:2. W Wuhanie nie było inaczej, choć tym razem Fręch na starcie postawiła się wyraźnie bardziej. 28-letnia łodzianka długo nie potrafiła jednak przełożyć dobrych fragmentów na trwałą przewagę.
Obejrzyj także: